Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsoraSPONSOR TYTULARNY

Warmiacy obronili halę! Warmia Energa - MKS Wieluń 23:22

W 2. kolejce Ligi Centralnej Warmia Energa Olsztyn wygrała pokonała MKS Wieluń 23:22 i odnotowała pierwsze zwycięstwo w rozgrywkach.


OKPR Warmia Energa Olsztyn - MKS Wieluń 23:22 (11:10)

Warmia Energa
: Matusiak, Kaczmarczyk, Makowski - Malewski 5 (4/4), Chełmiński 3 (2/2), Reichel 3, Klapka 3, Kopyciński 2, Konkel 2, Orlich 2, Laskowski 1, Sikorski 1, Gruszczyński 1, Didyk, Stepień, Zemełka
MKS: najwięcej bramek - Famulski, Galewski po 6
kary: Warmia Energa - 10 min (Zemełka - 6 min, 47 min czerwona kartka z gradacji, Maledwski 2 min, Reichel 2 min), MKS - 10 min
widzów: 70



Trener olsztynian przed meczem zapowiadał, że liczy się dla niego zwycięstwo i drużyna jest mocno zdeterminowana, aby zdobyć pierwsze punkty w Lidze Centralnej. Po nieudanej inauguracji i minimalnej przegranej z Padwą oczekiwania były jasne: obronić swoją halę. To się Warmiakom udało, aczkolwiek droga do tego była ciężka, a zespół na razie nie prezentuje skuteczności, jaką imponował w końcówce poprzedniego sezonu.


Warmia Energa Olsztyn lepiej rozpoczęła mecz. Tym razem Kopyciński i spółka nie popełnili błędu z 1. kolejki, gdy to goście od początku wiedli prym. Defensywa kierowana przez Chełmińskiego, Zemełkę  i Kopycińskiego grała uważnie i utrudniała rozegranie piłki rywalom, wśród których aktywny był Arkadiusz Galewski. O ile do obrony nie można mieć wiele zarzutów, to niestety w ataku gospodarze grali nieskutecznie. Dość powiedzieć, że po kwadransie na tablicy wyników mieliśmy rezultat 5:5.  Ostatnie dziesięć minut pierwszej odsłony to rywalizacja w ofensywie dwóch rozgrywających: Famulskiego po stronie Wielunia i skutecznego na linii 7. metrów Marcina Malewskiego po stronie Olsztyna. Obaj zawodnicy zdobyli w tym okresie dla swoich zespół po trzy trafienia. Ostatnia bramka z rzutu karnego w wykonaniu najbardziej doświadczonego szczypiornisty Warmii Energa wyprowadziła zespół na minimalne prowadzenie przed zejściem do szatni (11:10).


Druga połowa rozpoczęła się od gry bramka za bramkę. Olsztynianie za wszelką cenę chcieli narzucić swój rytm gry i zbudować bezpieczną przewagę. Ta sztuka się powiodła za sprawą świetnej defensywy i dobrej postawy w bramce Cezarego Kaczmarczyka. MKS miał duże trudności z przebiciem się przez szczelny mur Warmii. Pomimo, że gospodarze wciąż pudłowali w wielu sytuacjach, to ich przewaga między 37. i 44. minutą urosła do 4 bramek (18:14). Kolejny raz swój potencjał pokazał Dawid Reichel, który atomowymi rzutami z drugiej linii dwukrotnie punktował dla Warmii Energa. Na parkiecie trwała zażarta walka i mimo prowadzenia Warmii trudno było obstawiać zwycięzcę.  Gdy w 52. minucie Warmiacy po trafieniu Sikorskiego ponownie wyszli na czterobramkowe prowadzenie wydawało się, że sytuacja na parkiecie jest opanowana i końcówka nie będzie emocjonująca. Nic bardziej mylnego. Gospodarze stanęli, a goście zdobyli cztery trafienia z rzędu (!). Gdy w 58. minucie Galewski zdobył bramkę na remis po 22, „zabawa” zaczęła się na nowo. Warmiacy w swojej akcji ofensywnej nie potrafili oddać skutecznego rzutu i po 6 podaniach przy uniesionej ręce sędziowskiej  boiskowi rozjemcy odgwizdali grę na czas. Karty rozdawał zespół z Wielunia, a do końca pozostawało niespełna 90 sekund. Przyjezdni grali długo, a na rzut zdecydował się bardzo skuteczny tego dnia Galewski, jednak na posterunku był Chełmiński, który wspierany przez Stępnia zaliczył udany blok. Trener Knopik postanowił, że na niespełna 35 sekund przed końcem weźmie czas i ustawi akcję, która może zadecydować o tym, kto zdobędzie 3 punkty w Biskupcu. Tuż po wznowieniu sędziowie podnieśli rękę, a to oznaczało, że Kopciński i spółka muszą szybko kończyć akcję. Jeszcze raz sprawy w swoje ręce wziął Chełmiński, który po podaniu Malewskiego niczym taran ruszył na bramkę rywali. Krystian Kowalik nie zdołał powstrzymać rozpędzonego rozgrywającego Warmii Energa i gospodarze wyszli na jednobramowe prowadzenie. Tym razem trener MKS-u zdecydował się na czas aby ustawić zagrywkę na akcję, która mogła doprowadzić do rzutów karnych. Po kilku podaniach akcję miał wykończyć prawoskrzydłowy Konrad Krzaczyński, jednak skrzydłowy rzucił nad poprzeczką i to Warmia Energa Olsztyn mogła się cieszyć ze zwycięstwa. Hala w Biskupcu została obroniona!


Wygrana cieszy. To na pewno zdejmie nieco ciśnienie z zawodników. Teraz czas na lepszą jakość gry w ataku i oczekiwanie na kolejne ligowe punkty. Pierwszą okazją ku temu będzie mecz w najbliższy weekend. Warmia Energa Olsztyn uda się do Wrocławia na spotkanie z tamtejszym Śląskiem.






Ł.Sz.

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

mokat (2021-09-26 07:55:54)

brawo za zwyciestwo