Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Z cyklu "Alfabety": Łukasz Szymański

Dzisiaj w cyklu "alfabety" była zawodnik Warmii - bramkarz, Łukasz Szymański.



Łukasz Szymański – bramkarz, wychowanek KKS Warmia Olsztyn. Od blisko 30 lat związany z piłką ręczną. Na stałe związany z Warmią Olsztyn, występował także w Manchester Handball Club (amatorska liga angielska), AZS UWM Olsztyn (II liga) oraz Warmii Anders, Damy Radę Inowrocław i Fuzji Olsztyn (plażowa piłka ręczna). Od 2007 roku współpracuje z klubem przy prowadzeniu strony internetowej.

 
 

A – Adam Tetyk – dla mnie niespełniony talent. Dzisiaj byłby co najmniej na poziomie Grześka Tkaczyka, Bartka Jaszki czy Damiana Wleklaka. Oczy dookoła głowy, silny techniczny rzut, niekonwencjonalne zagrania, do tego stopnia, że niektórzy kołowi mieli problemy z łapaniem od niego piłek, bo potrafił podawać w takich momentach, że trzeba było oglądać powtórki, kto zawinił: podający, czy łapiący. Kontuzje i wypadek zakłóciły karierę sportową. Dzisiaj biznesmen.

B – Bramka. Moja pozycja. Nie zamieniłbym! Bardzo niewdzięczna pozycja – obijają Cię niemiłosiernie, w dodatku nawet laik może oceniać Twoją grę przez pryzmat puszczonych bramek. Trudno się na tej pozycji „schować” w pomeczowych podsumowaniach. Jednak to również bramkarz może szybko stać się bohaterem zespołu. Dzisiaj mówi się, że bramkarz to nawet 50% drużyny i faktycznie na to wskazują liczby. Nie udało mi się do dziś stwierdzić, dlaczego tak dobrze sprawdza się powiedzenie, że bramkarz jest jak wino…

C – Czas. Płynie nieubłaganie. Właśnie kariery kończą ostatni aktywni zawodnicy z mojego rocznika. Prócz rosnącej córki to najbardziej mi przypomina, że nastolatkiem już nie jestem.

D – Dowgiał. Nie mogło być inaczej! Tomek Dowgiałło – przyjaciel z boiska oraz życiowa podpora. To kolejny niespełniony talent. Charakterystyczny rzut z ustami otwartymi, łapiącymi powietrze, tzw. rybka. Charakterystyczny zwód ręką do podania, kończony rzutem. Tomek miał wszelkie papiery do gry: inteligentny, widzący bardzo dużo na boisku, „ułożony”… Syn Prezesa późniejszej Warmii Traveland Olsztyn nigdy nie był faworyzowany, wszystko sobie wywalczył na parkiecie. O pozycje walczył m.in. z Adamem Tetykiem i Michałem Behanem. Dobry duch drużyny. W którymś momencie piłka ręczna stała się dla niego jednak obciążeniem: kariera zawodowa i zakładanie rodziny wygrało ze sportem, ale nie do końca… dzisiaj skutecznie gra w lidze tenisowej i uprawia triathlon. Ciągnie go do ręcznej. Nie bez powodu za żonę obrał byłą piłkarkę ręczną, a zarządzany przez niego Hotel Anders - odwieczne wsparcie olsztyńskiej piłki ręcznej podjęło się promocji plażowej piłki ręcznej.

E – Endorfiny. Zawsze największe oczywiście po udanym meczu, ale nawet pojedyncze akcje i tzw. suszenie frotki (ręka w górze) sprawiało przyjemność. Cichym bramkarzem raczej nie byłem (śmiech)

F – Fuzja Olsztyn. Ciekawy pomysł na lato ze sportem, czyli grupa zapaleńców piłki ręcznej i zespół, który jako czarny koń zdobył brązowy medal Mistrzostw Polski w plażowej piłce ręcznej. Fajne czasy. Dużo zabawy, adrenaliny, endorfin i satysfakcji. Zespół Fuzji Olsztyn na trwałe został w pamięci, a podróże przez Polskę z Malesiem na kolejne turnieje nie zapomnę do końca życia.

Ł. Szymański w zespole Warmia Anders Group Olsztyn

Ł. Szymański w zespole Warmia Anders Group Olsztyn

G – Gitara. Zawsze chciałem umieć grać. W zespole prym wiódł Michał Behan i Dawid Wojtaszewski, czasami Krzysiek Kłosowski. Dzisiaj już nie mam tyle zapału do uczenia się, więc… córka chodzi na lekcje (śmiech)

H – Hotel Anders. Tutaj zaliczyłem pierwszy obóz sportowy. Do dziś mam zdjęcia chłystka przed domkiem hotelowym. Obok Adam Piekarski, drugi bramkarz. Od zawsze Anders był z klubem. Ba! Jak trzeba było pomóc zawodnikom w okresie wakacyjnym, to zatrudniał do pracy. Podstawówka, liceum, studia – wiele obozów kondycyjnych, spotkań kończących ligowe sezony, wyjazdów na mecze. Z ogromną przyjemnością tu wracam i cieszę się, że Tomek Dowgiałło podjął z Danielem Błaszkiewiczem decyzję o rozwoju plażowej piłki ręcznej właśnie w tym miejscu. Teraz wszystko w rękach związku, aby skorzystać z tego zaplecza.

I – impreza. Bez niej nie byłoby zespołowego monolitu. Pamiętam szczególnie czasy II i I ligi, kiedy to po meczu w zasadzie cały zespół szedł wspólnie do Androbani na piwko i pogaduchy. Z dziewczynami, żonami, narzeczonymi lub po prostu sami… tam rozmawialiśmy o meczu, tam budowaliśmy atmosferę. Sport to stres, który czasami trzeba rozładować. Nawet dziś nie oceniam źle tego, że lubiliśmy czasami wyjść na miasto, chociaż trzeba mieć w tym umiar i robić to PO MECZU, a nie przed (śmiech)

J – Jedzenie. Zawsze lubiłem! Zresztą, problem wielu sportowców, którzy kończą kariery. Metabolizm spada i potem jest problem z utrzymaniem rozsądnej wagi. U mnie był i jest wciąż duży problem, dlatego podziwiam kolegów, którzy po zakończeniu kariery są dalej w fizycznej formie.

K – Krzyśki. Było ich w Warmii dwóch. Kłosowski i Szymkowiak. Dwóch różnych zawodników. Kłosu imponował rzutem i wielokrotnie na treningach podświadomie broniłem „bokiem” bo wolałem nie dostać piłką z ostrego kąta. Łysy za to, to jeden z najlepszych obrońców, jakich Warmia miała. Zwinny, szybki, inteligentny. Potrafił zamurować, jednocześnie nie dostając kar. Zawsze podziwiałem jego spryt i lubiłem z nim grać. W ciemno mogłem obstawiać róg, który był mój. Obu do dziś ciągnie na parkiet…

L -Lekarze. W mojej przygodzie ze sportem bardzo ważni ludzie. W zasadzie od 17. roku życia coś mi dolegało: źle złożona ręka i komplikacje ze stawem łokciowym, problemy z kręgosłupem, nadciśnienie tętnicze, stożek rogówki, uraz kolana… czasami się zastanawiam, jak dziś funkcjonuję i uprawiam sport.

M – Maleś! Któż by inny. Jak inny zasłużył na miano ikony olsztyńskiej piłki ręcznej. Od wielu lat na bardzo wysokim poziomie. O Marcinie można by godzinami. Czasami mówi się, że kogoś się kocha, albo nienawidzi… Malesia nienawidzą na pewno przeciwnicy z boiska, ale tylko w trakcie meczu. Zadziorny, grający „pod publiczkę”, ale zawsze z szacunkiem do rywala. Ze względu na częste zagrania indywidualne bywa oceniany jako egoista, co całkowicie nie zgadza się z jego grą – typ zwycięzcy, który jak trzeba sam bierze na bary odpowiedzialność. Dobry duch, motywator, teraz także planujący karierę trenerską. Bez niego Warmia nigdy nie byłaby tak mocna. W plażowej piłce ręcznej, która stała się jego pasją, nie znajduje sobie równych do dziś, chociaż wielu próbuje…

N – Nidzgorski i Nowak. Moi pierwsi szkoleniowcy. To oni zaszczepili mi piłki ręczną. Pan Piotr Nidzgorski pofatygował się do moich rodziców, by namówić ich do puszczania mnie na popołudniowe treningi na halę wojskową przy Warszawskiej. Wychodziłem o 18, wracałem jakoś koło 22. Miałem wtedy 13 lat, więc rodzice się nieco obawiali. Przekonał, że jestem pod dobrą opieką klubowego trenera Nowaka. I byłem. Trener Nowak jest dobrym trenerem, ale przede wszystkim dobrym wychowawcą. Pilnował nas, nigdy nie zawiodłem się na nim jako wychowawcy, chociaż faworyzował innych bramkarzy. Gdy trzeba było, wypromował mnie do kadry, za co jestem mu wdzięczny.

O – Obrona. Podstawa piłki ręcznej. Jakoś w Olsztynie mamy szczęście do obrońców i dobrej taktyki defensywnej. Dzisiaj również Warmia Energa Olsztyn, to zdecydowanie najlepsza obrona w lidze, co przełożyło się na wyniki. Dla mnie, jako bramkarza, ważne było, aby przeciwnicy nie mieli łatwo – wtedy również ja prezentowałem się lepiej.

P – Przyjaźnie. Chyba najważniejszy aspekt uprawiania sportu. Spędzanie z grupą chłopaków większości roku na treningach, wyjazdach i obozach sprawiło, że dzisiaj z dużym sentymentem czekam na kolejne spotkania. Zresztą, Warmiacy co jakiś czas organizują sobie wspólne wyjście na miasto – jak za dawnych czasów. W Olsztynie zawsze panowała dobra atmosfera i zawodnicy, którzy dołączyli do Warmii często tutaj osiadali. Dzisiaj też to mamy. Fajnie popatrzeć, jak mocną ekipą jest dzisiejsza pierwszoligowa Warmia.

R – Reprezentacja. W wieku 18 lat  pojechałem nocnym pociągiem do Sochocina, by usłyszeć na miejscu zbiórki – my nic nie wiemy… kilka godzin niepewności, czy ktoś nie zrobił mi żartu. Potem pojawiali się kolejni zawodnicy, w tym: Michał Zołoteńko (związany wiele lat z Orlen Wisłą Płock), Krzysiek Maciejewski (ex-Warmiak, trener Warmii, obecnie Szczypiorniaka), Wojtek Zydroń (były zawodnik Vive Kielce, Azotów Puławy, Pogoni Szczecin) czy Artur Banisz (m.in. Śląsk Wrocław, Górnik Zabrze). Wtedy nie wiedziałem, że będą to zawodnicy, którzy na stałe wpiszą się w seniorską piłkę ręczną. Przygoda życia. Dwa lata powołań zakończyły się w momencie, gdy lekarz kadry zdiagnozował nadciśnienie tętnicze. Tuż przed powołaniami na imprezę mistrzowską zostałem odcięty, do wyjaśnienia sytuacji zdrowotnej. Było powołanie do młodzieżówki, ale już kłopoty zdrowotne nie pozwoliły na wyjazd. Bardzo żałuję! Myślę, że mogłem mocniej powalczyć o kadrę, profilaktycznie pobadać się. Niestety, jak to w Polsce, służba zdrowia to kolejki i miesiące czekania – w klubie nie było łatwo załatwić takich tematów.

S – Sławek Szmal. Jest wielu świetnych bramkarzy, którzy byli dla mnie wzorem, ale Kasa był blisko. Gdy pojawił się na zgrupowaniu od razu było widać jakość. Po dwugodzinnym treningu on wracał do pokoju i dalej ćwiczył pompki. Mówiliśmy na niego Peter Andre, bo miał kaloryfer na brzuchu jak kulturysta. Tytan pracy, dobry charakter do sportu. Ostoja reprezentacji, przy tym szczery do bólu. Do końca życia zapamiętam jego wypowiedz po brązowym medalu, gdy na pytanie dziennikarza „Jak będziecie świętować?” powiedział: „Ja będę pił alkohol!”:)

T – Treningi. Dzisiaj inaczej patrzę na pojęcie treningu. Będąc młodym kombinowałem tylko, jak się na treningu nie zmęczyć. Jako bramkarz i tak zawsze mieliśmy łatwiej, W klubie nie było trenera od bramkarzy, więc nie było problemu z obijaniem się za bramką lub za linia boczną. Dzisiaj, gdybym był trenerem, postawiłbym na uświadamianie zawodnikom, jak ważne jest dobre przygotowanie fizyczne do gry. Człowiek starszy, to i mądrzejszy

U – Urania. Stara, zniszczona, śmierdząca stęchlizną… ale nasza! Obiekt zdecydowanie do odnowienia, od zawsze. Szatnie pamiętające czasy komuny, często był problem z ciepłą wodą. Ale wspomnienia niezapomniane. Tutaj znamy wszystkie kąty, wiele wygranych i niestety przegranych meczów od młodzika. W pamięci zostanie mi awans kadry Bogdana Wenty po zwycięskim dwumeczu ze Szwedami oraz przepełnione trybuny w superlidze, gdy graliśmy przeciwko Vive Kielce.

W – Wojtek Zydroń. Kolega z kadry, wychowanek Pałacu Młodzieży Tarnów. Te kilkanaście dni w jednym pokoju na kadrze utrwaliło się na tyle, że dziś po blisko 20 latach dalej jesteśmy w kontakcie. Obserwowałem jego karierę – ikona polskiej ligi, trochę niedoceniany przez trenerów kadry. Wygadany, co nie pasowało szkoleniowcom. Bajeczna technika, charakterem przypomina mi Malesia – nawet pozycje nominalne się zgadzają.

Y – Yes! Chyba tylko to mi się kojarzy z tą literką. 2 lata gry w ręczna w Anglii w amatorskim klubie to była ciekawa przygoda. Chłopacy z całego świata, niski poziom, który sprawiał, że w zasadzie bez treningów miałem po 50-60% skuteczności w meczu, często grając od deski do deski. Sporo fajnych przyjaźni i musze przyznać, że poza polską piłka ręczna w wielu krajach jest naprawdę bardzo popularna.

Z – Zyziek. Kolejna ikona olsztyńskiej piłki ręcznej. Chyba tylko przez wzrost bez osiągnieć w reprezentacji. Od zawsze wyróżniający się zawodnik w Polsce, z szybką ręką i zabójczym zwodem na zewnątrz, na który nabierał etatowych obrońców superligi. Chyba trochę za grzeczny dla niektórych trenerów, bo inaczej nie mogę sobie wytłumaczyć, dlaczego bywał sadzany na ławce. Przeciętny obrońca, szybko łapał dwójki (śmiech). Przedwcześnie zakończona kariera przez kontuzje kolana. Jacek znakomicie pogodził sport z karierą zawodową. Dziś piastuje ważne stanowisko w swojej firmie. Dla mnie Zyziek to przyjaciel i kompan przez wiele lat dojeżdżania do szkoły, na treningi. Pół życia razem, dzisiaj niestety poza siłownią nie może się eksploatować sportowo. Szkoda, bo na plaży też stanowił postrach bramkarzy. Obecnie w Zarządzie klubu – nie może odpuścić Warmii

 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

karol (2018-08-10 14:35:32)

dobrze się czyta. w tym alfabecie dowiedziałem się wiecej niz z chodzenia na mecze:)