Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Ten mecz przejdzie do historii naszego klubu!

W ogóle nie dziwią nas nagłówki w regionalnych portalach internetowych, które mówią, że "kto nie był w Uranii, niech żałuje". Ten mecz przejdzie do historii Warmii Energa Olsztyn. Czerwone kartki, wykluczenia, kontuzja, bramkarz musiał grać w polu, a na koniec zwycięstwo. Tak w skrócie można opisać niedzielne spotkanie z AZS-em UW Warszawa.

Nasz zespół do przerwy prowadził 12:6. Prowadzenie to w głównej mierze zasługa Mateusza Gawrysia, który po kontuzji powrócił do pierwszego składu. Olsztyński bramkarz znakomicie bronił, w pewnym momencie drużyna z Warszawy nie potrafił go pokonać przez 18 minut. W drugiej połowie goście ruszyli do odrabiania skład, a sytuacja Warmii Energa Olsztyn stawała się coraz trudniejsza. Kontuzji barku doznał Sebastian Koledziński, czerwoną kartkę otrzymał Bartosz Idzikowski, a za zbyt dużą ilość kar dwuminutowych na trybuny musiał pójść grający trener olsztyńskiego zespołu. Wtedy na boisko wszedł nominalny bramkarz Kacper Kłodziński. Początkowo praktycznie nie brał udziału w akcji, ale gdy tylko goście go zlekceważyli, to zdobył dwie bramki. Im więcej było tych kłopotów w naszych szeregach, to graliśmy coraz lepiej. Ostatecznie Warmia Energa Olsztyn wygrała 29:20 i awansowaliśmy na drugie miejsce w ligowej tabeli.

- Od początku meczu budowaliśmy przewagę i czuliśmy się pewnie na boisku - powiedział po meczu trener Warmii Energa Olsztyn Daniel Żółtak. - Druga połowa wprowadziła bardzo duże zamieszanie, po czerwonej kartce dla Bartka Idzikowskiego i gradacji kar dla mnie. Ratowaliśmy się Kacprem Kłodzińskim, który wyszedł na skrzydle, a było tez takie zagrożenie, że Jakub Pikura wyjdzie w pole, bo gdyby Wojciech Golks dostałby trzecia kare, a miał już dwie, to Jakub też musiałby grać w polu. Pierwszy raz zdarzył mi się taki mecz w mojej karierze. Mam ją długą, a czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Ogromny szacunek i ogromne gratulacje dla chłopaków za to, że to zrobili. Coś takiego zdarza się bardzo rzadko. My dzisiaj wygraliśmy 29:20 z zespołem, który jest w czołówce, grając w polu trzema skrzydłowymi i bramkarzem.

Za tydzień czeka nas wyjazdowe spotkanie z Mazurem Sierpc. Mecz odbędzie się 19 maja o godz. 19.