Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

M.Malewski: Myślę, że jeszcze zagram w Superlidze

Z Marcinem Malewskim rozmawialiśmy o jego powrocie do Olsztyna i kontuzji, którą doznał w niedawnym spotkaniu w Malborku.


Po roku gry wróciłeś do Olsztyna. Skąd ta decyzja?

Marcin Malewski: Życie sportowca różnie się układa. Skończył mi się kontrakt w Elblągu i zdecydowałem się, że w tym roku najlepszym dla mnie rozwiązaniem będzie gra w Olsztynie...

Wróciłeś, ale właściwie jesteś „nowym” zawodnikiem – grasz w roli rozgrywającego. Jak się odnajdujesz na tej pozycji?

- Jestem zawodnikiem wszechstronnym, chociaż najlepiej chyba się czuję na skrzydle. Pewnie dlatego, że większość swojej profesjonalnej kariery spędziłem na tej pozycji. Generalnie rzecz biorąc gram tam, gdzie trener mnie ustawi. Ważne, aby dołożyć cegiełkę do końcowego sukcesu.

Malewski jest drugim strzelcem Warmii w tym sezonie

Malewski jest drugim strzelcem Warmii w tym sezonie


Ambicji i woli walki nie można Ci odmówić, ale fizycznie często ustępujesz obrońcom. Skutkiem tego jest właśnie Twoja obecna kontuzja. Czy możesz wyjaśnić, co się stało?

- Nie zgodzę się z Tobą, że to akurat przez moje słabsze warunki fizyczne. Masz tu na myśli wzrost? Akurat to mi w niczym nie przeszkadza, bo nadrabiam to swoją szybkością i techniką. Co do kontuzji - mam krwiaka w krtani. Mijając w ataku Łukasza Cielątkowskiego, zostałem uderzony przedramieniem w krtań. Czułem ból, ale adrenalina sprawiła, za dużo nie czułem i grałem dalej. Gdy schodziłem z boiska, mówiłem cienkim głosem i to wskazywało, że coś jest nie tak. Czułem, że opuchlizna w gardle robi się coraz większa. W autobusie było coraz gorzej i po powrocie z Malborka od razu trafiłem na ostry dyżur do polikliniki. Badanie tomografem wykazało, że mam odmę — w kierunku płuc i czaszki dostało się powietrze. Karetką przewieźli mnie do szpitala uniwersyteckiego. W ten sposób przeleżałem tydzień. Na szczęście opuchlizna nieco się zmniejszyła i w piątek wypuścili mnie do domu. Lekarz powiedział mi, że jeszcze pół godziny na boisku i mógłbym się udusić.

Jaka jest diagnoza na obecną chwilę. Kiedy można liczyć na Twój powrót na parkiet?

- We wtorek, 25 listopada mam kontrolę laryngologiczną i wtedy będę wiedział więcej...

Przed sezonem dużo mówiło się o tym, że sędziowie będą mniej pobłażliwi na faule i zawodnicy będą częściej karani. Po Twoim przykładzie widać, że nie do końca tak jest. Jesteś zwolennikiem mniej brutalnej piłki ręcznej?

- Piłka ręczna czasami jest brutalna, ale tak musi być. Tu grają mężczyźni, którzy są twardzi. Oczywiście są wyjątki - można grać twardo i ostro, ale nie chamsko. Tu jest jedyna różnica. Na chamstwo czy chuligaństwo na boisku sędziowie powinni reagować właśnie mniej pobłażliwie.

Wróćmy jeszcze chwilę do feralnego meczu. Wydaje się, że przegrana w Malborku po takim przebiegu spotkania Was trochę przybiła…

- Nie wiem czy przybiła... na pewno końcówkę zagraliśmy po frajersku. Nawet nie końcówkę, tylko ostatnie 45 sekund.... no ale jak się podaje piłkę przeciwnikowi w ręce, to nie może być inaczej... jednym słowem: tragedia.

Na papierze skład jest dobry, większość zawodników zna się ze sobą bardzo dobrze. Skąd zatem zadyszka w lidze?

- Myślę, że to pytanie można skierować do trenera. Ja jestem zawodnikiem i staram się wykonywać polecenia trenera...

Czy myślisz, że jesteście w stanie znaleźć się „na pudle” na koniec sezonu, czy nie jest to Waszym celem?

- Celem jest 5. miejsce na koniec rozgrywek. Do piątej drużyny tracimy 2 pkt a do czwartej - 3 pkt, więc myślę, że wszystko powinno być zgodnie z wymaganiami zarządu. Do końca pierwszej rundy zostały cztery mecze i większość z nich z teoretycznie łatwiejszymi przeciwnikami.

Od pewnego czasu grę łączysz z pracą zawodową. Plany o grze w Superlidze odłożyłeś do szuflady?

- Myślę że jeszcze zagram w Superlidze. Przecież jestem jeszcze młodym, a jednocześnie doświadczonym zawodnikiem.

Twój dobry kolega, Jacek Zyśk jest teraz asystentem trenera Karola Adamowicza. Jak się sprawdza w tej roli?

- Moją rolą nie jest ocenianie trenera ani jego asystenta.

Na koniec. Jak spędzasz wolny czas, którego nigdy nie miałeś za dużo?

- To prawda z tymczasem jest ciężko zawsze są do załatwienia jakieś sprawy... ale jak już go mam to spędzam go z moimi dziewczynkami [żona - Iza i córki: Kaja i Julia - shmon]. A teraz właśnie idę pograć na Xboxie, bo jestem na chorobowym i mam leżeć i się regenerować.



shmon


 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

KKS (2014-11-21 18:50:14)

Pozdawiamy cię - My idący na mecz!