Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

O tym meczu trzeba szybko zapomnieć. Vive Kielce - Traveland Społem Olsztyn 42:24

Vive Kielce - Traveland Społem Olsztyn 42:24 (21:11)

Vive: Kotliński - Knudsen 7 (1), Jachlewski 5, Konitz 5, Stankiewicz 5, Chodara 5, Gliński 4, Podsiadło 3, Kuchczyński 3, Zaremba 2, Żółtak 2, Krieger 1, Grabarczyk.
kary: 8 min
Traveland Społem: Wolański, Boniecki - Malewski 6 (2), Misiewicz 6, Boneczko 2, Krawczyk 2, Zyśk 2, Garbacewicz 2, Kopyciński 2, Bartczak 1, Maciejewski 1, Frelek.
kary: 12 min
Sędziowali: Piotr Eichler, Andrzej Kierczak (obaj Kraków).
Widzów: ok 3800

O tym, że o punkty będzie bardzo ciężko było wiadomo już przed meczem. Przetrzebiony kontuzjami zespół i zapewnione trzecie miejsce w lidze spowodowały, że na boisku zobaczyliśmy zespól z Olsztyna w najgorszej w tym sezonie odsłonie. O nadzwyczaj słabej grze niech świadczy fakt, że dwaj liderzy w ataku Travelandu, Piotr Frelek i Marek Boneczko, zdobyli łącznie... 2 bramki. W grze podopiecznych Edwarda Strząbały na próżno bylo szukać pozytywnych aspektów. Może jedynie poza aktywnym Konradem Misiewiczem i niezlym wystepie kapitana Marcina Malewskiego, którzy jednak nie ustrzegli się błędów.


Olsztynianie pojechali do Kielc bez sześciu zawodników (kontuzje i choroby wyłączyły z gry Krzysztofa Szymkowiaka, Krzysztofa Kłosowskiego, Igora Petricheeva, Daniela Urbanowicza, Adama Waśko i Marcina Zelazka), ale przede wszystkim bez wiary w zwycięstwo lub choćby wywiezienie jednego punktu. Podopieczni Edwarda Strząbały, nie po raz pierwszy, grają słabsze spotkanie właśnie z drużyną z Kielc. Najwyższa porażka w lidzeTravelandu Społem jest właśnie "dziełem" kieleckiej siódemki, która w sezonie 2006/2007 wygrała u siebie 25:46.

Już po pierwszych minutach i prowadzeniu kileczan 7:0 było wiadomo, że gospodarze nie odpuszczą tego spotkania. Olsztynianie grali mocno zdenerwowani, a w bramce Vive szalał fenomenalny Kazimierz Kotliński, którego nie zraził nawet rzut w twarz w wykonaniu Piotra Frelka, za który olsztyński snajper mógł otrzymać czerwoną kartkę. Aktywni przez cały mecz Jacek Zyśk i Konrad Misiewicz za często oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji, po których piłka szybko wracała... do bramki bronionej przez bramkarzy z Olsztyna. Zdegustowany postawą kolegów Adam Wolański został bardzo szybko zmieniony przez Wojtka Bonieckiego, który w pierwszej połowie odbił dwie piłki. Na skuteczna grę nie mieli szans skrzydłowi gości, bo piłka krążyła głównie między rozgrywającymi Travelandu. Dodatkowo mocno sparaliżowany grał Michał Bartczak, który wystąpił przeciwko swoim byłym kolegom z drużyny. Jego słaba postawa w obronie sprawiła, że Mateusz Jachlewski już po pierwszej połowie miał na końcie 6 bramek zdobytych głównie ze skrzydła. Na przerwę Warmiacy schodzili z bagażem 10 bramek i nic nie zapowiadało zrywu w drugiej części meczu.

I zrywu nie było. Słabo grającego Zyśka i Michała Krawczyka zmieniali kolejni zawodnicy, ale prócz kilku udanych rzutów Misiewicza, paru trafień Marcina Malewskiego, Mateusza Kopycińskiego i Tomasza Garbacewicza,  trudno było nie mieć wrażenia, że drużyna myślami jest już gdzie indziej. Gdy przez krótki moment gra drużyny z Warmii i Mazur zaczęła się zazębiać, szybkie kary dwuminutowe za dyskusyjne faule sprawiły, że gospodarze odzyskali stery i nie pozwolili zmniejszyć strat trzeciej ekipie w tabeli ekstraklasy. Negatywnym wydarzeniem spotkania był na pewno pechowy wypadek Mateusza Zaręby, który nabawił się groźnej kontuzji, upadając pechowo na prawą nogę, w czasie interwencji w obronie Jacka Zyśka. Pierwsze badanie wskazuje na zerwanie przednich wiązadeł krzyżowych w kolanie powołanego do kadry na dwumecz z Turcją rozgrywającego. Za tą akcję nie może mieć do siebie pretensji sam winowajca, bo nie był to złośliwy faul, a raczej normalna akcja w obronie. Mimo to, olsztyński rozgrywający po meczu podszedł do Bogdana Wenty i przeprosił za nieszczęśliwy wypadek Zaręby. Ostatecznie Traveland Społem Olsztyn uległ świetnie dysponowanym kielczanom 42:24 i musi szybko zapomnieć o tym spotkaniu.


Trzecie miejsce po zasadniczym sezonie jest największym sukcesem olsztynian. Droga to tego była bardzo cięzka, o czym przekonują się teraz wszyscy zawodnicy z Olsztyna. Dwa tygodnie przerwy przed meczem z Gdańskiem może być zbawienne dla ekipy Edwarda Strząbały. Do składu na mecz ćwierćfinałowy powinni już wrócić praktycznie wszyscy zawodnicy, a to nie jest bez znaczenia jesli chodzi o jakość gry Warmiaków. Pierwszy mecz zostanie rozegrany 28 marca (sobota, godz. 18) w Ostródzie. Drugie spotkanie odbędzie się 1 kwietnia w Gdańsku. Ewentualny trzeci mecz - 5 kwietnia w Uranii. Wygrana nad drużyną AZS-u byłaby największym sukcesem grającej swój czwarty sezon w eliicie drużyny z Warmii i Mazur i zagwarantowałaby grę o pozycje medalowe. Dodatkowo olsztynianie mają coś do udowodnienia sobie i wszystkim niedowiarkom, którzy uważają, że Traveland Społem Olsztyn nie jest w tym roku w stanie powalczyć o pierwszą czwórkę.



Wkrótce przedstawimy podsumowanie rundy zasadniczej w wykonaniu Travelandu Społem Olsztyn.

shmon
 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: