Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Ten zespół buduje historię... Traveland Społem Olsztyn - Wisła Płock 32:29

Traveland Społem Olsztyn 32 (17)

Wisła Płock                          29 (14)


Traveland Społem: Wolański (42%), Boniecki (0%)-  Frelek - 14 (20 rzutów/14 bramek; 7 karnych/6 bramek), Boneczko - 5 (5/5), Petricheev - 4 (8/4), Bartczak - 3(4/3), Malewski - 2(2/2), Kłosowski -1 (4/1), Zyśk -1  (2/1), Maciejewski - 1 (1/1),Waśko - 1(2/1), Urbanowicz (1/0), Szymkowiak, Żelazek
kary: 6 min (Boneczko x2, Maciejewski)

Wisła: Seier, Witkowski - Zołotenko 5, Pronin 4, Matysik 4, Rumniak 3, Nat 3, Wuszter 3, Twardo 3, Paluch 2, Niedzielski 1, Kuptel 1, Kwiatkowski, Frolov
kary: 8 (Zołoteńko x2, Kuptel, Twardo)

widzów: 1500
sędziowali: Baum/Góralczyk


Ten zespół buduje historię - powiedział po meczu szczęśliwy Igor Petricheev, rozgrywający olsztyńskiego Travelandu Społem. I rzeczywiście, było to starcie dwóch równorzędnych drużyn, w którym nie zabrakło emocji, walki, fantastycznej gry zawodników obu drużyn i... zwycięstwa warmiaków. Po bardzo zaciętym spotkaniu, zespół z Olsztyna wygrał różnicą trzech bramek i zajmuje historyczną pozycję wicelidera Ekstraklasy piłkarzy ręcznych.



Ostatnie spotkanie 15. kolejki Ekstraklasy nie bez przyczyny został okrzyknięte hitem kolejki. Naprzeciw siebie stanęły druga i trzecia drużyna w tabeli. Smaczku konfrontacji dodawał fakt, że pierwszy mecz zakończył się dość szczęśliwą wygraną płockiej ekipy i obie drużyny chciały udowodnić, która ekipa jest w tym sezonie silniejsza. Drużynę z Płocka, po raz ostatni jako pierwszy trener, poprowadził Artur Góral, który wkrótce zostanie zastąpiony przez duńskiego szkoleniowca Flemminga Olivera Jansena. W olsztyńskim obozie panowała atmosfera mobilizacji, nieco zmącona problemami zdrowotnymi niektórych zawodników. Na czwartkowym treningu złamania palca w trzech miejscach doznał Krzysztof Szymkowiak, a na bóle kolana narzekał Piotr Frelek. Obaj jednak stawili się na parkiecie i wydatnie przyczynili się do końcowego sukcesu.




W drużynie gości nie było niespodzianek i na parkiecie zobaczyliśmy tradycyjną pierwszą siódemkę, podobnie jak w ekipie z Olsztyna. W składzie Travelandu Społem zabrakło Wasilenki, Garbacewicza, Kopycińskiego i Misiewicza. Wśród gości nie zagrał Marcin Wichary, którego brak na boisku na pewno odczuli goście. Mecz rozpoczęli gospodarze, jednak po nieskutecznym rzucie Igora Petricheeva to goście cieszyli się pierwszą bramką, a konkretnie Michał Matysik. Ekipa z Olsztyna nie pozwoliła jednak na rozkręcenie się Mistrzom Polski. Koncert gry rozpoczął Piotr Frelek, który był autorem 5 z sześciu pierwszych goli olsztyńskiej siódemki. Płocczanie wykorzystywali grę pierwszej linii - kołowego Bartosza Wusztera. Dodatkowo dość szczęśliwie dobijali rzuty z drugiej linii (m.in. dobitka Nata i Wusztera). Obie ekipy grały dość nerwowo w ataku pozycyjnym, marnując kilka okazji do podwyższenia wyniku. Kilka rzutów przestrzelili nafciarze, którzy, między innymi, nie wykorzystali rzutu karnego wykonywanego przez Matysika. Po pierwszych 10 minutach wynik brzmiał 4:4, a do gry coraz bardziej włączali się zawodnicy z Płocka, którzy skrzętnie wykorzystywali wolny powrót do obrony olsztynian. Znać dawał o sobie Vitalij Nat, który rozprowadzał szybkie ataki Płocka, samemu wpisując się na listę strzelców. Po jednej z akcji gości, do piłki dobiegł właśnie Nat zdobywając siódmą bramkę dla Wisły i wyprowadzając swój zespół na pierwsze prowadzenie w meczu (14:30 min). Był to przełomowy moment meczu. Upadając nieszczęśliwie na parkiet, Nat skręcił nogę i musiał opuścić parkiet. To wyraźnie podcięło skrzydła pretendentom do tytułu i wydaje się, że mogło zaważyć o końcowym wyniku…


  Olsztynianie natychmiast wykorzystali osłabienie kadrowe
Boneczko zdobywa bramkę przy

Boneczko zdobywa bramkę przy "asyście" Kuptela

Płocka i po kolejnych pięciu minutach wyszli na prowadzenie 12:8 (21 min). Było to zasługą lepszej gry w obronie (m.in. obrona 4+2 w przewadze olsztynian i szalejący Krzysiek Szymkowiak) oraz kilku interwencji świetnego w tej części gry Adama Wolańskiego. Obawa była, gdy na ławkę kar powędrował Marek Boneczko, jednak goście nie wykorzystali okazji do zmniejszenia strat. Nie pomogła również zmiana bramkarza – słabo spisującego się Mortena Seiera zastąpił Przemysław Witkowski, który również nie potrafił zatrzymać warmiaków. „Swoje” grali Frelek i Boneczko. Pierwszy skutecznie wykonywał karne, a drugi wykorzystywał dogrania kolegów (m.in. fantastyczne podanie za plecami Petricheeva). Na minutę przed końcem po skutecznym rzucie Michała Bartczaka Traveland Społem wygrywał 17:12 i mógł na przerwę zejść z wysokim prowadzeniem. Mógł, bo źle rozegrali końcówkę gospodarze, przez co ekipa gości zmniejszyła przewagę do stanu 17:14. Pierwsza połowa była pełna walki. Bardzo skuteczny był Piotr Frelek, zdobywca 7 bramek oraz Boneczko i Petricheev, a w obronie świetnie spisywali się: grający na środku defensywy Krzysztof Szymkowiak i Adam Wolański w bramce (skuteczność w granicach 40%). W Wiśle Płock bardzo słabo grali przede wszystkim bramkarze, którzy nie potrafili powstrzymać rzutów gospodarzy. Nieźle prezentował się natomiast Matysik


 W drugiej połowie można było spodziewać się lepszej gry obrońców tytułu. Od pierwszych minut dawał o sobie znać Michał Zołoteńko, na którego sposobu nie mógł znaleźć Wolański. Niespodziewanie dobrze grającego Matysika zastąpił wśród gości Sebastian Rumniak, którego bramka w 36 minucie zmniejszyła straty Płocka do jednej bramki (21:20). Mniej skuteczny był bramkarz gospodarzy, którzy roztrwonili przewagę z pierwszej części gry i w 43 minucie wynik brzmiał 23:23. Wydawało się, że olsztynian może spotkać los podobny do tego z meczu w pierwszej rundzie, kiedy nie potrafili utrzymać dobrej gry i przewagi bramkowej na płocką Wisłą i ostatecznie przegrał jedną bramką. Okazało się jednak, że kluczem do zwycięstwa była obrona gospodarzy. „Olsztyński walec” powoli dał o sobie znać – bloki Szymkowiaka (na Proninie i Rumniaku), udane pojedynki sam na sam Wolańskiego i kontrataki Travelandu dały ponowne dwu – trzybramkowe prowadzenie olsztynianom. Na 10 minut przed końcem, po kolejnym skutecznym karnym Frelka, wynik na tablicy brzmiał 27:24. Coraz trudniej grało się w ataku pozycyjnym olsztyńskiej siódemce bo na indywidualne krycie zdecydował się trener Wisły – Artur Góral, a słabo tego dnia grał Krzysztof Kłosowski, na którego bramki liczyli gospodarze. Zapowiadała się zatem bardzo emocjonująca końcówka.


Bramka Jacka Zyśka na 3 minuty przed końcem

Bramka Jacka Zyśka na 3 minuty przed końcem


Indywidualnie grający goście, w czym brylowali Ivan Pronin i Zołoteńko, nie byli w stanie zmniejszyć przewagi ekipy z Warmii i Mazur. Ostatnie pięć minut to już odliczanie sekund dla gospodarzy, którzy za wszelką cenę chcieli dowieźć zwycięstwo do końca. Ambitnie grający goście, pomimo atutów w postaci świetnego kołowego (Wuszter), rozgrywającego (Zołoteńko) i skrzydłowego (Tomasz Paluch) kontynuowali indywidualne rozwiązania, co się zemściło. Swoją drogą, fantastyczną końcówkę miał Wolański, który bronił sytuacje sam na sam i „trzymał” wynik spotkania. Bardzo ważna bramka padła w 57 minucie, a jej autorem był Jacek Zyśk, który zastąpił utykającego Petricheeva. Ten gol pogrążył płocczan, tym bardziej że za chwile, po indywidualnej akcji bramkę numer czternaście na swoje konto zapisał z rzutu karnego Frelek. Na niewiele zdała się bramka Rumniaka, a błąd w wyrzucie do kontry Witkowskiego i jedyna bramka Kłosowskiego przesądziły o trzybramkowej wygranej Travelandu Społem Olsztyn.



„Ojcami” sukcesu był cały zespół. Bardzo skuteczny był Frelek (wykorzystane 6 z 7 rzutów karnych) i Boneczko (pięć bramek i dobra gra w obronie). Charakterem popisał się Szymkowiak, który pomimo złamanego palca błyszczał w obronie (zaliczył 6 bloków). Dużo wniosła również gra Petricheeva, który stanowił zagrożenie na środku i potrafił wykorzystać przewagę szybkości nad Frolovem oraz Michała Bartczaka, który wykańczał kontry ekipy z Warmii i Mazur. Klasą sam dla siebie był Adam Wolański, który bronił w najważniejszych momentach meczu jak w transie. Malewski, Waśko, Maciejewski, Zyśk dołożyli swoją cegiełkę do końcowego zwycięstwa. Wśród gości dobrze prezentował się Zołoteńko i Pronin ale ich ocenę obniża indywidualna gra w drugiej połowie. Tłumaczeniem jest brak koncepcji gry trenera, który nie potrafił wyłączyć z gry zdobywców największej ilości bramek dla gospodarzy - Frelka i Boneczki, a w ataku nie miał pomysłu na grę płocczan. Wisła grała przeciętnie a brak skutecznej gry bramkarzy zaważył o końcowej porażce. Traveland Społem po 15 kolejkach zasiadł na fotelu wicelidera i z nadziejami wejdzie w 2009 rok. Przed ekipa z Olsztyna seria ciężkich spotkań, które zaważą na pozycji startowej przed play-off. Liga rusza dopiero w lutym, a przerwa jest bardzo potrzebna mocno wyeksploatowanym liderom olsztyńskiego zespołu.
 


Powiedzieli po meczu:

Piotr Frelek - Traveland Społem (najskuteczniejszy zawodnik)
- Myślę, że mecz sie mógł podobać wszystkim kibicom, równiez przyjezdnym. Walczyliśmy do końca, walczył Płock. Trochę skrzydła podcięła im kontuzja Nata, ale wygrywa lepszy i myślę, ze w tym meczu byliśmy troszeczkę lepsi.

Adam Wolański - Traveland Społem
- Był to typowy mecz walki. Kontuzje u nas, kontuzje w Płocku i oba zespoły zagrały to co w tym momencie mogą. Bardzo chcieliśmy wygrać w Olsztynie i sztuka się udała. Mamy fotel wicelidera i spokojne święta.

Krzysztof Szymkowiak - Traveland Społem
- Wiedzieliśmy, że będzie to ciężki mecz. Nie bez powodu obie drużyny zajmują miejsca obok siebie w lidze. Dzisiaj chcieliśmy zrewanżować się płocczanom za przegraną w Płocku i udało się. Mimo, że w czwartek doznałem kontuzji, musiałem pomóc drużynie. Niestety do problemów z plecami doszedł teraz złamany palec więc na obozie będę biegał z gipsem. Cały zespół zagrał dobrze, pomógł znowu Wolak (Adam Wolański - przyp. red.) i rzuciliśmy kilka bramek z kontry. Teraz święta w dobrych nastrojach.




zdjęcia: Marian Roszak
statystyki: Karina Wiśniewska
shmon

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: