Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Gazeta Olsztyńska: Trenerowi spadł kamień z serca

Szczypiorniści Travelandu Społem grają w tym sezonie jak z nut, chociaż w sobotę nie bez kłopotów pokonali na wyjeździe Stal Mielec. W niedzielę olsztynianie zagrają w Uranii z mistrzem Polski Wisłą Płock, a stawką będzie drugie miejsce!


Do Mielca olsztynianie, którzy w środę przegrali w Ostródzie w Pucharze Polski z innym nowicjuszem ekstraklasy AZS AWF Gorzów (33:38), jechali z obawami. W pucharowym spotkaniu Traveland Społem wystąpił w eksperymentalnym składzie, bo zawodnicy odczuwają trudy sezonu. Dlatego trener Edward Strząbała oszczędzał kluczowych graczy: Krzysztofa Szymkowiaka, Daniela Urbanowicza, Igora Petricheeva i Marcina Malewskiego (nie grali w Ostródzie) oraz Piotra Frelka i Marka Boneczkę (zagrali tylko w drugiej połowie). Meczu z ekipą z Podkarpacia szkoleniowiec Travelandu obawiał się także dlatego, że mielczanie, którzy są w strefie spadkowej, grali z przysłowiowym nożem na gardle.

Przewidywania Edwarda Strząbaly potwierdziły się: gospodarze dopingowani przez dwa tysiące kibiców i wspierani niezrozumiałymi dla gości decyzjami pary sędziowskiej z Zabrza, postawili twarde warunki. Olsztynianie wygrali 28:27, ale ich zwycięstwo do końca wisiało na włosku. Gdyby nie fenomenalna gra w drugiej połowie Adama Wołańskiego, który obronił cztery rzuty karne, oraz świetna postawa Petricheeva i grającego z kontuzją Urbanowicza (obaj rozgrywający zdobyli po pięć bramek), w Mielcu doszłoby do niespodzianki.


To był najtrudniejszy mecz w tym sezonie — przyznaje Edward Strząbała. — Słabiej zagrali Frelek, Boneczko, Bartczak i Zyśk. Na szczęście grę pociągnęli inni: Petricheev ładnie kierował grą, Urbanowicz, mimo że bolała go ręka, dogrywał piłki i rzucał ważne bramki, w pierwszej połowie podłączył się Kłosowski, który trzepnął cztery bramki z dystansu, przebudził się Malewski (kapitan Travelandu zaliczył cztery trafienia — red.), a w drugiej połowie rewelacyjnie bronił Wolański. Inna sprawa, że sędziowie pomagali gospodarzom: Stal miała aż dziewięć karnych, my tylko dwa. Trzy lub cztery to były karne z kapelusza. Spadł mi kamień z serca, bo gdybyśmy przegrali w Mielcu, a w niedzielę nie dalibyśmy rady Wiśle, pozostałby niesmak — dodaje szkoleniowiec.


Daniel Urbanowicz, który przed sezonem przyszedł do Travelandu z MMTS Kwidzyn, ma pecha. Najpierw leworęczny rozgrywający nabawił się kontuzji kciuka lewej ręki, a kiedy ją wyleczył, kilka tygodni temu doznał urazu barku. Dlatego w Mielcu 30- letni zawodnik przy każdym rzucie zaciskał z bólu zęby. — Czułem się kiepsko, ale z trenerem Strząbalą ustaliliśmy, że dogram z kontuzją do końca roku, a w przerwie rozgrywek wezmę się za konkretne leczenie — tłumaczy Daniel Urbanowicz. — W Mielcu wynik był na styku, tyle że gdybyśmy wykorzystali wszystkie sytuacje sam na sam, wygralibyśmy piątką lub szóstką. Niektóre decyzje sędziów były dziwne, ale arbitrzy zawsze sprzyjają gospodarzom. Trener zabronił nam z nimi dyskutować, bo to by się zemściło dwuminutowymi karami. Nie daliśmy się sprowokować — kończy Daniel Urbanowicz, który rozegrał ok. 50 meczów w pierwszej reprezentacji, za kadencji Bogdana Zajączkowskiego i Bogdana Wenty.
 

---------------------------------------------------------------------------------
 
  • Prezesem Związku Piłki Ręcznej w Polsce ponownie został Andrzej Kraśnicki, a do 14-osobowego zarządu ponownie został wybrany prezes i główny sponsor Travelandu Społem Olsztyn - Andrzej Dowgiałło.


źródło artykułu: Gazeta Olsztyńska (Mieczysław Rutkieiwcz)

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: