Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

AZS pokonany własną bronią...Traveland Społem - AZS Gdańsk 31:25 (16:12)

Traveland Społem Olsztyn 31 (16)

AZS AWFiS Gdańsk             25 (12)

Traveland Społem Olsztyn: Wolański (42% - 38 rzutów/16 obron), Boniecki (40% - 5/2) - Frelek 9 (13/9, w tym 8/6 z karnych), Boneczko 6 (9/6), Bartczak 4 (7/4, 2/1), Kłosowski 3 (5/3), Zyśk,3 (4/3) , Petricheev 3 (4/3), Kopyciński 2 (2/2), Szymkowiak 1 (2/1), Malewski (3/0, 1/0), Maciejewski (1/0), Żelazek, Urbanowicz
błędów drużyny: 10
kary: 6min

AZS: Sokołowski, Zimakowski - Chrapkowski 7, Wysokiński 4, Kostrzewa 3, Fogler 3, Masiak 3, Ćwikliński 2, Pilch 2, Sulej 1, Bednarek, Olęcki, Woynowski, Ringwelski
kary: 14min

sędziowali: Ejchler i Pietrzak (Kraków)
obserwator ZPRP: Ireneusz Cieśliński (Elbląg)
Widzów: 800


Frelek tradycyjnie już był mocno pilnowany przez obrońców

Frelek tradycyjnie już był mocno pilnowany przez obrońców


Przed meczem wiadomo było, że AZS będzie groźny w grze z kontrataku. Goście z Pomorza, aby liczyć na zwycięstwo, musieli wykorzystać atut w postaci szybkich skrzydłowych i dobrego przygotowania kondycyjnego. To jednak gospodarze imponowali konsekwentną grą z kontry, która - obok świetnej postawy Adama Wolańskiego w bramce, była kluczem do sukcesu.


Olsztynianie w całym spotkaniu zdobyli 7 bramek po szybkich atakach. Dodatkowo co najmniej kilka kolejnych kończyło się rzutem karnym bądź wykluczeniem zawodnika gości. Rozpędzonych gospodarzy, którzy po przerwie na mecze reprezentacji i serii ciężkich treningów dłużej niż zazwyczaj „wchodzili” w mecz, nie potrafili powstrzymać młodzi zawodnicy z Gdańska,. Akademicy nie zagrozili mocno trzeciemu zespołowi Ekstraklasy, stawiając opór do 15 minuty spotkania i ostatecznie zeszli z parkietu ze stratą pięciu bramek do Travelandu Społem.


W meczu z akademikami z Gdańska nie wystąpił Tomasz Garbacewicz, Konrad Misiewicz, Maciej Wasilenko i wracający do zdrowia Michał Krawczyk. W pierwszym składzie nie zaszły żadne zmiany i od pierwszego gwizdka pary sędziowskiej na parkiecie zameldowali się w ataku: Wolański, Malewski, Kłosowski, Petricheev, Frelek, Bartczak i Boneczko. Już pierwsze akcje pokazały, że olsztynianie nie czują się w tym dniu zbyt pewnie. Co prawda, wyszli oni na prowadzenie po kontrach, zakończonych przez Marka Boneczkę i Piotra Frelka, ale już kolejne bramki zaczęły padać dla odważnie grających gości. Było to wynikiem słabej koncentracji w grze obronnej, gdzie grający strefą 6:0 zespół gospodarzy nie potrafił zatrzymać rzutów z drugiej linii w wykonaniu gdańszczan. Dodatkowo, gorzej niż zazwyczaj, warmiacy wykonywali rzutu karne (w sumie 3 rzuty stały się łupem bramkarzy gości w pierwszej połowie – przyp. red.). Brak koncentracji na początku meczu wykorzystali goście wychodząc na dwubramkowe prowadzenie (12 min) ale to było wszystko, na co pozwolili sobie Frelek i spółka. Bramki Michała Bartczaka (3 bramki) i Krzysztofa Szymkowiaka wyprowadziły drużynę z Warmii i Mazur na prowadzenie (7:6), którą stracili już tylko na chwilę, po niewykorzystaniu gry w podwójnej przewadze. Słabiej grających w pierwszej połowie Marcina Malewskiego i Igora Petricheeva zastąpili: Mateusz Kopyciński i Jacek Zyśk i gra zaczęła się zazębiać. Gospodarze zaliczyli udane 3 minuty gry (25-28 min), kiedy nawet grając w osłabieniu byli w stanie zdobyć 4 bramki, nie tracąc żadnej, i wyjść na prowadzenie 16:11.
Petricheev popisał się dwoma bombowymi rzutami z biodra...

Petricheev popisał się dwoma bombowymi rzutami z biodra...




Słabiej prezentujący się wśród gości Damian Kostrzewa zdołał jeszcze zmniejszyć rozmiary prowadzenia Olsztyna i wynik po pierwszej odsłonie brzmiał 16:12. Świetnie prezentował się w niej Adam Wolański (blisko 45% skutecznych interwencji w pierwszej połowie), który przed spotkaniem został wybrany przez internautów najlepszym zawodnikiem klubu w pierwszej rundzie rozgrywek i otrzymał nagrodę sponsora – obiad dla dwojga w Karczmie Warmińskiej w Gietrzwałdzie. Dobrze do gry weszli również Zyśk i Kopyciński. Słabiej grał natomiast Malewski i Krzysztof Maciejewski, który zmienił się z Boneczko, gdy ten nie wykorzystał dwóch okazji rzutowych. Wśród gości pierwsze 30 minut to niezły występ Roberta Foglera i grającego dobre spotkanie Piotra Chrapkowskiego.





W drugiej połowie, w porównaniu do rozpoczęcia pierwszej, na środku zaszła zmiana. Mniej widocznego Igora zastąpił dobrze dysponowany Zyśk, który w ciągu pierwszych 30 minut kilkakrotnie podaniami „obsłużył” kolegów. Po udanej końcówce pierwszej odsłony, spodziewać się można było, że Traveland Społem od początku pójdzie za ciosem. Tak się jednak nie stało i to goście zdobyli pierwsze dwie bramki, zmniejszając prowadzenie do 2 bramek. Wciąż brakowało składnych akcji w ataku warmiaków, a zdobywane bramki padały po indywidualnych zagraniach (m.in. współpraca Frelek – Boneczko) lub też z rzutów karnych, które skutecznie na bramki zamieniał Frelek. Momenty znakomitej gry miał nadal Wolański, który był ciężką zaporą dla młodych zawodników z Gdańska. Jedynym, który wydawał się mieć patent tego wieczoru na Wolaka był Chrapkowski, skutecznie rzucający z drugiej linii.
Gospodarze w końcu zaczęli zwiększać swoja przewagę, głównie dzięki konsekwentnemu wykorzystywaniu przewagi liczebnej. Od 43 min zdobyli 4 bramki pod rząd, wyprowadzając Olsztyn na prowadzenie 27:17 i osiągając najwyższe prowadzenie w meczu (46 min). W tym czasie dwoma fantastycznymi bramkami „z biodra”, po których ręce same składały się do braw, popisał się Petricheev. Na 5 minut przed końcem AZS przegrywał 6 bramkami i wiadomo było, że tego meczu już nie wygra (29:23). Świetna postawa Szymkowiaka i spółki w obronie (Łysy został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu – przyp. red.) i konsekwentna gra spowodowała, że drugą cześć spotkania olsztynianie wygrali różnica dwóch bramek, w sumie wygrywając 31:25 (16:12).

Chrapkowski powstrzymywany przez Boneczkę

Chrapkowski powstrzymywany przez Boneczkę


Traveland Społem zagrał słabsze spotkanie, ale również przeciwnicy nie stawiali wielkiego oporu. Kombinacyjna, ale dość jednostronna gra w ataku to było zdecydowanie za mało na doświadczonych zawodników z Olsztyna. Praktycznie całkowicie zneutralizowane zostały szybkie kontry gdańszczan. Kolejny raz kibice zobaczyli pewny występ Wolańskiego, który tym samym potwierdził, że słusznie został wybrany najlepszym zawodnikiem w pierwszej rundzie. Skuteczny był Frelek, zdobywca 9 bramek (6 bramek z rzutów karnych) i Boneczko (6 bramek). W szykach obronnych prym wiódł Szymkowiak, u którego nie było widać śladu po grypie, czy też dolegliowściach kręgosłupa. Dobrze uzupełnili się na środku Zyśk z Petrcheevem. Ten pierwszy nieźle zagrał w pierwszej połowie, drugi był skuteczny w drugiej części. Słabszy występ zaliczył natomiast kapitan olsztynian - Marcin Malewski. Wśród gości na wyróżnienie zasłużył wspominany wcześniej Chrapkowski, który raził gospodarzy rzutami z drugiej linii.




Dzięki zwycięstwu nad AZS-em, drużyna z Warmii i Mazur ma 5 punktów przewagi nad najgroźniejszymi rywalami – Chrobrym Głogów i Kiperem Piotrków Trybunalski. Piotr Frelek pozostaje najskuteczniejszym graczem w lidze.


--------------------------------------------------------------------------


Nie wypada nie skomentować bardzo słabego prowadzenia spotkania przez parę sędziowską z Krakowa. Arebitrzy tego spotkania to jedna ze słabszych par sędziowskich w lidze i niestety potwierdziło się to w Olsztynie. Bardzo niekonsekwentne prowadzenie spotkania i niesłuszne decyzje panów w czarnym uprzykrzały kibicom oglądanie spotkania. Kiedy w 8 minucie meczu brutalnie sfaulowany, przy wybieganiu do kontry został Michał Bartczak nikt na trybunach nie watpił, że zobaczymy czerwoną kartkę dla bramkarza, który ewidentnie wpadł na łapiącego piłkę skrzydłowego. Od momentu, gdy w podobnej sytuacji zmarł zawodnik piłki ręcznej, sędziowe zostali specjalnie poinstruowani by karać bramkarzy za nieodpowiedzialne wychodzenie z pola bramkowego. Tymczasem w olsztyńskiej hali Urania, bramkarz gości nie został nawet ukarany żółta kartką (!). Arbitrzy notorycznie popełniali błędy, karząc zawodników karami dwuminutowymi, które nie miały potwierdzenia w sytuacji na boisku. Szczególnie żal mogą mieć zawodnicy z Gdańska, którzy kilkakrotnie otrzymywali kary wykluczenia "z nieba". Sędziowei nie wypaczyli wyniku ale obserwator meczu na pewno nie wystwaił im wysokiej noty za to spotkanie.



W najbliższą środę Traveland Społem zmierzy się w Ostródzie w Pucharze Polski z ekipą z Gorzowa, która niespodziewanie pokonała na własnym parkiecie bardziej utytułowaną drużynę Chrobrego Głogów. Wyjazd na ten mecz organizuje Klub kibica Travelandu Społem Olsztyn. Informacje na FORUM.





Powiedzieli po meczu:


Krzysztof Szymkowiak
(Traveland Społem) - wybrany najlepszym zawodnikiem meczu

- Już przed meczem wiedzieliśmy, ze nie będzie łatwo. Dwa tygodnie przerwy robi swoje. Nie daliśmy rady zagrać żadnego meczu w tym okresie i dzisiaj trochę nam zabrakło czucia piłki. Do tego dochodzą ciężkie treningi. Kilku zawodników leczyło się ostatnio, czego sam jestem przykładem. Także do optymalnej formy jeszcze daleko ale ciesza dwa punkty bo o to przede wszystkim nam chodziło. Zresztą dochodzą nas słuchy, że konkurencja przegrywa więc nie możemy narzekać.

Piotr Frelek (Traveland Społem) - najskuteczniejszy w olsztyńskim zespole

- Mecz nie był ładny bo zagraliśmy słabo, żeby nie powiedzieć bardzo słabo. Przeciwnicy nas niczym nie zaskoczyli, natomiast nam zabrakło konsekwencji - zarówno w obronie, jak i w ataku. Nie kleiła sie gra w ataku pozycyjnym i trzeba nad tym popracować. Podnieśliśmy nasz poziom sportowy w tym roku i nie możemy tak grać w przyszłości. Cieszą natomiast zdobyte punkty. Mówiłem, że trafią się nam jeszcze słabe występy i dlatego ważne, że dzisiaj, po słabszym meczu, nie przegraliśmy. Trzeba wyciągnąć wnioski.





shmon
statystyki: Karina Wiśniewska
zdjęcia: P. Kicowski (GO)
 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: