Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Jeszcze nie tym razem...Traveland Społem Olsztyn - Vive Kielce 25:26 (15:13)


OKPR Traveland Społem Olsztyn 25 (15)

KS Vive Kielce                                26 (13)

Traveland Społem Olsztyn: Wolański (48 rzutów/22 obrony - 46%) - Frelek (8 bramek/10 rzutów - 4/4 karne), Boneczko (7/9), Kłosowski (3/5), Szymkowiak (2/3), Malewski (2/4), Bartczak (1/1), Petricheev (1/3), Urbanowicz (1/1), Zyśk (0/1), Waśko (0/2), Wasilenko, Maciejewski, Boniecki (br)
Vive Kielce: Kubiszewski, Kotliński - Grabarczyk, Sadowski, Stankiewicz 2, Konitz 6, Rosiński 5 (1), Żółtak 1, Piwko 6, Jachlewski 1, Kuchczyński 1, Podsiadło 3, Krieger 1.
Kary: Traveland 6 min, Vive 18 min
Sędziowali: Baum/ Góralczyk
Widzów: 2800 (!)



Jeszcze rok temu nikt nie stawiałby na nas w spotkaniu z Vive. Od tego czasu Kielce jeszcze się wzmocniły, tymczasem wynik był otwarty praktycznie do końca.- powiedział Krzysztof Szymkowiak, jeden z aktorów widowiska, które zgromadziło w hali Urania ponad 2500 osób. I rzeczywiście, w Olsztynie tak prestiżowego meczu olsztyńskich piłkarzy ręcznych do tej pory nie było. „Święta wojna” pomiędzy Vive Kielce i Wisłą Płock od wielu lat elektryzuje wszystkich fanów szczypiorniaka w Polsce i w cieniu tych spotkań od czterech lat swe doświadczenie zbierała drużyna z Warmii i Mazur. Tymczasem w Olsztynie wielu marzyło, by mecze Travelandu Społem były wydarzeniem sportowym na skalę całego kraju. Zadanie to, małymi krokami, wypełniają w tym sezonie zawodnicy „Warmii”.

W niedzielę, 16 listopada do stolicy Warmii i Mazur przyjechał zespół Vive Kielce, który w obecnym sezonie głośno zgłasza swe aspiracje po złoty medal. Smaku rywalizacji o liderowanie w tabeli po pierwszej rundzie dodawał fakt, że obecny trener olsztynian – Edward Strząbała przez wiele lat był związany z kielecką piłka ręczną i obecnym zespołem Vive Kielce, a ten prowadzony jest obecnie przez trenera wicemistrzów świata oraz syna trenera olsztynian (w roli II trenera – przyp. red.). Mecz rozpoczął się z 10-cio minutowym opóźnieniem wynikającym z przedłużonej prezentacji zawodników obu ekip. O ile wrzawa przy prezentacji Travelandu Społem Olsztyn nikogo nie dziwi, to już gromkie brawa dla trenera gości musiały zrobić wrażenie na samym zainteresowanym – trenerze reprezentacji Polski, Bogdanie Wencie. Widać, że w każdej hali w Polsce szkoleniowiec biało-czerwonych może liczyć na gorące przyjęcie.

Wolański był najjaśniejszym punktem po stronie olsztynian

Wolański był najjaśniejszym punktem po stronie olsztynian


Na boisku w pierwszej siódemce gości zobaczyliśmy m.in. Marka Kubiszewskiego w bramce i Daniela Żółtaka na pozycji kołowego. Zaczynający od obrony gospodarze wyszli w swoim żelaznym składzie, z Piotrem Frelkiem, Igorem Petricheevem, Markiem Boneczko i Krzysztofem Szymkowiakiem w obronie. Od pierwszych minut gry dał o sobie znać świetnie dysponowany tego dnia Adam Wolański ale pierwszego gola i tak zdobyli goście po rzucie karnym po faulu na Danielu Żółtaku, skutecznie wykonanym przez stałego egzekutora – Tomasza Rosińskiego. Po pierwszych nerwowych zagraniach w ataku warmiaków, pierwszego gola po świetnym wybloku Szymkowiaka na Rosińskim rzucił Marcin Malewski. Zmotywowani kielczanie nie zamierzali jednak odpuszczać i po pierwszych 5 minutach wynik brzmiał 2:3 dla gości. Dzięki skutecznej grze w obronie, szczególnie w osobie wspomnianego już Szymkowiaka (kolejny blok) i bramkach Boneczki i Frelka, Traveland Społem wyszedł na prowadzenie 5:3. Dodatkowo na ławkę kar oddelegowany został Piotr Grabarczyk. Bolączką całego spotkania dla olsztynian były jednak niewykorzystane okresy gry w przewadze. Brutalnie grający obrońcy Vive często odsyłani byli na ławkę kar, jednak gospodarze nie potrafili wykorzystać tego fragmentu na swoją korzyść i odskoczyć od rywali. W olsztyńskiej bramce dwoił się i troił Wolański raz po raz wychodząc obronna ręką z sytuacji sam na sam z zawodnikami gości. Cóż z tego, skoro zespół nie potrafił wykorzystać szansy na szybki atak świetnie przygotowanego od strony taktycznej zespołu z Kielc. Problemy sprawiała między innymi bardzo dobra gra obronna środkowych Vive, która utrudniała rozegranie akcji Petricheevowi, a Jacek Zyśk, który zmienił Mołdawianina szybko zaliczył karę dwuminutową po błędzie w ataku.
Końcówka pierwszej połowy to skuteczna gra najlepszych na boisku w olsztyńskim zespole Frelka i Boneczki, którzy momentami ośmieszali obronę przyjezdnych, skutecznie wykańczając akcje. W końcu widząc, że Traveland Społem odzyskuje rytm gry, trener Wenta wziął czas dla swojego zespołu (25 min). Nie zmieniło to wiele bo dalej świetnie spisywał się Wolański zaliczając kolejne dwie świetne interwencje a bramkę dorzucił wypożyczony z Kielc Michał Bartczak. Trener Strząbała wziął czas na 2 minuty przed końcem pierwszej połowy dla ustawiania zagrań na ostatnie akcje w tej odsłonie meczu. Kolejna bramka Boneczki (15:11) po dograniu Frelka na koło i 2 minuty kary dawały nadzieję na odskoczenie od kielczan. Niestety dobrze dysponowany tego dnia okazał się Bartosz Konitz, który dorzucił dwie bramki w osłabieniu gości i okres w przewadze olsztynianie przegrali w stosunku bramek 0:2. Pierwsza połowa, po świetnej grze w obronie olsztynian i fantastycznej postawie bramkarza (30 rzutów/17 obron – 57%!) Traveland Społem zakończył nieznacznym prowadzeniem 15:13. Najwięcej bramek dla gospodarzy rzucili Frelek (5 bramek) i Boneczko (5).

Jak zwykle skutecznie karne rzucał Frelek

Jak zwykle skutecznie karne rzucał Frelek


Druga połowa rozpoczęła się od gry w ataku warmiaków, którzy nie wykorzystali gry w przewadze przez 13 sekund. Pierwszą bramkę zdobył Paweł Piwko, który zameldował się na parkiecie w drugiej połowie spotkania. Zmiana nastąpiła również w bramce gości, gdzie słabo grającego Kubiszewskiego zastąpił Kazimierz Kotliński. Słabo druga partia zaczęła się dla gospodarzy, którzy mieli duże problemy z przebiciem się przez wysokich obrońców Vive.

W 34 minucie na tablicy świetlnej wynik brzmiał 15:15 i mecz rozpoczął się od początku. Sygnał do ataku dał mało widoczny tego dnia Krzysztof Kłosowski, zdobywając pierwsza bramkę dla Trasvelandu Społem w drugiej połowie (35min). Niestety, gdy gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, dali o sobie znać sędziowie. W 36 minucie do kontry wybiegał Bartczak, który był faulowany przez powracającego obrońcę i bramkarza. Dodatkowo Kotliński został trafiony piłką w nogę. Tymczasem polska para sędziowska, która w środę ma poprowadzić spotkanie w europejskich pucharach nie zauważyła tego przewinienia. Tym bardziej dziwi to w obliczu zmiany przepisów co do interwencji bramkarza poza polem bramkowymi (zmiana w przepisach dotyczy sytuacji, w której bramkarz nie może mieć kontaktu z wybiegającym do kontrataku zawodnikiem ze względu na bezpieczeństwo obydwu – przyp. red,). Zresztą, można było odnieść wrażenie, że szczególnie w drugiej połowie para sędziowska nie zamierzała "krzywdzić" kielczan, kilka razy podejmując decyzje na korzyść gości...

Bogdan Wenta wyciągnął wnioski z pierwszej części gry i dużo lepiej pilnowany był w drugiej połowie Frelek i Boneczko. Na nic zdawały się zmiany rozgrywającego na środku i gra tzw. „krzyżówek” między Kłosowskim, Petricheevem i Danielem Urbanowiczem, który dał odpocząć zmęczonemu Frelkowi. Wciąż niewidoczna była lewa strona w ataku, a rwane akcje nie przynosiły rezultatu. Na boisko w ataku wejść musiał nawet grający z bolesną kontuzją Szymkowiak, który i tak imponował dynamiką i chęcią gry. Po bramce tego ostatniego na tablicy wyników wynik brzmiał 19:18, a kibice z nadzieją patrzyli na zegar, na którym nadal było 18 minut do końca spotkania. Wciąż bardzo słabo prezentowała się ekipa z Olsztyna w grze w przewadze. Po karze dla Jachlewskiego w 49 minucie wynik brzmiał 20:20 i od tego momentu goście włączyli drugi bieg. W ciągu czterech minut zrobiło się 22:25 dla kielczan po kolejnej bramce Konitza. Nadzieję na zwycięstwo dawała jeszcze kara Żółtaka (56 min) i kolejna gra w przewadze ale indywidualne błędy słabo grającego Adama Waśki i faul w ataku Boneczki sprawiły, że goście nie oddali zwycięstwa w spotkaniu. Wynik końcowy z karnego ustalił skuteczny Frelek (4/4 z rzutów karnych). Po bardzo wyrównanym spotkaniu, w którym najsprawiedliwszy byłby wynik remisowy, Vive Kielce wygrało z Travelandem Społem Olsztyn 26:25 (15:13).

W drużynie gospodarzy na wyróżnienie zasługuje cała drużyna za chęć walki z bardziej rutynowanymi rywalami. Indywidualnie dobrze zaprezentowali się Frelek, Boneczko, Wolański i Szymkowiak. Trzech z nich przed spotkaniem narzekało na zdrowie…Zresztą problem ze świeżością zawodników był nader widoczny na boisku. Po serii mocnych treningów słabiej prezentowali się Petrzicheev, zyśk i Kłosowski, których bramek bardzo zabrakło ekipie z Olsztyna. Dodatkowo z kontuzją grał Daniel Urbanowicz. W kieleckiej ekipie na wyróżnienie zasługują obrońcy: Piotr Grabarczyk i Daniel Żółtak oraz bardzo skuteczny Paweł Piwko (6 bramek w 30 minut) i Bartosz Konitz (ważne bramki dla zespołu gości.




Powiedzieli po meczu:
Edward Strząbała 9trener Travelandu Społem):
- O wyniku meczu zdecydowała koncówka pierwszej połowy. Było 15:11 i dwie minuty kary dla nich. Wtedy mogliśmy odjechać na pięć bramek, ale niestety połowa skończyła się tylko dwoma na naszą korzyść. Była jeszcze szansa w końcówce spotkania, ale nieodpowiedzialne ataki Waśki i Malewskiego spowodowały, że Kielce nam odjechały. Mecz stał na bardzo dobrym poziomie, widowisko było przedniej marki. Remis byłby najbardziej sprawiedliwym wynkiem.

Bogdan Wenta (trener Vive):
- Olsztyn potwierdził, jak trudnym jest dla nas zespołem. Poczynił ostatnio wielkie postępy. Mieliśmy duże problemy w pierwszej połowie, szczególnie z powstrzymaniem Frelka i Boneczki. W bramce Olsztyna świetnie spisywał się Wolański. W drugiej połowie graliśmy już lepiej w obronie, no i udało się jakoś wygrać.

Piotr Frelek:
- Myślę, że mecz stał na dość wysokim poziomie i mógł się podobać. Obie drużyny zagrały bardzo dobrze w obronie. W pierwszej połowie Kielce popełniły radykalny błąd wychodząc do nas wyżej co pozwoliło nam na częstą grę do kołowego. W drugiej połowie trener Wenta ustawił grę swojej drużyny znacznie lepiej i brakowało nam egzekutorów z drugiej linii. Kielczanie mają dwumetrową ścianę w obronie i ciężko była nam oddawać skuteczne rzuty. Mam nadzieje, że mecz podobał się kibicom, którym dziękuje za liczne przybycie do hali i dopingowanie nas w meczu.

Kolejny mecz Kwidzynem. Czy już zaczeliście przygotowania?
- Nie chcę komentować tego. Do meczu z Vive przygotowywana była specjalna taktyka, a wokół drużyny budowana była niepotrzebna atmosfera nerwowości i chęci wygrania za wszelką cenę. Jak podejdziemy do meczu z Kwidzynem normalnie to będzie się łatwiej wszystkim grało.


Krzysztof Szymkowiak:
- Jeszcze rok temu nikt nie stawiałby na nas w spotkaniu z Vive. Od tego czasu Kielce jeszcze się wzmocniły, tymczasem wynik był otwarty praktycznie do końca. Niestety zabrakło nam gry większą liczbą zawodników i w końcówce drugiej połowy zabrakło nam najzwyczajniej sił, co wpłynęło na spadającą skuteczność rzutową i głupie bramki w obronie. Taktycznie dobrze rozegrał to trener kielczan, bo chłopacy byli co 10 minut zmieniani, dzięki temu grali na większej świeżości. Nam dzisiaj nie wychodziła również kontra, bo nawet gdy bronił Wolak to goście szybko wracali za naszymi skrzydłowymi i mogliśmy jedynie przeprowadzać kontrę pośrednią. Muszę zwrócić uwagę na fantastyczną atmosferę na hali – ostatni raz było tylu kibiców na meczu, który zapewnił nam awans do Ekstraklasy.

Jak z twoim zdrowiem?

- No niestety nie najlepiej. Swoje zdrowie oceniam na 60% i stąd muszę wybierać – albo obrona albo atak. Dzisiaj mi szło w ofensywie i rzuciłem 2 bramki ale na więcej nie mogłem sobie pozwolić bo przy brutalnej obronie kielczan była obawa, że nie dotrwam do końca meczu w defensywie. W końcówce łapały mnie skurcze mięsni pleców.

Swoje zadanie w obronie zdałeś. Rosiński i Konitz wiele razy ze środka nie rzucili…
No faktycznie większość bramek traciliśmy z innych pozycji ale wynika to z taktyki zespołu gości. Trener Wenta wiedział, ze najsilniejszy w obronie mamy środek stąd więcej gry połówek ze skrzydłowymi i współpracy z kołem


Marcin Malewski:
- Mecz mógł się podobać kibicom, wynik już mniej. Fajnie, że tylu kibiców przyszło dzisiaj na nasz mecz i oby tylu ludzi i takich spotkań było jak najwięcej. Co do samego meczu – pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra i nie popełniliśmy wielu błędów. Dodatkowo „dzień konia” miał nasz bramkarz – Adam Wolański. W drugiej połowie popełniliśmy znacznie więcej błędów i to miedzy innymi zaważyło na końcowym wyniku. Gdy w końcówce Kielce wyszły na 3 bramki przewagi staraliśmy się gonić, niepotrzebnie szybko oddając rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Nie zaskoczyła nam dzisiaj kontra. W pierwszej połowie kielczanie szybko wracali się do obrony, a w drugiej byli już znacznie skuteczniejsi i nie było wielu okazji do rzucenia bramki po szybkim ataku.

 

wykorzystano wywiady z trenerem Strząbałą i trenerem Wentą zamieszczone w Gazecie Olsztyńskiej
statystyki: Karina Wiśniewska
przyg. shmon

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: