Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Olsztyński walec nie zwalnia...AZS Gorzów Wlkp. - Traveland Społem Olsztyn 25:36 (12:22)

KS AZS AWF Gorzów Wlkp. - Traveland-Społem Olsztyn 25 : 36 (12:22)


AZS AWF: Szczęsny, Ł. Wasilek - Janiszewski 4, Skoczylas 4, Krzyżanowski 4, Kliszczyk 3, Ruszkiewicz 3, Tomiak 2, Kaniowski 2, Kubilas 1, Jagła 1, Baran 1, Galus, Klimczak.
Traveland Społem: Wolański, Boniecki - Frelek 9, Malewski 6, Boneczko 4, Bartczak 4, Szymowiak 3, Kłosowski 3, Urbanowicz 3, Petrichev 2, Zyśk 1.
Kary: oba zespoły po 8 min.
Sędziowie: Arkadiusz Sołodko (Legionowo) i Leszek Sołodko (Warszawa).
Widzów: 600.
 
Przed meczem zwracaliśmy uwagę, że kluczem do zwycięstwa powinna być obrona. I tak się stało. Po bardzo dobrym meczu ze strony olsztynian, Traveland Społem odniósł pewne zwycięstwo nad beniaminkiem z Gorzowa.


Drużyna z Olsztyna jechała do Gorzowa z nastawieniem zdobycia dwóch punktów, które zapewniłyby utrzymanie 3. pozycji w lidze na koniec I. rundy. Cel ten został osiągnięty w stu procentach. Warmiacy do ostatnich meczów w tym roku przygotowywali się bardzo skrupulatnie. Ekipa swą formę budowała w Centrum Rehabilitacji Kardiologicznej i Ogólnomedycznej w Miłomłynie. Jak widać, mini-obóz przygotowawczy zdał egzamin.

Pierwsza połowa meczu to koncertowa gra olsztynian, którzy dzięki świetnej grze obronnej zdobywali grom bramek po szybkich atakach, a w tych brylowali skrzydłowi Travelandu Społem - Marcin Malewski i Michał Bartczak (razem rzucili 9 bramek w 1. połowie). Skuteczna gra obrońców i dobry blok zdecydowanie ułatwił zadanie Adamowi Wolańskiemu, który stanął między słupkami bramki przyjezdnych od 1. minuty. Dobrą partię rozgrywali: Krzysztof Kłosowski (rzuty z drugiej linii), Piotr Frelek (skuteczny egzekutor rzutów karnych) i Krzysztof Szymkowiak (świetna gra w obronie i gra w drugie tempo w kontrze). Po momentami bezbłędnej grze, warmiacy na przerwę schodzili z przewagą 10 bramek. Wynik na tablicy w hali przy ulicy Szarych Szeregów w Gorzowie brzmiał 12:22.

W przerwie powiedzieliśmy sobie, że drugą połowę nie możemy odpuścić i musimy ja wygrać co najmniej jedną bramką - relacjonuje Marcin Malewski, kapitan Travelandu Społem. I rzeczywiście, w drugiej połowie olsztynianie nie zamierzali zwalniać tempa i mimo, że gra się nieco wyrównała to na tablicy wyników przewaga gości nie topniała. Do gry co chwila włączali się skuteczni tego dnia Kłosowski i Daniel Urbanowicz, który dał zmianę Frelkowi. W bramce olsztynian pojawił się również Wojciech Boniecki, który powoli wyrasta na specjalistę od rzutów karnych. W meczu z Gorzowem młody bramkarz wybronił wszystkie 3 rzuty z linii siedmiu metrów. Gospodarze nie potrafili wykorzystać okazji do zmniejszenia strat, nawet gdy aż trzech zawodników gości powędrowało na ławkę kar. Na drodze szczypiornistów z Gorzowa stanął popularny "Boniek". Zespół z Olsztyna, w ostatnich 10 minutach spotkania zdobył aż pięć bramek z rzędu doprowadzając do wyniku 23:36. AZS zdołał jedynie zmniejszyć wymiar porażki, a wynik meczu ustalił Paweł Kaniowski.

Drugą połowę przyjezdni wygrali 13:14, osiągając przewagę 11 bramek po końcowym gwizdku sędziego. Na wyróżnienie zasługuje cały zespół, który zagrał świetne zawody. Cieszymy się z kolejnych dwóch punktów zapisanych na nasze konto - powiedział Malewski, zdobywca 6 bramek - Teraz możemy spokojnie koncentrować się na najblizszych spotkaniach w Uranii.


Przebieg spotkania: 3:3, 5:7, 7:11, 9:17, 12:19, 12:22, 14:24, 18:26, 19:29, 22:30, 23:33, 25:36.


Po powrocie z Gorzowa, zawodnicy będa w najbliższym tygodniu trenować na hali LO V. Tymczasem w niedzielę, 16 listopada, zmierzą się w olsztyńskiej Uranii z pretendentem do mistrzowskiej korony - Vive Kielce. Na mecz zapraszamy wszystkich sympatyków piłki ręcznej. WSTĘP WOLNY


Powiedzieli po meczu...


Michał Kaniowski (trener AZS): Umiejętność wykonywanie poszczególnych elementów gry jest tutaj decydująca. Nie mieliśmy z czego wyprowadzić kontrataku w sytuacji kiedy zespół przeciwny bardzo dobrze broni. Nie było możliwości rozpoczęcia gry do bramki. Zbyt statyczna gra w obronie, nie dała możliwości odbicia niczego naszym bramkarzom. Wszystko trzeba było wznawiać od środka a obrona przeciwnika już była na swoich pozycjach. Jeśli chodzi o rzuty karne, mieliśmy swoje sytuacje, których nie wykorzystaliśmy. Każdy z tych zawodników wiele razy wykonywał rzuty karne a dzisiaj albo się spalili albo podjęli niewłaściwe decyzje. Ponieważ brakuje nam tych punktów to na każdym spotkaniu próbujemy coś zrobić. Niestety to nie wychodzi, trening to jedna a mecz to drugie. Nie wystarczy być zawodnikiem do treningu, trzeba być zawodnikiem do meczu a tych umiejętności nam zabrakło. Brakowało nam umiejętności skończenia akcji.

Edward Strząbała (trener Travelandu Społem):
Jechaliśmy do beniaminka z pokorą. Nam się udało wygrać kilka spotkań jedną czy dwoma bramkami i mamy jakąś ilość punktów. Koledze w niektórych spotkaniach zabrakło szczęścia. Jedną bramką przegrali z Zagłębiem Lubin, dwoma w Piotrkowie. To nie świadczy o tym, że drużynie brakuje możliwości. Im potrzeba obycia i ogrania się w ekstraklasie. Grają bardzo ciekawie, zwłaszcza do koła, urozmaicony atak pozycyjny. Mój zespół dobrze zagrał w obronie, co pozwoliło na wyprowadzanie kontrataków. Przeciwnikowi zabrakło wiary i motywacji, że jeszcze można będzie coś ugrać skoro do przerwy był tak wysoki wynik. Ta drużyna została lekko wzmocniona, oni w lidze grają już kilka sezonów co dało im przewagę.

Bartosz Ruszkiewicz (AZS): Na parkiecie było widać różnice różnicę klas. Może nie była ona aż tak duża jednak nie byliśmy w stanie nawiązać walki. W pierwszej połowie nie mogliśmy wejść w ten nasz rytm meczowy. Olsztyn nam znacznie odjechał i musieliśmy gonić wynik. Byłbym bardziej zadowolony z mojego pierwszego występu w ekstraklasie jak byśmy wygrali to spotkanie, niestety stało się inaczej.

Piotr Frelek (Traveland Społem): Myślę, że Gorzów popełnił zbyt dużo błędów w ataku i mogliśmy ich skontrować. Mecz nie był wcale tak łatwy i tak prosty jak się mogło wydawać. W karnych potrzebne jest także szczęście, dzisiaj ja miałem go więcej niż bramkarz gorzowian. Myślę, że brakuje beniaminkowi doświadczenia. Kilka głupich błędów - wyprowadzamy kontry, prowadzimy pięcioma bramkami, wtedy chłopaki z Gorzowa zaczynają się śpieszyć. Druga połowa w wykonaniu gospodarzy była już lepsza. Wygraliśmy ją tylko jedną bramką, gdyby Gorzów zagrał tak od początku mogło by być różnie. Każdy sportowiec mierzy wysoko, na razie nie popadajmy w euforie, teraz zajmiemy się meczem z Kielcami. Nie myślimy o medalach, naszym celem na razie jest szóste miejsce a co będzie wyżej będzie to nasz sukces.



 
źródło: informacja własna/sportowefakty.pl

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: