Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Mamy dwa punkty! Azoty Puławy - Traveland Społem 32:34 (16:19)

Azoty Puławy - Traveland Społem Olsztyn 32:34 (16:19)


Azoty Puławy: Długosz, Gładysz, Zydroń 9, Szyba 6, Pomiankiewicz 4, Kurowski 3, Lasoń 3, Afanasjev 3, Buchwald 2, Witkowski 2, Płaczkowski, Lucasov.
Traveland-Społem: Wolański, Boniecki, Frelek 13, Boneczko 6, Kłosowski 4, Malewski 4, Petricheev 3, Zyśk 1, Garbacewicz 1, Bartczak 1, Szymkowiak 1.


Udało się nam wygrać kolejne spotkanie. To ważne, ponieważ w Puławach zawsze trudno się gra - mówi Edward Strząbała, szkoleniowiec olsztynian. - Azoty mają nóż na gardle, zebrały do tej pory tylko trzy punkty My jednak poszliśmy za ciosem po tym ostatnim zwycięstwie nad Chrobrym Głogów. Zawiódł trochę Michał Bartczak, który zagrał słabo i nie ustrzegł się kilku błędów. Może to dlatego, że ten mecz obserwował jego ojciec.

Traveland Społem pewnie wygrał w Puławach z tamtejszym zespołem Azotów. Przed meczem było wiadomo, że nie będzie łatwo wygrać w hali puławkiego MOSiR-u bo drużyna z Puław to solidny przeciwnik, a trener Kamielin zna większość zawodników z Olsztyna (prowadził zespół Travelandu Społem dwa lata temu - przyp. red.). Dodatkowo zespół z Warmii i Mazur kolejny raz zagrał bez Urbanowicza, który nie zdążył wyleczyć do końca kontuzji kciuka. Na szczęście obawy okazały się niepotrzebne - spotkanie było wyrównane tylko do 20. mm, później Traveland Społem odskoczył przeciwnikowi na kilka bramek. W olsztyńskim zespole błyszczał wtedy Piotr Frelek, który rzucił w końcówce sześć bramek. Rozgrywający Travelandu należał do najskuteczniejszych zawodników na boisku - zdobył w całym meczu aż 13 bramek, choć w końcówce pierwszej połowy dostał piłką w twarz przy blokowaniu rzutu wolnego. - Piotr ma teraz tak opuchniętą twarz, jakby walczył z Gołotą - dodaje Edward Strząbała. - Musiał zejść na kilka minut i odpocząć, ponieważ był zamroczony jak po nokaucie. Tuż przed przerwą również inny zawodnik Travelandu miał pecha - Krzysztof Szymkowiak, który od kilku tygodni ma problemy z kręgosłupem, zderzył się z Wojciechem Zydroniem i skręcił sobie staw skokowy. Na szczęście, dzięki interwencji lekarza pojawił się na boisku jeszcze w drugiej połowie meczu.

Po przerwie nadal utrzymywała się kilkupunktowa przewaga olsztyńskiego zespołu. Dopiero w końcówce Azotom udało się wykorzystać przewagę zawodników na boisku i (w 54. min trzecią dwuminutową karę, a w rezultacie czerwoną kartkę, otrzymał Krzysztof Szymkowiak później na ławkę kar powędrował również Igor Petricheev) i zmniejszyć przewagę Travelandu z 33:28 na 33:30. Wcześniej wypracowane prowadzenie pozwoliło jednak olsztynianom na wywalczenie zwycięstwa 34:32.  Pomimo słabszej gry niż w ostatnim spotkaniu z Chrobrym Głogów , druzyna z Warmii i Mazur odniosła niezwykle cenne zwycięstwo na wyjeździe.  Dobre spotkanie rozegrali Piotr Frelek i Igor Petricheev, który skutecznie prowadził grę zespołu. Jak podkreslił Jacek Zyśk, kilka ważnych piłek stało się łupem olsztyńskich bramkarzy i dwa punkty wędrują do Olsztyna.  W drużynie gospodarzy wyróżnił sie Wojciech Zydroń (skuteczny egzekutor karnych), Szyba i Kurowski.

Po tym zwycięstwie warmiacy pozostali na 5 miejscu w tabeli. Liderem po raz ponowny został zespół Kipera Piotrków Trybunalski, który dość szczęśliwie wygrał u siebie z beniaminkiem z Gorzowa. W nadchodzącej kolejce Traveland Spolem zmierzy się w sobotę z Miedzią Legnica. - To będzie ciężki mecz, ale gramy u siebie i musimy to wygrać - mówi Edward Strząbala. - Dzięki temu uda nam się zadomowić w górnej części tabeli. Potem pojedziemy na mecz do Lublina. Mecz z Zagłębiem będzie dla nas ważny, bo pokaże, na co naprawdę nas stać w tym sezonie.

Powiedzieli po meczu:

Marcin Kurowski
- zawodnik Azotów Puławy
- W kilku prostych sytuacjach nie zdobywaliśmy bramek. Gubiliśmy też za dużo piłek i dzięki temu przeciwnicy mogli wyprowadzać szybkie kontry

Edward Strząbała - trener Travelandu Społem
- Mecz mi się podobał. Było kilka ładnych akcji, wrzutek, wkrętek. Kapitalnie zagrał Piotr Frelek, świetnie w obronie spisywał się Krzysztof Szymkowiak. Widziałem mecz Azotów w Kwidzynie i ustawiłem obronę tak, aby móc przeprowadzać szybkie kontry i dzięki temu odskoczyliśmy na 4-5 bramek i utrzymaliśmy tę przewagę do końca.



źródło: inf. własna/Gazeta Wyborcza Olsztyn/sport24.pl

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: