Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Wypowiedzi po meczu Warmia Energa Olsztyn - AZS UW Warszawa

W niedzielę (13 maja) Warmia Energa Olsztyn wygrała 29:20 ligowe spotkanie z AZS-em UW Warszawa. Co powiedzieli trener i zawodnicy po meczu?

Daniel Żółtak:
- Na pewno tak. Ten zespół ma charakter i dzisiaj go pokazał. Czuliśmy się pewnie na każdej pozycji, bo jakbyśmy popatrzyli na każdą pozycje, to i lewe rozegranie i skrzydła i koło, bo do Szymona dużo piłek było kierowanych, a jeszcze Kacper wszedł i rzucał. Z każdą minutą ten zespół się wzmacniał, a teoretycznie się przecież osłabiał. Nie miało to jakby większego wpływu, bo każdy dawał z siebie maksa. Warszawa się pogubiła w pewnym momencie. Oni też nie wiedzieli co się dzieje, ponieważ zobaczyli, że u nas wchodzi bramkarz, nie ma kim grać, jakieś dziwne roszady na ławce, bo nie mamy zawodników i myślę, że się pogubili, że przegrywają tak wysoko z zespołem, który nie ma ludzi do grania. tak to dzisiaj wyglądało, ale poradziliśmy sobie z tym problemem znakomicie i wyszliśmy z tego obronna ręką. Super w bramce zagrał "Parki" (Mateusz Gawryś - red.), na karne wszedł Jakub, który chyba odbił cztery i każdy dał z siebie maksa. Cały czas liczymy się w walce o czołówkę, wskoczyliśmy na trzecie miejsce. Przed nami jeszcze dwa mecze. Największa strata jest dla nas strata Sebastiana Koledzińskiego, który pojechał do szpitala. Zobaczymy jak poważny będzie to uraz. Nie jest to ciekawa sytuacja, bo kolejny zawodnik może nam wypaść, bardzo ważny zawodnik. Został uderzony w bark, a może gdy spadał na ten brak, ale nieprzyjemna sytuacja w każdym razie. Czekamy na wieści, co z nim.

Radosław Dzieniszewski:
- Ten mecz przejdzie do historii Warmii?- Trochę chyba tak, ale najbardziej pewnie rzuty Kacpra Kłodzińskiego. Drugi - trzeci bramkarz, w zależności jak z Kubą grają, wychodzi i rzuca dwie bramki praktycznie w najważniejszych momentach. Jaja to są, ale taki charakter drużyny. Mobilizacja się podnosi momentalnie z każdą sekundą. Prawda jest jednak taka, że w każdym meczu jest co raz ciężej fizycznie. Jest nas bardzo mało i jedziemy już na oparach. Poważna kontuzja Sebastiana Koledzińskiego i jest źle, gorzej niż źle. Musimy jednak dograć te dwa mecze. To zwycięstwo dedykujemy Sebastianowi, który dał z siebie wszystko i przypłacił to zdrowiem i Łukaszowi Kozakiewiczowi, którego kontuzja pokazała drugie dno i miał powikłania po operacji i ma dużo szczęścia, że jest z nami. Im dedykujemy to zwycięstwo. Wyglądaliśmy dzisiaj bardzo dobrze fizycznie. To jak zagraliśmy w pierwszej połowie i z resztą całe spotkanie, pod względem wytrzymałości i szybkościowo - wyglądaliśmy bardzo dobrze. To zasługa tej tygodniowej przerwy, złapaliśmy trochę oddechu, bo nie da się grać całego sezonu w tak wąskim składzie. Jeśli jednak jest odpoczynek, to widać, że ci ludzie potrafią zrobić wiele.

Szymon Hegier:
- Trochę się działo. Myślę, że to przede wszystkim dzięki temu, że Daniel Żółtak dał nam całą majówkę wolne, cały tydzień i mieliśmy tylko odbyć dwa treningi indywidualnie, jeden na siłowni i jakiś rowerek, bieganie. Czysty trening regeneracyjny. ten tydzień naprawdę ciężko przepracowaliśmy, żeby być dobrze przygotowanym do tego meczu. Jak już sezon pokazał, nie ma dla nas opresji z której nie bylibyśmy w stanie wyjść. Zdarzają nam się wpadki, tak jak w Poznaniu, ale wtedy już bylismy tak zmęczeni meczem, że nic się nie kleiło. Odpoczęliśmy jednak i zespół, który wygrywał z całą czołówką poległ u nas 9 bramkami. Wszyscy zagrali super i wielkie gratulacje, przede wszystkim dla Kacpra Kłodzińskiego, który zastąpił skrzydłowego i w końcówce dwie bramki rzucił. Po prostu rewelacja. Mateusz Gawryś wrócił po kontuzji, natomiast mimo tej kontuzji palca, cały czas był w treningu, trenował nogi na drabinkach, na przyśpieszeniach, także musiał ten mecz z Poznaniem troszkę z boku spędzić, bo brakowało mu obycia w bramce, ale w niedzielę zagrał świetne zawody. Drugą sprawą jest to, że jest naszym najbardziej doświadczonym bramkarzem i świetnie współpracuje z obroną. Gdzie zasłoni blok, tam jest Mateusz Gawryś i wybija, z czego może iść kontra. Słowa uznania także dla Kuby Pikury, bo trzy czy cztery karne wybronione to po prostu rewelacja. Cały zespół zagrał na najwyższym poziomie.

Kacper Kłodziński:
- To był mecz walki, a te dwie bramki tylko stracone w 20 minutach spotkania, to zasługa Mateusza Gawrysia. bardzo dobrze też się broniliśmy. Wszedłem na boisko i gdy miałem okazję to poszedłem na bramkę i rzuciłem dwie. Weszło to weszło, na szczęście się udało. Od początku powiedziałem sobie, że jeśli będzie miejsce, to wjadę ze skrzydła, a co będzie, to będzie. Dobrze weszliśmy w mecz, od początku mieliśmy jakąś przewagę. Potem weszło nam jednak trochę nerwów grę, ale na szczęście udało się utrzymać i dowieźć do końca tę fajną zaliczkę. Niestety znów mamy pecha z kontuzją Sebastiana Koledzińskiego, oby nic mu poważnego nie było. Za tydzień pojedziemy do Sierpca walczyć.

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

Piotr (2018-05-15 07:56:15)

Ciepły był dzień,a trybuny wrzały,
Kibiców niewielu, lecz doping niemały,
Kontuzje, wypadki i fauli bez liku,
Lecz nie powstrzymało to zawodników,
Trenerzy na ławkach, bramkarz na skrzydle,
A goście zagrali jak muchy w powidle,
Szok to po prostu i niedowierzanie,
Warmia wygrywa i niech tak zostanie.

mokat (2018-05-14 19:51:25)

super mecz ale dlaczego tak malo kibicow czyzby za szybka pora meczu a ludzie na plazy ale szacun dla ZAWODNIKOW

trybuny (2018-05-14 16:11:50)

My kibice też daliśmy z siebie wszystko!!!

Kibic (2018-05-14 10:00:41)

Super mecz, jedziemy do końca po zwycięstwo WARMIA ENERGA!