Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Kłodziński wykorzystał szansę. Warmia Energa - Gwardia Koszalin 30:26

Warmiacy we własnej hali dość pewnie pokonali ostatni w tabeli zespół Gwardii Koszalin.

OKPR Warmia Energa Olsztyn - KS PR Gwardia Koszalin

Warmia: Kłodziński, Pikura, Gawryś - Malewski 9 (3/5), Dzieniszewski 5, Koledziński 4, Sikorski 4 (1/2), Królik 3, Deptuła 3, Golks 1, Żółtak 1, Pasymowski, Hegier
Gwardia: Gryzio, Rycharski 5 (5/6) - Jakutowicz 5 (1/2), Kiciński 5 (0/1), Karnacewicz 4 (0/1), Dzierżawski 3, Kamiński 2, Czerwiński 1, Tałaj 1, Urbański

kary: Warmia - 8 min (Malewski x2, Hegier, Golks); Gwardia - 4 min (Kiciński, Dzierżawski)



Mecz można by okrzyknąć spotkaniem bez historii, gdyby Warmiacy zachowali koncentrację przez większość rywalizacji. Mocno osłabieni goście, którzy przyjechali w zaledwie dziesięcioosobowym składzie, postawili jednak zaciekły opór gospodarzom. Jak podkreślał po meczu jeden z liderów zespołu, Marcin Malewski wielu zawodników myślami było już przy kolejnym przeciwniku... ale czy trudno jest im się dziwić?


Olsztynianie rozpoczęli spotkanie z Kacprem Kłodzińskim między słupkami. Młody wychowanek Kusego Szczecin po raz kolejny wykorzystał szansę zaprezentowania swoich umiejętność i podobnie jak miało to miejsce w Płocku był ważnym ogniwem, prowadzącym do zwycięstwa. Warmiacy w 6. minucie gry prowadzili 4:0, głownie za sprawą Malewskiego, który był autorem trzech kolejnych trafień. To szybko ustawiło wydarzenia na parkiecie, chociaż trzeba przyznać, że bramkarz gości Henryk Rycharski miał na to swój pomysł. Skuteczne akcje goalkeepera z Koszalina sprawiły, że w 11. minucie było już tylko 5:4. Gdy po jednej z kolejnych kontr Rycharski triumfował nie wytrzymał szkoleniowiec gospodarzy, Daniel Żółtak. Wzięty czas miał pozwolić na odzyskanie koncentracji z pierwszych minut. Po części tak się stało, bo Warmia wyszła na czterobramkowe prowadzenie, jednak o zwiększaniu przewagi nie było mowy. Warmia grała nieskutecznie i popełniała sporo niewymuszonych błędów. Pomimo udanych interwencji Kłodzińskiego rywale utrzymywali dystans. Pod koniec pierwszej odsłony goście mieli szansę na zmniejszenie strat, bo Malewski i Wojciech Golks wylądowali na ławce kar, ale obraz gry wiele się nie zmienił i ostatecznie na przerwę zespoły schodziły przy stanie 13:10.

W drugiej połowie Warmiacy włączyli wyższy bieg. Pierwsze dziesięć minut to udana gra w obronie i sporo akcji zakończonych kontratakami, w których brylował powracający na parkiet Radosław Dzieniszewski. W 39. minucie czas musiał wziąć trener gości, bo wynik brzmiał 20:13. Najwyższe prowadzenie gospodarze osiągnęli w 44. minucie - 23:15, potem olsztyńska maszyna nieco się zacięła. Do głosu dochodzili rywale, dalej świetnie spisywał się Rycharski, który dodatkowo wyręczał kolegów z pola na linii siedmiu metrów, skutecznie egzekwując pięć z sześciu wykonywanych karnych. W zespole ze stolicy Warmii i Mazur dużo chęci do gry przejawiał Karol Królik, którego bramki z drugiej linii były ozdobą spotkania. Jeszcze na pięć minut przed końcem Warmia prowadziła 29:21, ale wtedy nastąpił przestój. Na jedno trafienie Koledzińskiego rywale odpowiedzieli pięcioma, zmniejszając ostatecznie wielkość porażki do stanu 30:26.


To był trudny mecz dla gospodarzy pod względem mentalnym. Osłabiony, ostatni zespół ligi wymagał dodatkowej koncentracji. W głowach podopiecznych Daniela Żółtaka tkwiła także świadomość, że już we wtorek czeka ich szlagierowy pojedynek w Pucharze Polski. W tej sytuacji nieco słabsza forma nie może dziwić. Pomimo to zwycięstwo nie było zagrożone, a kolejne trzy punkty pozwoliły utrzymać się w czubie tabeli. Dobrze, że szansę gry mieli zmiennicy: Kłodziński i Pasymowski. Teraz trochę odpoczynku i walka z rywalem z najwyższej światowej półki...





shmon
zdjęcie: Emil Marecki


Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: