Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Warmia show w Uranii!! Warmia Energa - MMTS Kwidzyn 23:21

Grająca bez dwóch najbardziej doświadczonych zawodników Warmia niespodziewanie pokonała wyżej notowanego rywala z Superligi i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski.


 

OKPR Warmia Energa Olsztyn - MMTS Kwidzyn

Warmia: Gawryś - Deptuła 7, Golks 5, Dzido 5, Dzieniszewski 5 (0/1), Kozakiewicz 1, Żółtak, Koledziński, Hegier, Krawczyk, Sikorski (0/1)
MMTS: Dudek, Szczecina - Peret 7, Kryński 4, Pilitowski 3, Dymik 3, Potoczny 2 (2/3), Rosiak 1, Ossowski 1, Janikowski
kary: Warmia 8 min (Golks x2, Krawczyk, Żółtak), MMTS: 2 min (Janikowski)

[RELACJA Z MECZU]
[FOTORELACJA]
[SONDA]



Fani sportu w sobotę mieli okazję na prawdziwą ucztę. W hali Urania zebrała się śmietanka sportowców z regionu Olsztyna, aby dopingować Warmię Energa Olsztyn, podejmującą superligowy MMTS. Dlatego zanim o samym spotkaniu kilka słów o jego otoczce.

Działacze klubu na kilkanaście dni przed jego datą oficjalnie zgłosili się do klubów z regionu o wsparcie dla zespołu podczas meczu. Ideą było wspieranie się wszystkich dyscyplin sportowych z Olsztyna i okolic. Na odzew odpowiedziało bardzo dużo teamów, dzięki czemu otwarta duża trybuna Uranii zapełniła się do stanu, jaki często gościł Warmiakom gdy grali w superlidze. Na trybunach zobaczyliśmy m.in. koszykarzy, piłkarki i piłkarzy Stomilu, piłkarki Stomilanek, siatkarzy Indykpolu AZS, futbolistów amerykańskich z Lakers AZS, koszykarki KKS, gimnastyczki SMS, rugbystów Team Olsztyn, Rugby Team Purda, piłkarzy ręcznych Szczypiorniaka, a także specjalistów od short-tracku - WMKS Short-track Olsztyn, którzy nie pierwszy raz pomogli w prezentacji zespołów.

Przed pierwszym gwizdkiem doszło także do ważnej ceremonii. Obchodzący w tym roku 20-lecie istnienia Olsztyński Klub Piłki Ręcznej nagrodził jednego z jego współtwórców, Mieczysława Nowaka. Szkoleniowiec przez wiele lat budował podwaliny pod dzisiejszą siłę klubowego szczypiorniaka w Olsztynie, a wśród wychowanków są m.in. Krzysztof Kłosowski, Jacek Zyśk, Krzysztof Szymkowiak, czy wciąż grający Marcin Malewski. Zasłużonemu trenerowi dziękowali Prezes Stanisław Tunkiewicz oraz dwa pokolenia wychowanków: Bogdan Grzybowski i Jacek Zyśk. Ten ostatni w emocjonalnych życzeniach podziękował za lata gry oraz wychowanie w sportowym duchu i życiowej uczciwości.


Po ceremonii obie ekipy rozpoczęły mecz. Ponad 1000 osób zgromadzonych na trybunach od pierwszych minut mogło przecierać oczy ze zdziwienia. Faworyzowani goście, w szeregach których zabrakło dwóch kadrowiczów (Kriegera i Nogowskiego) oraz z wracającym po kontuzji Michałem Potocznym zostali zaskoczeni równą grą Warmii. Od pierwszych minut sporo problemów sprawiała ofensywa ekipy Daniela Żółtaka. Po 10. minutach na tablicy był remis 6:6, a po obu stronach po trzy trafienia mieli już główni egzekutorzy tego dnia: Paweł Deptuła i Michał Peret. Warmiacy zwarli szyki, monolit stanowił blok centralny gospodarzy, w którym brylowali Hegier, Żółtak i powracający po długiej kontuzji Krawczyk. Na tablicy wyników co rusz pojawiał się remis, a żadna z ekip nie mogła uzyskać więcej niż jednobramkowej przewagi. W ostatnich minutach pierwszej odsłony to Warmia Energa miała więcej udanych akcji, również za sprawą dobrej zmiany w ataku Łukasza Kozakiewicza, który dał chwile odpoczynku Wojtkowi Golksowi. Tradycyjnie „swoje” dołożył Mateusz Gawryś, który w końcowych minutach obronił rzut Pilitowskiego, a potem rzut karny wykonywany przez reprezentanta Polski, Michała Potocznego. Przy stanie 14:11 dla Warmii gospodarze mieli okazję na postawienie kropki nad i zejście do szatni z czterobramkową przewagą jednak zgubiona piłka zamieniona na trafienie Kryńskiego z kontry sprawiły, że ostatecznie do przerwy wynik brzmiał 14:12. To był zaskakujący rezultat, jednak dużo bardziej niespodziewana była jakość gry gospodarzy, który do spotkania przygotowywali się zaledwie tydzień po powrocie ze zgrupowania w Hotelu Zamek Ryn.


Po meczu w szatni...

Po meczu w szatni...

Druga połowa rozpoczęła się od gry w osłabieniu Dzieniszewskiego i spółki, bo na ławce kar siedział Golks. MMTS tylko połowicznie wykorzystał tą szansę, odrabiając jedno trafienie. Do bramki trafił Potoczny. Ekipa z Olsztyna grała rozważnie i imponowała przede wszystkim defensywą, która sprawiała bardzo dużo problemów przeciwnikom. Gdy ci dochodzili do pozycji rzutowych, czujnie w bramce zachowywał się popularny Parki. Niestety, lekki przestój w ataku od stanu 17:14 i trzy skuteczne akcje Adriana Dymika sprawiły, że na tablicy ponownie zawitał remis po 17 (44. min). Na dodatek swoje drugie wykluczenie zaliczył Golks i superligowcy mieli wszelkie atuty, aby wyjść na prowadzenie. Nic z tego! Kolejna udana akcja w obronie i skuteczny rzut pod presją czasu Deptuły wyprowadziły gospodarzy na prowadzenie, którego tym razem Warmiacy nie oddali do końca spotkania. Pomimo coraz większych problemów w ataku i dużego zmęczenia, wciąż nie zawodziła obrona. W 50. minucie ekipa z Olsztyna wypracowała sobie trzybramkowe prowadzenie (20:17). Za chwilę karę otrzymał Krawczyk, ale bramką odpowiedział kapitan Warmii, Dzieniszewski. Goście zbliżyli się niebezpiecznie na jedno trafienie dzięki rozgrywającemu bardzo dobre spotkanie Peretowi, ale w odpowiedzi ponownie szczęśliwie dobijał Radek. W nerwowej końcówce olsztynianie grali w osłabieniu, bo kolejny raz sędziowie uznali, że zawodnik z Olsztyna popełnił wykroczenie. Tym razem Żółtak. Do końca spotkania było nieco mniej niż 2 minuty. Rozpędzeni szczypiorniści Warmii nie pozwolili jednak na szybką bramkę. Po dłuższej walce w defensywie ostatecznie MMTS wywalczył rzut karny zamieniony na bramkę, ale do końca meczu pozostawało tylko 18 sekund. Przytomnie trener gospodarzy wziął czas aby uspokoić sytuację na parkiecie i przygotować się na obronę „każdy swego”. Hasło na czasie brzmiało: gramy długo, bez błędów i bez rzutu…

Tuż po wznowieniu piłka trafiła do Piotra Dzido. Ten sprowokowany przez źle ustawionego obrońcę popędził lewy skrzydłem i wkrętką pokonał Krzysztofa Szczecinę! W tym momencie na trybunach nastąpił totalny szał. Poziom decybeli sięgnął zenitu, a szczęśliwi Warmiacy czekali na zakończenie spotkania, po którym odtańczyli tradycyjny młynek na parkiecie.


Piękny, stojący na dobrym poziomie mecz, który symbolicznie pokazał zmianę pokoleniową w budowanej w Olsztynie drużynie. Bez dwóch najbardziej doświadczonych zawodników, na parkiecie brylowali wychowankowie Szczypiorniaka Olsztyn, którzy zdobyli wszystkie(!) bramki dla Warmii. Szczególnie mogła podobać się gra trio: Deptuła – Golks – Dzido, którzy na dobre „zadomowili się” w I lidze. Jednak to nie indywidualności zadecydowały o ostatecznym sukcesie, lecz ambicja, wola walki i umiejętności całego zespołu. Nie można nie zauważyć świetnej gry defensorów: Szymona Hegiera, Daniela Żółtaka i Michała Krawczyka, a także prezentującego równą formę Mateusza Gawrysia. Teraz należy liczyć, że zawodnicy Warmii pójdą za ciosem w spotkaniach ligowych. W najbliższy weekend zmierzą się z w Grudziądzu z MKS-em, a 26. stycznia na własnym parkiecie podejmą pretendenta do awansu do Superligi – Stal Gorzów. Do gry powinien wkrótce powrócić Marcin Malewski. Z podstawowym reżyserem gry i skutecznością olsztynianie będą dalej zagrożeniem dla każdego w lidze.


Daniel Żóltak po meczu (dla www.sport.egit.pl)
- Cieszymy się bardzo ze zwycięstwa. Graliśmy u siebie z zespołem z Superligi. Wiadomo, przeciwnik ma swoje problemy finansowe, ale nas to tak naprawdę nie obchodziło. Chcieliśmy zrobić swoje, wyjść na to spotkanie, przed taką publicznością zaprezentować się jak najlepiej i jeśli będzie szansa, to wygrać ten mecz. Od początku to my dyktowaliśmy warunki, to my prowadziliśmy i bardzo cieszy, że bylismy tym zespołem, w tym meczu, lepszym. Gratulacje dla całego zespołu. Cieszymy się też bardzo, że jest taki potencjał w Olsztynie, jeżeli chodzi o kibiców i to trzeba wykorzystać. Ciężko teraz wyrokować, czy priorytetem będzie liga czy puchar. W każdym meczu wychodzimy z takim samym nastawieniem, tym bardziej, gdy gramy u siebie, chcemy wygrać. Nie wiem na kogo trafimy w kolejnej fazie pucharowej, ale wyjdziemy na boisko i damy z siebie wszystko, by pokazać się z jak najlepszej strony i walczyć o zwycięstwo, ale wiadomo, że w kolejnych rundach zespoły są coraz lepsze. Dla nas najważniejszy jest mecz za tydzień w Grudziądzu i na tym się skupiamy. Liczę na to, że dzisiejsza gra jest prognostykiem na następne mecz i musimy iść w tym kierunku. Chcemy robić postępy i chcemy być coraz lepszą drużyną. Musimy w każdym meczu dawać z siebie sto procent i grac jakby to był nasz ostatni mecz. W tym meczu grało się nam na pewno łatwiej, dlatego, że była taka publiczność. To zawsze dodatkowo mobilizuje wszystkich zawodników. Musze jednak podkreślić to, że mamy szerszy skład, możemy zmian dokonywać więcej. Widać było to szczególnie, gdy wchodziło dwóch, a czasami nawet trzech obrońców i w obronie chłopcy mieli trochę więcej sił. My staraliśmy się w obronie tez jak najwięcej pomagać i stracone 21 bramek to zasługa zarówno bramkarza, jak i obrony. Na pewno ten skład pozwala nam na większe i szersze pole manewru i z tego tez względu powinno to coraz lepiej wyglądać.





shmon
foto: Paweł Piekutowski (www.sport.egit.pl)


 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

ja (2018-01-21 20:41:43)

a ile bilety stały?

mokat (2018-01-17 08:31:20)

gratulacje za grę ale bilety powinne być co najmniej po 10 zł i 5 zł wszystko drożeje