Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Na punkty trzeba poczekać. SMS Gdańsk - Warmia 25:23

Nie udał się Warmiakom wyjazd na mecz do Gdańska. Pomimo udanego początku podopieczni duetu trenerskiego Żółtak/Malewski musieli przełknąć gorycz porażki 23:25.



Warmia Energa: Gawryś, Pikura - Sikorski 7, Malewski 6, Dzido 3, Dzieniszewski 3, Koledziński 2, Deptuła 1, Królik 1, Pasymowski, Kozakiewicz, Golks
Najwięcej bramek dla SMS: Rybski 9, Działkiewicz, Lazarowicz, Niedzielenko - po 3



Po wielu zmianach w olsztyńskim klubie zespół wyraźnie ma problemy z wejściem na wysokie obroty. Widać to było ponownie w Gdańsku, gdzie Dzieniszewski i spółka rywalizowali z młodzieżą ze Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Występujący w 12-osobowym składzie Warmiacy przez długi czas byli lepsi od rywala, od samego początku dyktując warunki na parkiecie (10:4 w 13. minucie). Niestety druga odsłona spotkania pokazała, że zmiennicy potrzebują jeszcze czasu, aby efektywnie realizować zadania taktyczne. Wyłączenie z gry Malewskiego i brak konsekwencji w ataku sprawiły, że rywal dogonił, a potem wyprzedził trzecią ekipę poprzedniego sezonu. Usprawiedliwieniem na pewno jest brak dwóch podstawowych defensorów: Żółtaka i Krawczyka, ale w zespole brakuje przede wszystkim ataku i silnej drugiej linii, bez której ciężko o zdobycze bramkowe. W dwóch meczach szczypiorniści z Olsztyna zdobywali średnio 21 bramek (!).

Przed drużyną Warmii Energa Olsztyn spotkanie na własnym parkiecie i trzeba wierzyć, że pierwsze punkty w końcu padną łupem gospodarzy niedzielnego meczu w hali Urania (start o godz. 16:00).



Daniel Żółtak (grający trener) po meczu:
Szkoda tego meczu, bo graliśmy podobnie jak w meczu w Kościerzynie, a nawet lepiej, bo po pierwszej połowie prowadziliśmy 16:12. Zrealizowaliśmy wszystkie założenia, które postawiliśmy sobie przed meczem. Ten mecz był pod kontrolą, a nawet mogliśmy prowadzić wyżej. Przed meczem liczyliśmy się z tym, że będą chcieli wyłączyć "Malesia' ( Marcina Malewskiego-red.) i mieliśmy ustawioną grę na taką ewentualność. Niestety w tym momencie troszkę kar się posypało i nasza gra w ataku nie wyglądała tak, jak powinna wyglądać. Nie realizowaliśmy naszych założeń taktycznych i w 57 minucie Gdańsk wyszedł po raz pierwszy na prowadzenie. Cały mecz przegrywali, w końcówce dorzucili nam dwie bramki i niestety, ale znowu przegrywamy. Nie mogłem skorzystać też z Michała Krawczyka, który dodatkowo był jeszcze chory i ta choroba uniemożliwiła mu występ. Ja też nie grałem, więc nie mieliśmy za dużo zmienników i na pewno zabrakło nam ludzi na tę końcówkę. Szkoda, tym bardziej, że z przebiegu meczu znowu byliśmy lepszym zespołem, ale gra się 60 minut. Ćwiczyliśmy przez dwa tygodnie, by współpraca ze skrzydłami wyglądała lepiej. Wykorzystywaliśmy też słabe punkty przeciwnika, bo nasi skrzydłowi zabiegali na drugie koło, gdzie było miejsce i fajnie to wyglądało. Rzucali też z pozycji, więc ten element zafunkcjonował tak, jakbym sobie tego życzył. W tym elemencie super, jednak zabrało nam tych kilku bramek, czy kilku sytuacji w obronie czy w ataku, żeby ten mecz wygrać. Tym bardziej to boli. Musimy się szybko pozbierać, bo kolejny mecz w niedzielę u nas, w końcu na własnym parkiecie, bo mieliśmy dwa mecze wyjazdowe i ten układ gier na początku nie był dla nas korzystny. Nie ma oczywiście na co zwalać, bo tak naprawdę przy większym poszanowaniu piłki i przy naszych założeniach, które mamy, powinniśmy ten mecz wygrać.



shmon
źródło wypowiedzi: www.sport.egit.pl




 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: