Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Bez ławki, ale z charakterem! Bestios Białystok - Warmia 22:27

W 1/16 Pucharu Polski występujący w ośmioosobowym składzie Warmiacy pokonali II-ligowca z Podlasia 27:22.

Bestios Białystok – Warmia Traveland Olsztyn 22:27 (9:12)

Bestios: Kuczyński, Castellano - Puchalski 9 (0/1), Bartoszuk 5, Stec 3, Olech 2, Jadczak 1, Gorczak 1, Kowalczuk 1, Maksymczuk, Czekotowski, Jaskurzyński
Karne: 0/1
Kary: 8 min. (Olech, Bartoszuk, Stec, Jaskurzyński - po 2 min.)

Warmia: Zakreta-  Fugiel 14 (4/5), Dzieniszewski 5, Dzido 3, Deptuła 2, Sikorski 2 (0/1), Dworaczek 1, Pakulski
Karne: 4/6
Kary: 8 min. (Deptuła - 4 min., Dzido, Dworaczek - po 2 min.)

Sędziowie: Sebastian Patyk (Warszawa), Wojciech Kuliński (Płock)



Na mecz pucharowy do Białegostoku udało się zaledwie ośmiu(!) zawodników. Było to pokłosiem kontuzji, ale i absencji zawodników z powodu badań [Mateusz Gawryś] i występów w reprezentacji Polski [Damian Przytuła]. Mimo braku przysłowiowej „ławki” olsztynianie nie starali się przekładać spotkania i chcieli jak najszybciej zakończyć udane występy w lidze w tym sezonie zwycięstwem w Pucharze Polski.

Warmiacy na parkiet wyszli w bardzo eksperymentalnym składzie. Do gry zameldowali się: kołowy Piotr Dzido na lewym skrzydle, prawy rozgrywający Tomasz Fugiel na lewej flance, lewy rozgrywający Piotr Deptuła na środku i skrzydłowy Radosław Dzieniszewski na rozegraniu. Ponadto skład uzupełnili Sergiusz Dworaczek i Piotr Pakulski oraz Łukasz Zakreta. Olsztyniacy rozpoczęli spotkanie z przewagą jednego zawodnika w ataku, a to za sprawą zagrania taktycznego polegającego na usunięciu bramkarza z parkietu i wprowadzeniu dodatkowego kołowego. Ten manewr na pewno zaskoczył nieco gospodarzy i od pierwszych minut kontrola wydarzeń na boisku była po stronie bardziej doświadczonych przyjezdnych. W pewnym momencie dobra postawa Dzieniszewskiego i spółki pozwoliła na osiągnięcie pięciobramkowej przewagi (11:6). Końcowe minuty pierwszej połowy to jednak zryw Bestiosu i zmniejszenie strat do trzech goli.

 

Warmiacy już przed meczem mieli wyraźne dyspozycje – oszczędzać siły i grać rozważnie. Dlatego też drugie trzydzieści minut nie zmieniło zbyt wiele w poczynaniach podopiecznych duetu trenerskiego Kamielin/Malewski. Dalej w ofensywie szalał Fugiel, który już po 30 minutach miał na koncie 7 bramek, a finalnie skończył na imponującym dorobku 14 trafień. Trenerzy zadrżeli tylko na moment, gdy kontuzji kolana doznał Pakulski. Na ławce na próżno było szukać zmiennika dla Dworaczka, który niewiele grał w tym sezonie. Dodatkowo już przed spotkaniem na bóle narzekał Piotr Deptuła. Na szczęście więcej przykrych niespodzianek nie było. W 48. minucie zawodnicy z Białegostoku zbliżyli się na różnicę jednej bramki (18:19), ale to rywale kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku. Skuteczna gra Fugiela i Dzieniszewskiego zażegnały nerwową końcówkę, a ostatnie minuty to powiększanie przewagi . Po raz kolejny wola walki, doświadczenie i umiejętności Warmiaków pomogły w osiągnięciu zwycięstwa w bardzo trudnej sytuacji kadrowej. Teraz przyjdzie czas na odpoczynek i kurowanie urazów.





shmon



Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: