Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Beniaminek postraszył. Warmia - Stal Gorzów Wlkp 22:22

W trzeciej kolejce ligowych rozgrywek Warmia Olsztyn zremisowała na własnym terenie z beniaminkiem z Gorzowa Wielkopolskiego 22:22.


Warmia Traveland Olsztyn - Kancelaria Andrysiak Stal Gorzów Wlkp. 22:22 (11:14)

Warmia: Gawryś, Zakreta - Malewski 6 (1/2), Fugiel 5, Królik 4, Koledziński 3, Pakulski 3, Dzieniszewski 1, Deptuła, Sikorski, Krawczyk (0/1), Dworaczek, Przytuła
Stal: Marciniak, Nowicki - Gryszka 5, Gębala 5, Stupiński 4, Kryszeń 3 (3/3), Turkowski 3, Starzyński 1, Serpina 1, Droździk, Kłak, Smolarek Marcin, Smolarek Mariusz, Bekisz

Kary: Warmia -  8 min. (Królik, Deptuła, Krawczyk, Dzieniszewski - po 2 min.); Stal - 12 min. (Droździk - 6 min., Turkowski, Serpina, Gryszka - po 2 min.)
Czerwona kartka: Droździk w 36. minucie (trzecie wykluczenie) 

Sędziowie: Krzysztof Sulej, Włodzimierz Chmielecki (Kwidzyn)

 

Drugie z serii spotkań, w których Warmia wystąpiła w roli gospodarza miało dać odpowiedź jak olsztynianie poradzą sobie z rywalem, którego znają jedynie z zapisów wideo. Beniaminek z Gorzowa rozpoczął ligę od dwóch przekonujących zwycięstw i do stolicy Warmii i Mazur jechali z nadziejami na dobry wynik. Trener Kamielin nie mógł w tym meczu skorzystać z usług kontuzjowanego Mateusza Kopycińskiego. Poza tym nikt z podopiecznych nie narzekał na większe urazy. Jeszcze przed meczem działacze złożyli podziekowania dla dwóch ex-Warmiaków: Aleksandra Kryszenia i Dominika Droździka.

Od pierwszych minut goście prezentowali twardą obronę, która stanowiła trudną zaporę dla Dzieniszewskiego i spółki. Warmiacy już na początku spotkania musieli gonić wynik, który w 12. minucie brzmiał 4:7. Nie po raz pierwszy sygnał do walki dał Marcin Malewski, który kilkoma zagraniami indywidualnymi zmniejszył stratę do rywala. Wtórował mu Karol Królik. Pomimo dobrej końcówki drugiej ekipy poprzedniego sezonu to zespół Stali na przerwę schodził z przewagą trzech trafień (11:14). W drugiej odsłonie dobre zawody rozgrywał Łukasz Zakreta, który zmienił Mateusza Gawrysia. Zamurowana bramka w połączeniu ze skutecznymi akcjami ofensywnymi pozwoliły na odrabianie strat. Szkoda tylko, że gospodarze dalej mylili się w sytuacjach rzutowych, przez co przyjezdni utrzymywali bliski kontakt bramkowy. Dodatkowo, wiele kontrowersyjnych decyzji podejmowali sędziowie, m.in. dyktując rzekome faule atakującego w sytuacji, gdy obrońca zajmował pozycję w kole bramkowym. O to sporo pretensji w trakcie i po meczu miał szkoleniowiec Warmii.

Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatniej minucie. Najpierw Stal wyrównała stan rywalizacji na 22:22, a potem ostatnią akcję mieli Warmiacy. Po wykluczeniu jednego z obrońców gości sytuacja tej drużyny wydawała się bardzo trudna. I faktycznie, gospodarze rozegrali koronkową akcję, która zakończyła się podaniem do obrotowego Piotra Pakulskiego a ten asystę zamienił na bramkę. Cóż z tego, skoro przy rzucie wpadł na jednego obrońcę, który - jak wskazuje filmowa powtórka - skracając sobie drogę ze skrzydła przebiegał przez pole bramkowe. Panowie w czarnych strojach podjęli kolejny raz decyzję o faulu ofensywnym i bramki nie uznali. Rozżaleni zawodnicy i trener z Olsztyna próbowali wyjaśnić decyzję, jednak było już za późno. Końcowa syrena i remis - 22:22. Stal miała więcej powodów do zadowolenia, co widać było po tańcu radości i po dramatycznej końcówce wyniosła cenny punkt z trudnego terenu.

Gospodarzom pozostał niesmak, chociaż z przebiegu spotkania i dobrej postawy przyjezdnych remis wydaje się dość sprawiedliwym rezultatem. Na boisku nie zabrakło walki, Warmiacy kolejny raz pokazali charakter, dobrze zaprezentowali się bramkarze, a to dobrze prorokuje na kolejne spotkania. W najbliższą sobotę olsztynianie zagrają w Nidzicy z beniaminkiem z Żukowa i inny rezultat niż wygrana byłby dużym zaskoczeniem.




pomeczowa wypowiedź trenera Gienadija Kamielina (dla sport.egit.pl)

- Jak można wygrać, gdy sędziowie stali i w jedną stronę podnieśli rączki? Przykładem ostatnia akcja. W ostatniej akcji zabrać piłkę, gdy zawodnicy stali w polu bramkowym, to po prostu kompromitacja. My gorzej dziś podawaliśmy, ale chłopcy walczyli, dali z siebie wszystko, ale to nie oni grali, grali dzisiaj sędziowie. Niestety. Sędziowali w naszą stronę nic, a jak my atakowaliśmy, to gwizdali ofensy. Głównie chodzi mi o ostatnia akcję, świetnie rozpracowaną, obrońcy wchodzą w pole bramkowe, a sędziowie gwiżdżą i zabierają nam piłkę i zwycięstwo. Jaki może być ofens w polu bramkowym, Nie mogę tego zrozumieć. Stal to mocny zespół, jeden z najlepszych w lidze. My popełnilismy szkolne błędy w obronie i w ataku, ale była walka. Karol Królik miał krótką przerwę i to było widać. Bramkarze zagrali dzisiaj swoje, jestem zadowolony, że Zakreta dał dobrą zmianę i dobrze bronił. Gawryś też odbił osiem rzutów. Do bramkarzy nie mogę mieć żadnych pretensji.




shmon


 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

Prezes (2016-09-26 23:15:05)

W koncu Lukasz zostal doceniony. Nie wiem czy Gawrys zlapal kontuzje, ze trener w końcu wpuscil Zakrete. Ten jednak wykorzystal swoja szanse w pelni. Brawo!