Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Na piątkę z plusem. Warmia - MKS Poznań 36:21

Olsztynianie udanie zainaugurowali drugą rundę sezonu 2015/2016, pokonując na własnym parkiecie ekipę z Poznania w stosunku 36:21.


Warmia Traveland Olsztyn - MKS Poznań 36:21 (16:10)

Warmia Traveland: Gawryś, Zakreta - Kopyciński 9, Malewski 5 (2/2k), Królik 5, Sikorski 4, Hegier 3, Droździk 3, Koledziński 2, Dzieniszewski 2, Deptuła Piotr 1, Deptuła Paweł 1, Krawczyk 1 oraz Żółtak, Kondracki.
Karne: 2/2
Kary: 18 min.

MKS: Zarzycki, Badowski - Tokaj 7, Pochopień 3, Pacała 2, Klopsteg 2, Bekisz 2, Sobota 2, Narożny 1, Niedzielak 1, Witucki 1 oraz Leder, Grycman, Przedpełski, Bartłomiejczyk.
Karne: 3/4
Kary: 6 min.

Kary: Warmia Traveland - 18 min. (Hegier 4 min., Krawczyk 4 min., Koledziński 4 min., Żółtak 2 min., Sikorski 2 min., Królik 2 min.), MKS - 6 min. (Witucki 2 min., Niedzielak 2 min., Narożny 2 min.).
Sędziowie: Godzina, Kamrowski
Widzów: 299


To była bardzo udana inauguracja rundy rewanżowej dla gospodarzy sobotniego starcia. Udana nie tylko dlatego, że Warmiacy mecz wysoko wygrali, ale także z powodu imponującego rewanżu na ekipie MKS-u Poznań. Rywale olsztynian jako jedyni w pierwszej rundzie cieszyli się z dwóch punktów zdobytych nad obecnym liderem I ligi grupy A. Tym razem musieli poczuć gorycz piętnastobramkowej porażki.

Malewski dzielił i rządził na środku rozegrania

Malewski dzielił i rządził na środku rozegrania

W  wyjściowej siódemce nastąpiły drobne roszady. Zamiast Pawła Deptuły na prawym rozegraniu rozpoczął Michał Krawczyk, a na kole zagrał Szymon Hegier. Ta druga zmiana podyktowana była kłopotami zdrowotnymi, na które narzekał Daniel Żółtak. Popyularny Yellow pojawiał się w obronie w miejsce Marcina Malewskiego. Już pierwsza akcja przyniosła gospodarzom zdobycz bramkową i prowadzenie, którego Królik i spółka nie oddali do końca meczu. Od pierwszych minut imponowała skuteczna gra pierwszej linii lidera z Olsztyna. Widoczni byli obaj skrzydłowi: Mateusz Kopyciński i Michał Sikorski. Dobrze "obsługiwany" był także Hegier. Zawodnicy z Poznania od pierwszych minut mieli ogromne problemy ze zdobywaniem bramek. Pierwsze trafienie zaliczyli w 5. minucie (2:1 dla Warmii), kolejne w 9. (5:2), a do końca pierwszej części gry jedynie 10 rzutów znalazło miejsce w bramce strzeżonej przez Mateusza Gawrysia, który ponownie zaliczył solidny występ. Bardzo mocna defensywa i uważna gra w ataku pozycyjnym, która momentami wręcz usypiała rywali sprawiły, że już po trzydziestu minutach Warmiacy dysponowali przewagą 6 bramek (16:10).


Jeden z bohaterów: Mateusz Kopyciński (9 bramek)

Jeden z bohaterów: Mateusz Kopyciński (9 bramek)

Nie mylił się ten, kto oczekiwał dalszego powiększania przewagi przez liderów z Warmii i Mazur. Od 30. do 40. minuty podopieczni Gienadija Kamielina rzucili 9 bramek, na które MKS odpowiedział tylko trzykrotnie (25:13). Autorem wszystkich bramek dla Poznania był aktywny Maciej Tokaj, który nie miał jednak wsparcia wśród kolegów. Tymczasem gospodarze dawali koncert gry, zarówno w obronie, jak i w ataku. Kuriozalnie, przewagę powiększali nawet grając w osłabieniu (łącznie 9 kar dla Warmii), a katem dla kolejnych goalkeeperów gości był nieomylny Kopyciński. Trener olsztynian w końcówce dał pograć wszystkim zawodnikom i trzeba przyznać, że każdy z nich przyczynił się do imponującej wygranej. Jeszcze w 50. minucie przewaga wynosiła 13 oczek, ale kierowani przez Sebastiana Koledzińskiego Warmiacy nie spoczęli na laurach i pomimo ryzykownej gry gości i kryciu przeciwnika na całym boisku powiększali wynik spotkania. Ostatecznie Warmia Traveland Olsztyn pokonała MKS Poznań w stosunku 36:21 i wzięła srogi rewanż za mecz w pierwszej rundzie.

Passa Warmii trwa. Atmosfera, wola walki i solidna obrona to ogromne atuty zespołu, które nie zostały utracone przez przerwę świąteczną. Z dużym zainteresowaniem należy oczekiwać kolejnych meczów. Już niedługo derby, a rywalem mający bardzo duże aspirację zespół z Elbląga. W sobotę małą trybuna pękała w szwach, dlatego cieszy informacja, że działacze podjęli decyzję o otwarciu dużej trybuny w hali Urania już na kolejne spotkanie. Serdecznie zapraszamy kibiców piłki ręcznej na kolejny mecz!




shmon


 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

kibic Warmii (2016-02-07 20:53:45)

Tak jest! Brawo! Z drugiej strony brak sparingów wyszedł nam też na dobre :) Był głód gry, który w połączeniu z doświadczeniem i opanowaniem zrobił swoje. W obronie tradycyjnie klasa, ale atak też niczego sobie. Świetnie skrzydłowi (szczególnie Kopyciński), którzy świadomi swoich niemałych możliwości, nie bali się zaskakiwać rywali rzutami z trudnych pozycji. Hegier i Droździk też dali w tym meczu wyraźny znak trenerowi, że nie ma potrzeby tak eksplatować ostatnimi czasy nieco bardziej urazowego Żółtaka. O Króliku i Malewskim (gratulacje za wygraną w plebistycie) pisać nie trzeba, no i wreszcie bramkarze (wróciłem do obrony). Bardzo mocny punkt drużyny w każdym meczu. Ta nieporadność skrzydłowych w starciach z Nimi była wręcz niesamowita. Widać, że nieraz celowo zostawialiśmy Im tyle miejsca. Jeszcze raz brawo Panowie za wygraną i oby tak do końca sezonu :)

paklo (2016-02-07 18:12:36)

co z Żółtakiem?