Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Świetna inauguracja w Uranii. Warmia - Spójnia Gdynia 30:21

W 2. kolejce spotkań I ligi Warmiacy na własnym parkiecie bez większych problemów pokonali rywali z Pomorza 30:21.

OKPR Warmia Traveland Olsztyn - Spójnia Gdynia 30:21 (18:10)

Warmia: Zakreta, Gawryś - Malewski 11 (3k), Deptuła Paweł 4, Kopyciński 4, Królik 4, Dzieniszewski 3, Żółtak 2, Kondracki 2 oraz Deptuła Piotr, Hegier, Sikorski, Krawczyk, Koledziński
Karne: 3/3
Kary: 10 min.

Spójnia: Zimakowski, Skowron, Dyszer - Wróbel 6, Oliferchuk 6, Derdzikowski 2, Rakowski 2, Matuszak 2, Kowalski 1, Chyła 1, Rychlewski 1 oraz Pedryc, Brukwicki, Ringwelski, Bielec
Karne: 2/3
Kary: 10 min.

Kary: Warmia Traveland - 10 min. (Królik 4 min., Hegier 2 min., Żółtak 2 min., Dzieniszewski 2 min.), Spójnia - 10 min. (Derdzikowski 4 min., Rakowski 2 min., Ringwelski 2 min., Chyła 2 min.)
Sędziowie: A.Filipiak, T.Filipiak (Siemiochocz)
Widzów: 150

[SONDA]


Przed spotkaniem z zespołem Spójni pewne było jedno - Warmiacy bardzo chcieli na własnym terenie zainkasować dwa punkty i "zaliczyć" pierwszą wygraną w sezonie. Powodem był falstart w pierwszej kolejce i przegrana w Poznaniu z tamtejszym MKS-em. Stracone punkty na inaugurację to już niechlubna tradycja olsztyńskiego zespołu - dość przypomnieć, że ekipie ze stolicy Warmii i Mazur zdarzały się już wpadki na początku sezonu z teoretycznie słabszymi rywalami: Sokołem Kościerzyna, czy SMS-em Gdańsk. Na szczęście słabszy mecz był typowym wypadkiem przy pracy, czego dowodem była dyspozycja podopiecznych Gienadija Kamielina w ostatni weekend...

Jeszcze zanim rozpoczęła się sportowa rywalizacja, działacze klubu pogratulowali dwóm zawodnikom Warmii: Łukaszowi Zakrecie i Mateuszowi Kopycińskiemu zmiany stanu cywilnego. Obaj na swoje żony wybrali Katarzyny...

 
Olsztyniacy rozpoczęli niedzielne spotkanie od defensywy, w której zobaczyliśmy: Mateusza Garwysia w bramce oraz Mateusza Kopycińskiego, Karola Królika, Michała Krawczyka, Daniela Żółtaka, Pawła Deptułę i Michała Sikorskiego. Od pierwszych minut gospodarze prezentowali bardzo solidną obronę, w której wyróżniali się Królik, Żółtak i Krawczyk. Dobrze w mecz "wszedł" także popularni Parki, którego udane interwencje między słupkami pozwalały na wyprowadzanie kontr. W ataku natomiast, doskonale wkomponował się w rolę środkowego rozgrywającego Marcin Malewski - ze znaną olsztyńskim kibicom pewnością prowadził grę, asystował, ale także wykańczał akcje z drugiej linii. W 11. minucie goście po raz ostatni prowadzili 5:4, potem na parkiecie dzielili i rządzili już tylko Wamiacy. Zespół Spójni miał ogromne kłopoty z dojściem do sytuacji rzutowych. Nie pomogły dwa czasy na żądanie trenera. Goście nie kończyli nawet pewnych sytuacji, jak chociażby rzutu karnego, który padł łupem Łukasza Zakrety. Olsztyński walec rozpędzał się, a Malewski, Królik i Deptuła notorycznie dziurawili bramkę, najpierw Zimakowskiego, a potem Skowrona. Kulminacją udanej połowy były ostanie minuty, gdy KAR-DO musiało grać w podwójnym osłabieniu. W tym czasie gospodarze zdobyli trzy bramki z rzędu, a ostatnie trafienie na dosłownie 2 sekundy przed końcem zaliczył Radosław Dzieniszewski, który zmienił Sikorskiego. Bilans 18:10 po trzydziestu minutach mówił sam za siebie, a koncetowa gra Malewskiego zaprocentowała 7 trafieniami.

Po zmianie stron drużyna przyjezdnych słusznie podjęła decyzję o wyłączeniu kreatora gry Warmii, Malewskiego. "Plaster" przy nominalnym skrzydłowym sprawił, że w poczynaniach gospodarzy wkradł się mały chaos. Lepiej zaczęli też sobie radzić w defensywie podopieczni Markuszewskiego, którzy za wszelką cenę chcieli odrobić straty. Dość szybko o czas musiał poprosić trener Kamielin, ale mimo przerwy gra nie wyglądała już tak udanie, jak w pierwszej odsłonie. Świetnie spisywała się natomiast defensywa, gdzie brylował Krawczyk. Między innymi dzięki jego grze skutecznie wyłączony ze zdobywania bramek był Mateusz Wróbel. Bezpieczna przewaga utrzymywała się do 44. minuty, kiedy to dwóch Warmiaków wylądowało na ławce kar, a wynik brzmiał 21:17. To był decydujący moment spotkania. Goście zwietrzyli swoją szansę, ale nawet dojście do idealnej sytuacji rzutowej tego dnia to było za mało na rewelacyjną postawę Gawrysia. Olsztyński bramkarz wybronił rzut skrzydłowego Spójni, a w ataku za faul na Malewskim sędziowie ukarali jednego z zawodników z Pomorza. Za chwilę bramkę zdobył sam Malewski i sytuacja powróciła do normy. Na dziesięć minut przed końcem swoją szansę gry otrzymali m.in. Szymon Hegier i Aleksander Kondracki. Szymon był nie do przejścia w obronie, natomiast debiutujący w Uranii Kondracki najpierw wywalczył karnego, a potem dwukrotnie pokonywał bramkarza rywali. Do końca meczu obraz gry nie uległ juz zmianie - gospodarze podwyższali swoją przewagę, a ekipa z Gdyni nie była już w stanie zagrozić rozpędzonym Warmiakom. Efektowne zwycięstwo nad trudnym rywalem stało się faktem.


W 3. kolejce spotkań Warmia zmierzy się w derbowym spotkaniu z Wójcik Meble. Przeciwnicy udani rozpoczęli ligowe zmagania i odnotowali dwa zwycięstwa. Spotkanie na pewno przyniesie wiele emocji, a olsztyńscy szczypiorniści dzięki dobrej grze w Olsztynie będą w dobrych nastrojach jechać do Elbląga...
 


shmon

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

KKS (2015-09-26 18:14:11)

Brawo - i teraz z Gienadinkiem się inaczej ogląda WARMIAKÓW!!!

marcin (2015-09-23 12:25:28)

brawo chłopacy, dobra obrona, w ataku bez Malewskiego średnio, jest co poprawiać. w zasadzie brakuje wysokiego rozgrywacza na środek, bo Piotr Deptuła to chyba na razie po naukę w składzie

kuba (2015-09-22 20:01:23)

Shmon pewnie robisz to społecznie albo za symboliczną kasę, ale dobrze jak jest relacja pisana przez Ciebie, bo w odróżnieniu od sportowych faktów czy wamy można faktycznie przeczytać merytoryczna relacje. nie byłem na meczu, ale z relacji wiem dużo i potwierdziła to, co słyszałem