Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Show Gawrysia. Warmia - Grunwald Poznań 32:22

Debiut na własnym parkiecie był bardzo udany. Warmiacy, prezentujący solidny handball, bez problemów pokonali rywali z Poznania w stosunku 32:22.

OKPR Warmia Olsztyn – WKS Grunwald Poznań 32:22 (17:11)

Warmia: Maciej Koledziński, Mateusz Gawryś -  Mateusz Kopyciński 6, Aleksander Kryszeń 5, Karol Królik 4, Adrian Wojciechowski 4, Michał Sikorski 3, Paweł Deptuła 2, Sebastian Koledziński 2, Jacek Zyśk 2, Piotr Pstrągowski 2, Bartosz Bonk 1, Marcin Prorok 1, Bartosz Idzikowski, Szymon Wierzbicki, Patryk Terlecki,
Grunwald: najwięcej - Fogler 6
kary: Warmia - 8 min (Zyśk x2, Prorok, Wojciechowski); Grunwald - 6 min (Koligat, Kurek, Nieradki)
widzów: ok. 200 osób

[ GALERIA ] [ SONDA ]

Warmia Traveland Olsztyn kolejny raz udowodniła, że potrafi być zespołem nieobliczalnym. Po porażce na inaugurację w Gdańsku podopieczni Karola Adamowicza zgotowali dla kibiców zgromadzonych w hali Urania nie lada prezent. A wszystko zapowiadało, że mecz może być bardzo trudny... W tygodniu indywidualnie trenowali Piotr Pstrągowski, Karol Królik, Jacek Zyśk i Oskar Kempiński - wszyscy narzekający na drobne urazy. Ten ostatni faktycznie nie mógł zagrać, natomiast pozostała trójka wystąpiła pomimo kontuzji.


Trener Adamowicz zdecydował się od początku na ciekawy manewr. W pierwszej siódemce na rozegraniu zagrali Sebastian Koledziński i Adrian Wojciechowski, etatowi dublerzy bardziej doświadczonej pary Królik - Zyśk. Na kole pojawił się Bartosz Bonk, a skład uzupełnili Mateusz Kopyciński, Paweł Deptuła, i Aleksander Kryszeń. Między słupkami stanął Mateusz Gawryś. Pierwsze kilka minut należało do gości, którzy wyszli na jednobramkową przewagę. Olsztynianie grali jednak tego dnia bardzo rozważnie od samego początku i już w 8. minucie to gospodarze byli na prowadzeniu po udanym kontrataku Wojciechowskiego. Dobrze spisywała się obrona Warmii, choć w dużej mierze było to zasługą grających bez pomysłu gości. Oddawane z nieprzygotowanej pozycji rzuty, indywidualne błędy- to wszystko sprawiło, że po kwadransie gry Gawryś i spółka mieli już trzy bramki przewagi (9:6). Nieduża przewaga nie uśpiła jednak trenera Warmii. Adamowicz widząc problemy w ataku pozycyjnym swoich podopiecznych zdecydował się na wprowadzenie w ofensywie Zyśka i Królika. Choć ten pierwszy wejście miał fatalne (strata i kara dwóch minut) to kolejne minuty pozwoliły na dalsze powiększenie różnicy bramkowej, a "ułożona" gra olsztyńskiej ekipy mogła się podobać kibicom. Gdy w 28. minucie karę otrzymał Łukasz Koligat, gospodarze zwietrzyli swoją szansę na zbudowanie solidnej zaliczki przed drugą odsłoną. Świetne zespołowe rozegranie przewagi do prawego skrzydła i asysty Marcina Proroka sprawiły, że Kryszeń w dość łatwy sposób zdobył kolejne dwa trafienia dla zespołu ze stolicy Warmii i Mazur i gospodarze na przerwę schodzili przy wyniku 17:11.


Pomimo sporej zaliczki po 30 minutach wciąż nie było pewne, jak trudy spotkania wytrzymają szczypiorniści z Olsztyna. Tym bardziej, że to, co miało miejsce w 33. minucie mogło wprawić w osłupienie niejednego kibica. Na ławkę kar najpierw został oddelegowany Wojciechowski za rzekome nieprawidłowe powstrzymywanie rywala. Za chwilę sporna piłka przy linii autowej sprawiła, że na ławkę kar za dyskusje został odesłany Zyśk. Jakby tego było mało statystyki kar powiększył także Prorok, który również schodził z parkietu zastanawiając się nad interpretacją fauli przez meczowych rozjemców. W tym momencie na tablicy wynik brzmiał 19:14. Grający w potrójnej przewadze Wojskowi mieli sporo okazji do zmniejszenia straty, ale właśnie w tym momencie drugi bieg wrzucił Gawryś. Olsztyński bramkarz zamurował wręcz bramkę, wychodząc trzykrotnie z opresji w sytuacji sam na sam. Te popisy popularnego Parkiego dodały skrzydeł kolegom i w kolejnych minutach na parkiecie panowała już tylko jedna drużyna. Dodatkowo karę otrzymał Filip Kurek, a przewagę liczebną Warmiacy zamienili na trzybramkową zdobycz. Gdy do końca meczu pozostał kwadrans wiadomo było, że gospodarze tego spotkania nie przegrają. Znakomity tego dnia w bramce Gawryś co rusz ratował swój zespół przed utratą gola, a ofensywa nie miała większych problemów ze zdobywaniem kolejnych trafień. Po dwóch bramkach debiutującego w Uranii Michała Sikorskiego Traveland prowadził już 29:16 - to było najwyższe prowadzenie. Ostatnie osiem minut to bardziej wyrównana gra, głównie za sprawą zmian wśród olsztynian. Ostatecznie zespół ze stolicy Warmii i Mazur pokonał rywala w stosunku 32:22, odnosząc swoje pierwsze zwycięstwo w sezonie 2012/2013.


shmon

 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: