Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Wiara, siła, męstwo. Warmia - Pomezania Malbork 27:26

Są mecze, które zawodnicy chcą po prostu wygrać. Spotkanie 20. kolejki I ligi w Olsztynie było już przed meczem określane jako hit kolejki i rzeczywiście na to miano zasłużyło. Warmiacy zapowiadali walkę o dwa punkty i nie zawiedli kompletu publiczności na małej trybunie hali Urania.

 

OKPR Warmia Traveland Olsztyn - SPR PolskiCukier Pomezania Malbork 27:26 (14:14)

Warmia: Boniecki, Gawryś, Koledziński - Malewski 6, Zyśk 6, Dzieniszewski 6 (1k) , Kopyciński 4, Królik 3, Hegier 1, Kostrzewa 1, Wuszter, Kowalczyk, Kempiński, Koledziński, Deptuła
Pomezania: Sibiga, Kądziela - Cieślak 13 (8k), Derdzikowski 4, Jaszczyński 4, Hanis 3, Piórkowski 1, Babicki 1 (1k)

kary: Warmia - 26 minut (Kowalczyk x2, Wuszter x2, Królik x2, Kopyciński x2, Malewski, Zyśk, Dzieniszewski, Hegier, Deptula; czerwona kartka - Dzieniszewski za faul) Pomezania - 18 minut (Derdzikowski x3, Hanis x2, Cieślak, Miedziński; czerwona kartka Derdzikowski z gradacji kar)
widzów: 350 osób
[ GALERIA ]


 
W sobotnie popołudnie w olsztyńskiej hali Urania trudno było o wolne miejsca na małej trybunie. Hit kolejki przyciągnął do hali Urania komplet publiczności, w tym Prezydenta Miasta Olsztyna - Piotra Grzymowicza. Publiczność na pewno nie zawiodła się, czego dowodem był fantastyczny doping w ostatnim kwadransie gry, porwanej do wsparcia zespołu przez Tomasza "Feel" Oczkowskiego przy konsolecie. Zresztą muzyka miała tego dnia swój symboliczny wydźwięk. Olsztynianie wychodzili do prezentacji przy dźwiękach utworu Luxtorpedy - "Wiara, siła, męstwo" , a po końcowym gwizdku mogli odśpiewać w tańcu radości słowa piosenki. Chociaż ambicji w tym sezonie Warmiakom nie można odmówić, to w rywalizacji z Pomezanią Malbork wyraźnie było widać, że zawodnicy są dodatkowo zmotywowani.


Warmiacy tradycyjnie już rozpoczęli od obrony, w której wyszła żelazna siódemka z jedną zmianą – zamiast Marcina Malewskiego na parkiecie pojawił się Mateusz Kopyciński. Duet szkoleniowy z Olsztyna od pierwszych minut musiał szachować siłami zawodników, wśród których na urazy narzekali Jacek Zyśk, Karol Królik i wspomniany Malewski. Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy od pierwszych minut próbowali postawić trudne warunki gospodarzom. Na szczęście tego dnia w wybornej formie był niezwykle skoncentrowany Wojtek Boniecki, który co rusz zatrzymywał rywali. Niestety nieco gorzej wyglądała gra w ataku, co w dużym stopniu spowodowane było osłabieniami wynikającymi z kar. Już w 8. minucie na ławkę kar powędrował Kopyciński – jak się później okazało Zyśk i spółka jeszcze dwunastokrotnie musieli grać w osłabieniu (!). Po pierwszych dziesięciu minutach lekki zastój „zaliczyli” zawodnicy Warmii, co skrzętnie wykorzystali Krzyżacy, wypracowując sobie trzybramkową przewagę (14. min – 5:8). Wtedy trenerzy zdecydowali się na wpuszczenie trenującego ostatnio znacznie mniej Zyśka, który już w pierwszej akcji popisał się skutecznym rzutem z drugiej linii. Gra się wyrównała, a wkrótce na tablicy wyników pojawił się remis (18. min – 8:8). Po drugiej karze dla gości gospodarze wyszli na prowadzenie. Coraz lepiej na boisku rozumieli grający w nieco eksperymentalnym składzie Warmiacy – na prawym rozegraniu ponownie dwoił się i troił Malewski, który zastąpił słabiej dysponowanego Pawła Deptułę. Przy stanie 12:10 dla Warmii można było się spodziewać, że drużyna ze stolicy Warmii i Mazur pójdzie za ciosem, jednak zasłużone kary dla Łukasza Kowalczyka i Bartosza Wusztera sprawiły, ze w ostatnich minutach pierwszej odsłony drużyna Pomezanii wyrównała stan gry. Tuz przed gwizdkiem na koniec pierwszych 30 minut Damian Piórkowski pokonał Bonieckiego i losy meczu miały się rozstrzygnąć w drugiej połowie.


 
Decyzje sędziów wprowadziły dużo nerwowości w obu ekipach

Decyzje sędziów wprowadziły dużo nerwowości w obu ekipach

Wśród gospodarzy kryzys przeżywał Karol Królik, który po jednej z akcji defensywnych uszkodził sobie łokieć. Pomimo tego, zawodnik zdecydował się na grę w drugiej połowie, walnie przyczyniając się do dobrej gry obronnej Warmii. Zresztą to defensywa była w tym dniu największym atutem podopiecznych Maciejewskiego i Adamowicza. Dość powiedzieć, że goście pierwsza bramkę w drugiej części spotkania zdobyli dopiero w 8. minucie i to po rzucie karnym. W tym momencie ekipa z Olsztyna miała już 3 bramki więcej. Ze względu na dwie kary w pierwszej połowie na ławce usiadł Wuszter, ale znakomicie w obronie radził sobie Szymon Hegier, który był nie do przejścia dla rywali. Kibice mogli obserwować prawdziwy mecz walki, do którego nie dostosowali się jednak słabi sędziowie. Para sędziowska z Siematycz nie potrafiła unieść ciężaru tego spotkania, podejmując mnóstwo niezrozumiałych dla obu ekip decyzji. Gospodarze co rusz karani byli wykluczeniami lub rzutami karnymi, w których doskonale radził sobie Łukasz Cieślak. Goście łącznie dziewięciokrotnie pokonywali bramkarzy z Olsztyna z 7 metra. Ta statystyka dla Warmii wyglądała znacznie bardziej ubogo, o co kilkakrotnie pretensje miał trener Maciejewski. Doskonale w drugiej połowie prezentował się Zyśk, który w całym spotkaniu zdobył 6 bramek przy stuprocentowej skuteczności. Kontuzjowany Królik nie był w stanie konkurować z wychowankiem olsztyńskiego zespołu, ale świetnie współpracował z kolegami, asystując w podaniach do Kopycińskiego. Na prawym rozegraniu walczył Malewski, który co rusz dawał szansę na bramki dla Dzieniszewskiego. Niestety tego dnia Radek kilkakrotnie się mylił w wybornych sytuacjach. Na pięć minut przed końcem w końcu przełamał się Dzieniszewski, rzucając ważną bramkę po udanej akcji obronnej. W tym monecie gospodarze wygrywali 26:24 i mieli ponownie inicjatywę w meczu.


 
Walki nie można było odmówić obu zespołom

Walki nie można było odmówić obu zespołom

Niestety w 55. minucie kontuzji doznał jeden z bohaterów meczu – Jacek Zyśk, który przy próbie zwodu poczuł silny ból w kolanie i nie wrócił już na parkiet. W kolejnej akcji obronnej kompletnie niezrozumiałą karę otrzymał Kowalczyk, co podcięło skrzydła Warmiakom. Na szczęście końcówka w wykonaniu Pomezanii była fatalna. Po obronie Bonieckiego Warmia straciła piłkę w ataku, a wychodzący na czystą pozycję Hanis nie trafił w sytuacji sam na sam w bramkę. Do końca spotkania pozostawało w tym momencie dwie minuty, a olsztynianie bronili dwubramkowej przewagi (27:25). Nerwowe podania grających w osłabieniu Warmiaków spowodowały kolejną stratę, a próbę zatrzymania rozpędzonego Hanisa sędziowie zakwalifikowali jako brutalny faul i ukarali Dzieniszewskiego czerwoną kartką. W tym momencie całe trybuny wybuchnęły w geście niezadowolenia, a zdziwienia nie krył sam zawodnik. Mocne nerwy zachował Cieślak, który po raz ósmy tego wieczora pokonał z 7 metrów Bonieckiego i zmniejszył stratę do jednej bramki. Grający w czwórkę gospodarze starali się grać długo w ataku, ale szybko podniesiona w górę ręka arbitrów sprawiła, że na rzut z niewygodnej pozycji musiał się zdecydować Kopyciński. W ten sposób przy piłce znaleźli się Krzyżacy, którzy do zakończenia meczu mieli 34 sekundy. Trener z Malborka wziął czas, aby ustalić ostatnią akcję. Niestety dla aspirującej o grę w Superlidze drużyny jeden z zawodników Pomezanii zgubił w prosty sposób piłkę i to Warmia mogła zakończyć tą rywalizację. Tym razem to Maciejewski wziął czas, aby uspokoić rozgrzane głowy swoich zawodników i ustalić jak utrzymać się przy piłce przez ostatnie 18 sekund. Olsztynianie już nie popełnili błędu, a pomimo, że rzut na 3 sekundy przed końcem Kopycińskiego obronił Kądziela to było już za późno na akcje gości i ciężko wywalczone zwycięstwo stało się faktem.


 Przed spotkaniem jasne było, jakie problemy ma zespół z Olsztyna. Parkiet jednak jeszcze raz udowodnił, że ambicja i wola walki zespołu może pomóc w odniesieniu zwycięstwa. Spotkanie 20. kolejki było świetną promocją piłki ręcznej w Olsztynie. Doskonały doping przypomniał zawodnikom, że jeszcze rok temu grali w Superlidze, kiedy to na meczach Warmii nie rzadko pojawiało się blisko 1500 osób. Trudno wybierać bohaterów spotkania, bo jest to drużyna i każdy gracz dołożył swoją cegiełkę. Martwią kontuzje Królika i Zyśka, którzy decydują o postawie zespołu. Miejmy nadzieję, że urazy nie okażą się zbyt poważne, bo przed Warmiakami mecz derbowy…



shmon


Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

kibic sportu (2013-03-19 07:32:28)

w GO prezes Warmii powiedział, ze klub będzie miał na przyszły sezon 40 tys długu jeszcze po grze w ekstraklasie - przeciez tyle to dostaje jeden zawodnik azs-u miesięcznie albo dwóch zawodników stomilu!!! to jakas paranoja zeby druzyna która wygrywa mecz za meczem dostawała ochłapy od miasta, a te miernoty w nogę wydawały kupe kasy od miasta i sponsorów, którzy mogliby pomoc tylu innym druzynom na raz! szkoda koszykarzy, teraz reczni coraz gorzej finansowo - kto następny?! przeciez cała kasa od największych sponsorów idzie na dwa mające mierne wyniki kluby

groteska z kasa od miasta na halę, która jest miasta i w dodatku nigdy nie jest dostępna jak trzeba i ma w środku 14 stopni to tylko w Olsztynie:/

z małej trybuny (2013-03-18 12:02:41)

brawo Warmia! jedyna drużyna w Olsztynie, u której widac chęci i wole walki-świetny mecz i w końcu byl doping. Powodzenia w Elblągu

Warmiak (2013-03-17 17:56:17)

chylę czoła dla Zyska, Królika, Malewskiego i spółki za walkę i detemrinację; z tego co slyszałem to Zysk juz przed meczem miał problemy z wiązadlami i mimo to zagrał - skończyło się to źle dla jego zdrowia, ale z drugiej strony co miał robić jak skład 15-osobowy; nie kumam jak miasto może wkładać środki finansowe w kopaczy i siatkarzy - oba kluby słabo a kasę dostają 5x większą...

co do meczu: żenujacy poziom sędziowania - połowa kar z kapelusza i pomyłki w obie strony z przewagą na niekorzyść Warmii; gdyby nie Boniecki to przy grze przez 26 minut w osłabieniu ten mecz byłby przegrany. Brawo dla zawodników, których decenili kibice i w końcu był fajny doping; dobrze byłoby ustabilizować sytuacje w klubie w przyszlym roku i otworzyc calą nieszczęsną Uranię

Katriina (2013-03-16 22:42:47)

Brawo chłopaki za ogromną dawkę emocji! Walka do samego końca to jest to! Naprawdę zasłużyliście na tę wygraną. Poza tym rzeczywiście uruchomiła się publika, zupełnie inna atmosfera, szczególnie w ostatnich minutach. Trzeba to powtórzyć :]

kibic Warmii (2013-03-16 21:51:01)

A, no i oczywiście gratulacje :) Jesteście wielcy!!! Wiara, siła, męstwo, to nasze zwycięstwo!!!!!!

kibic Warmii (2013-03-16 21:49:08)

Muszę powiedziec że prócz "Warmiaków", całkiem niezle spisywali się dziś zebrani kibice :) Czy takiego dopingu nie może byc na każdym meczu???