Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

M. Bartczak: Może jeszcze spotkamy się w Superlidze

Zapraszamy do specjalnego wywiadu z byłym zawodnikiem Warmii Olsztyn oraz obecnym reprezentantem Polski, Michałem Bartczakiem.


Michał Bartczak przyszedł do Olsztyna w 2009 roku i w barwach Warmiaków występował przez 3 sezony, rozgrywając łącznie około 80 spotkań ligowych i zdobywając niemal 300 bramek. Dysponujący bardzo dobrymi warunkami fizycznymi leworęczny skrzydłowy przyszedł do stolicy Warmii i Mazur na wypożyczenie z Vive Kielce, gdzie nie mógł znaleźć uznania w oczach trenera Bogdana Wenty. Michał szybko okazał się kluczowym zawodnikiem w składzie Warmii, godnie zastępując odchodzących Andrzeja Bystrama i Kamila Kwietnia. O pozycję od pierwszych treningów walczył z Pawłem Ćwiklińskim.

Po pierwszym, niezwykle udanym sezonie, popularny Barszczu "zaliczył" najlepszy rok gry w Olsztynie, kiedy to znalazł się na wysokiej pozycji w tabeli strzelców Superligi (15. miejsce) i był drugim strzelcem drużyny (wyprzedził go tylko Sebastian Rumniak). Wtedy też kibice głośno zaczęli mówić o tym, że młody zawodnik powinien dostać swoją szansę w reprezentacji Polski. Tymczasem ówczesny trener kadry - Bogdan Wenta już raz "pozbywał się" skrzydłowego z Vive i również w kadrze nie widział miejsca dla wychowanka ChKS-u Łódź. Po poprzednim, nieudanym dla olsztyńskiej siódemki sezonie, Michał Bartczak przeniósł się do Zagłębia Lubin. Po zmianie na stanowisku szkoleniowca polskiej kadry okazało się, że zbierający dobre oceny za swoją grę Bartczak otrzymał powołanie do pierwszej reprezentacji. Pod nieobecność bardziej doświadczonych - Patryka Kuchczyńskiego i Arkadiusza Miszki, którzy borykali się z problemami zdrowotnymi oraz pojawiającego się na zgrupowaniach Łukasza Janysta - swoją szansę na parkiecie w koszulce z orzełkiem otrzymał były skrzydłowy Warmii. Czy ją wykorzystał? To pokażą najbliższe powołania i spotkania w ramach eliminacji do mistrzostw Europy w 2014 roku.



Łukasz Szymański: W Olsztynie spędziłeś 3 sezony. Pamiętasz jeszcze swój pierwszy rok gry w Warmii?

Michał Bartczak: Oczywiście. To był bardzo dobry rok dla mnie jak i dla całej drużyny. Zajęliśmy wtedy 5. miejsce, a w sezonie zasadniczym długo plasowaliśmy się na podium.

Olsztyn to była dobra decyzja?

- Przeprowadzka do Olsztyna była dla mnie sporą niewiadomą. Do końca nie wiedziałem, czego mogę się spodziewać, bo byłem wtedy bardzo młodym, mało doświadczonym graczem. Jednak ten cały okres bardzo ciepło wspominam do dziś. Z wieloma zawodnikami utrzymuję bliskie kontakty, mam sporo przyjaciół w Olsztynie. No i poznałem tu swoją dziewczynę (śmiech).

Do Warmii przychodziłeś jako "przyszłościowy" zawodnik, który nie znalazł uznania w oczach trenera Wenty w Kielcach.€ Potem trener Wenta nie widział Cię w kadrze A. Przypadek?

- Osobiście uważam, że nie posiadałem wtedy umiejętności satysfakcjonujących aspiracje Wenty i Vive. Klub miał duże ambicje i nie było miejsca na ogrywanie młodych. Stąd też obrałem kierunek olsztyński, gdzie na parkiecie mogłem grać o wiele dłużej. Co do kadry, jedno łączy się z drugim. W późniejszym czasie, robiąc postępy z sezonu na sezon, gdzieś w środku liczyłem na choćby testowe powołanie, ale tak jednak się nie stało...

Jako do jednego z nielicznych zawodników po poprzednim sezonie było do Ciebie najmniej pretensji za wyniki zespołu. Co zaważyło o słabszej grze Warmii i ostatecznie spadku?

- Wiele czynników się na to złożyło. Począwszy od kontuzji większości kluczowych zawodników, po duże problemy finansowe klubu. Wszystko na raz się zazębiało i wyszło, jak wyszło. Oczywiście sporo winny jest w nas samych. Co by się nie działo, jesteśmy profesjonalistami, gramy dla wielu ludzi, a przede wszystkim dla siebie, swoich ambicji i pasji. Nie wypadało nam tak się stoczyć na dno...

Po spadku Warmii do I ligi postanowiłeś przenieść się do Zagłębia, które było bezpośrednim rywalem olsztyńskiej drużyny w walce o utrzymanie. Jak przyjęli Cię nowi koledzy?

- Nie było najmniejszego problemu. Znamy się z parkietów, więc aklimatyzacja trwała szybko i sprawnie. Dziś walczymy jeden za drugiego.

Nie myślałeś o zachodnim kierunku?

- Cały czas mam w głowie ten kierunek... Jednak nie jest tak łatwo wyjechać za granicę, tym bardziej skrzydłowemu. Wierzę, że dzięki dobrej grze w lidze oraz, mam nadzieję, w reprezentacji w końcu ten plan się ziści.

Czy śledzisz wyniki kolegów z Olsztyna?


- Jasne. Nigdy nie będą mi obojętni i jak tylko grają swoje mecze, to zawsze sprawdzam wyniki. Bardzo im kibicuje i kto wie - może jeszcze spotkamy się w Superlidze?

Przed Wami trudny sezon. Liga się wzmocniła, doszli mocni beniaminkowie ze Szczecina i Zabrza. O co zatem walczycie w tym roku?

- Nasz cel to awans do ósemki i spokojny byt w lidze. Mamy zupełnie nowy, młody zespół i mierzymy siły na zamiary. Liga z roku na rok się wzmacnia. Do polskiej ligi trafiają co raz to "gorętsze" nazwiska, a wielu dobrych zawodników, którzy nie znajdują angażu w Kielcach, czy Płocku trafia do innych klubów.

Co jest największym atutem Zagłębia?

- Hmmm... może pierwsza linia?(śmiech) A na serio - myślę, że kolektyw. Jednak zbyt długo ze sobą nie gramy, żeby móc to jasno określić. Cały czas pracujemy nad sobą, by tych atutów było jak najwięcej.

Powróćmy do tematu kadry. Zmiana trenera i od razu debiut. Liczysz, że te pierwsze zgrupowanie pozwoli Ci zadomowić się na dłużej w reprezentacji?

- Jeśli mam być szczery - oczywiście, że na to liczę. Nie po to każdy sportowiec trenuje i wylewa litry potu, by nie spełniać swoich ambicji. Gdybym nie myślał o sobie w kontekście kadry moja hierarchia wartości sportowych nie miałaby sensu. Ja po prostu wierzę w siebie i liczę, że wszystko będzie szło w tym dobrym kierunku.

Miałeś okazję pracować z wieloma trenerami. Jak oceniasz warsztat Michaela Bieglera?

- Koncentracja i ciężka praca - od samego początku. Dało zauważyć się, że jest on perfekcjonistą. Ma dużą wiedzę wyniesioną z Bundesligi i w ciekawy sposób chce nam ją sprzedać. Na treningu nie możemy sobie pozwolić na luz czy dekoncentrację. Jesteśmy tam razem i wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Poza parkietem wydaje się być bardzo pozytywnym człowiekiem.

W reprezentacji pojawiło się sporo nowych nazwisk. Czy prym nadal wiodą "etatowi" reprezentanci?

- Kadra to jedna rodzina i nieważne, czy są tam tylko "starzy", czy też nowi zawodnicy. Oczywiście pewna hierarchia jest zachowana. Tacy zawodnicy jak Bartek Jurecki, Michał Jurecki, Sławek Szmal, Bartek Jaszka czy Krzysiek Lijewski zawsze dla tych młodszych będą opoką, wzorem do naśladowania i pomocną dłonią. Sam tego doświadczam.

Czy możesz zdradzić, czy trener rozmawiał z Tobą o kolejnych zgrupowaniach, czy Twoja przyszłość w reprezentacji to na razie duża niewiadoma?

- Każdy ma podobne szanse na grę. Nie tylko ci, którzy byli ostatnio powołani, ale i inni zawodnicy są ciągle w kręgu zainteresowań trenera. Myślę, że jakieś plany są wiązane z moją osobą, ale tylko dzięki ciężkiej pracy i dobrej postawie sportowej przekonamy się o tym w stu procentach.

Obecnie w kadrze o pozycję walczysz z Robertem Orzechowskim, który w polskiej lidze występuje głównie na rozegraniu. Czy jest to jego przewagą?

- Obaj jesteśmy rożnymi skrzydłowymi i mamy inne przyzwyczajenia. Na pewno jego wszechstronność gry jest dużą zaletą, ale i ja potrafię zejść do środka i zaskoczyć z tyłu.

Komentatorzy w trakcie Twojego debiutu w pierwszej reprezentacji w meczu rozgrywanym w Płocku podkreślali, że masz doskonałe warunki fizyczne. Czy można spodziewać się, ze kiedyś "wylądujesz" na połówce?

- Ciężko to wyrokować. Mam dobre warunki jak na skrzydłowego, ale czy na "rozgrywacza"? Raczej przeciętne... Czuję się dobrze na skrzydle i tu lubię grać. Swoje zalety fizyczne staram się wykorzystywać w każdym meczu, żeby nie być takim szablonowym skrzydłowym.

Z kolegami z Olsztyna miałeś okazję występować w plażowej odmianie piłki ręcznej. Zdobyłeś m.in. mistrzostwo Polski. Byłeś też powoływany do reprezentacji w plażowej piłce ręcznej. Czy to już zamknięty temat?

- To kolejny miły temat, który poruszyłeś. Myślę, że w obecnej chwili to zamknięty rozdział. Chcę cały swój czas poświęcić halówce i skupić się tylko na tym. Zresztą ciężko byłoby uzbierać znowu taką mistrzowską ekipę (śmiech).



shmon

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

Ned (2012-11-07 16:58:34)

Fajny wywiad, brawo Shmon! Barszczu powodzenia w Zagłębiu i kadrze!