Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Spory i kontrowersje rozstrzygnie czwarty mecz w Mielcu

Błędy sędziowskie i spóźnione decyzje Związku Piłki Ręcznej w Polsce spowodowały, że sportowa rywalizacja w play-off Superligi zeszła na dalszy plan. Poniedziałkowy (godz. 19), powtórzony mecz pomiędzy Stalą Mielec a Warmią Anders Group Społem pokaże, która z drużyn w rzeczywistości zasługuje na awans do strefy medalowej.

Warmiacy powalczą o zwycięstwo!

Warmiacy powalczą o zwycięstwo!


Przypomnijmy, że w rywalizacji do dwóch zwycięstw mielczanie byli bliscy wyeliminowania olsztynian. W trzecim, decydującym pojedynku ćwierćfinałowym pokonali Warmię przed własną publicznością 28:24, dzięki czemu mogli świętować awans (stan 2:1). Ale tylko do czasu. Okazało się, że z powodu niedopatrzeń pary sędziowskiej, a także delegata ZPRP, na minutę i 47 sekund przed końcem meczu (Stal prowadziła wówczas pięcioma bramkami) na boisku przebywało zbyt wielu zawodników gospodarzy. Warmia Anders Group Społem złożyła więc protest do Związku i wprawdzie jego zasadność została uznana, a błędy sędziowskie udowodnione, to został odrzucony. Dopiero odwołanie sporządzone po konsultacji z prawnikami spowodowało zmianę decyzji ZPRP i konieczność ponownego rozegrania meczu.

W efekcie, o tym, która ekipa awansuje do półfinałów mistrzostw Polski, przesądzi czwarty pojedynek w Mielcu. - Biorąc pod uwagę, z kim i gdzie gramy, oczekiwania wobec nas bardzo wzrosły - mówi Zbigniew Tłuczyński, szkoleniowiec olsztynian. - Nie ukrywam, że okres, w którym przygotowywaliśmy się do tego meczu, był mieszany. Inaczej bowiem trenuje się pod kątem gry z zespołemm, jakim jest Mielec, inaczej z Lublinem [przegrany zmierzy się z Zagłębiem o miejsca 5-8 - red.] czy nawet Kielcami [zwycięzca z Vive zagra o finał - red.]. Samą decyzję o powtórzeniu pojedynku ze Stalą moi podopieczni przyjęli pozytywnie. Jawnie zostały złamane przepisy i jeśli ZPRP nakazał zagrać ponownie, to my jako sportowcy wyjdziemy na boisko.

Warmiacy w podróż na Podkarpacie udali się w niedzielę rano. Po drodze w Kielcach zaplanowali trening, skąd w poniedziałek po obiedzie udadzą się wprost na pojedynek do Mielca. Na miejscu mogą spodziewać się małego piekiełka, jakie w hali MOSiR zgotuje im tamtejsza publiczność. - Stal ma specyficzną halę, która nie należy do największych - przyznaje Tłuczyński. - Mieści się tam wprawdzie 2 tys. kibiców, ale jest ciasno, a atmosfera bywa gorąca. Jesteśmy jednak do tego przyzwyczajeni, ponieważ w tym sezonie już dwukrotnie tam występowaliśmy. Domyślam się, że w naszym kierunku mogą być kierowane niesportowe epitety, ale najważniejsze, żebyśmy skoncentrowali się na tym, co będzie na boisku.

Początkowo szczypiorniści Stali zapowiedzieli, że na znak protestu nie wyjdą na plac gry. Później zmienili zdanie, ponieważ mogłoby to skończyć się poważnymi karami dla zawodników oraz ich klubu. Zapowiada się więc twarda walka.

- Wina całego zamieszania leży po stronie arbitrów i dlatego uważam, że nie może być mowy o przejawach niesportowej rywalizacji - dodaje trener Warmii. - Gracze obu drużyn mają do siebie szacunek. Poza tym sędziować będzie bardzo dobra para z Płocka, które będzie potrafiła kontrolować mecz.

Największym zmartwieniem w olsztyńskiej ekipie są bez wątpienia kontuzje. Z zespołem nie pojechał Mateusz Jankowski, a pod znakiem zapytania stoi występ Michała Krawczyka, który cały czas bierze antybiotyk i ma tygodniową przerwę w treningu. Jakby tego było mało, na ból kręgosłupa narzeka nasz najlepszy strzelec Michał Bartczak.




źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn




 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis: