Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Cenne dwa punkty w walce o czwórkę. Warmia Olsztyn - Azoty Puławy 30:26

OKPR Warmia Anders Group Społem Olsztyn        30 (13)

KS Azoty Puławy                                                      26 (14)

Warmia: Sokołowski - Jankowski 8, Moszczyński 5, Kopyciński 5, Gujski 4, Bartczak 2 (1k), Rumniak 3, Malewski 2, Ćwikliński 1 (1k), Nowak, Krawczyk
Azoty: Wyszomirski, Stęczniewski - Zydroń 9, Pomiankiewicz 4, Kus 3, Gowin 3, Płaczkowski 2, Afanasjev 2, Szyba 2, Zinchuk 1, Witkowski, Semenov
Kary: Warmia - 10 minut; Azoty - 20 minut (czerwone kartki: Zinczuk, Semenov)
widzów: ok. 800


Najlepszy z możliwych prezentów sprawił sobie jeden z bohaterów środowego spotkania - Sebastian Sokołowski, świeżo upieczony ojciec. Dobra postawa bramkarza i zespołowa gra w ofensywie sprawiły, że to olsztynianie schodzili z parkietu zwycięzcy, znacznie przybliżając się do upragnionego awansu w ligowej tabeli.


O to, aby spotkanie stało na wysokim poziomie, postarali się nie tylko zawodnicy, ale także działacze klubu. Bogata oprawa meczu, wiele konkursów i prezentów dla kibiców oraz dobre widowisko na parkiecie na pewno wpłynęło na to, że w środowe popołudnie warto było stawić się w hali Urania. Po bardzo dobrej grze puławiaków w ostatnim meczu, olsztynianie podchodzili do spotkania ostrożnie, znając siłę rywala, z którym przegrali w pierwszej kolejce sezonu 28:34. Tymczasem goście nie rozegrali najlepszego meczu i "tylko" czterobramkową przegraną zawdzięczają dwóm zawodnikom: Piotrowi Wyszomirskiemu i Wojciechowi Zydroniowi. W zespole Warmii "szaleli" Sokołowski oraz Mateusz Kopyciński. Poza tym bardzo dobre zawody rozegrali Mateusz Jankowski (stuprocentowa skuteczność!) i Damian Moszczyński. Zresztą, za walkę brawa należą się całej ekipie...



Warmiacy wyszli na pierwszą połowę w swym tradycyjnym składzie. Po raz ponowny trener Tłuczyński zdecydował się nie zmieniać zawodników do obrony. Pierwsze trafienie nalezało do Dmitrija Afanasjeva, na które szybko odpowiedział bardzo aktywny od pierwszych minut Moszczyński. Dość szybko na parkiecie zaczęli dominować gospodarze, którzy dzięki skutecznym interwencjom Sokołowskiego w 15. minucie prowadzili 8:4. Kilka niesprzyjających gwizdków boiskowych rozjemców i wykluczenia dla gospodarzy sprawiły, że puławianie zwietrzyli swoją szansę. Od stanu 9:6 dla Warmii, sześciokrotnie drogę do bramki znajdowała piłka rzucana przez zawodników z Puław, w czym brylował wykorzystujący bezbłędnie kontrataki Zydroń. W końcu w 23. minucie strzelecki impas przełamał Sebastian Rumniak zdobywając bramkę numer 10 dla Warmii (10:12). Cóż z tego, skoro za chwilę podopieczni trenera Kowalczyka zwiększyli swoją przewagę do czterech trafień i wydawało się, że Moszczyński i spółka nie zdołają już poprawić wyniku przed przerwą. Tymczasem w 28. minucie doszło do przykrej sytuacji. Podczas wykonywania zwodu Michał Szyba nadepnął na stopę Kopycińskiego i skręcił nogę w stawie skokowym - rozgrywający nie wrócił już na parkiet. Minutę później na ławkę kar powędrowali Dmitro Zinchuk, a chwilę po nim Oleg Semenov. Warmiacy zmniejszyli straty i mieli szansę na doprowadzenie do remisu jeszcze przed upływem 30 minut, ale Paweł Ćwikliński z siódmego metra nie pokonał Piotra Wyszomirskiego i to goście schodzili na przerwę z minimalną przewagą (14:13).


Druga połowa rozpoczęła się od szybkiej akcji Rumniaka, który wykorzystał 3 sekundy od startu drugiej odsłony, kiedy w przewadze dwóch graczy występowali zawodnicy ze stolicy Warmii i Mazur. Po raz kolejny w tym meczu na tablicy wyników pojawił się remis – 14:14. Chwilę później w ekwilibrystyczny sposób karnego broni doskonale spisujący się między słupkami olsztyńskiej bramki Sokołowski, ale jego koledzy „w polu” nie potrafią pokonać Wyszomirskiego. Co nie udało się w 33. minucie, udało się 120 sekund później. Trafienie Bartczaka, kara dwóch minut dla Mateusza Kusa i wykorzystana szansa w grze w przewadze przez Kopycińskiego i Warmia Anders Group Społem wróciła na prowadzenie!

Sokołowski po kolejnej paradzie bramkarskiej

Sokołowski po kolejnej paradzie bramkarskiej


Rozpędzający się podopieczni trenera Tłuczyńskiego zaczęli grać zespołowo i przede wszystkim skutecznie. Po kolei Moszczyński, Kopyciński i znów Moszczyński zdobywali bramki dla gospodarzy. Duża w tym „zasługa” Zinczuka, który za obronę nogą piłki zagrywanej do skrzydłowego otrzymał swoje trzecie wykluczenie dwuminutowe, a tym samym musiał zejść z parkietu z czerwoną kartką (37. min). Na dwadzieścia minut przed zakończeniem spotkania olsztyńscy szczypiorniści prowadzili 20:16, a skutecznością imponowali szczególnie Kopyciński i Jankowski, na których rzuty sposobu nie mógł znaleźć reprezentacyjny bramkarz. Oba zespoły nie miały większych problemów w zdobywaniu bramek, dlatego też gra się wyrównała. Warmiacy starali się utrzymać bezpieczną przewagę na rywalem. Było z tym o tyle łatwiej, że puławiacy nie potrafili skutecznie wykorzystywać gry w przewadze. Mniej widoczny był także Zydroń.


W 50. minucie wynik na tablicy brzmiał 25:20 dla Warmii i kibice zgromadzeni w hali Urania liczyli na łatwe "dowiezienie" zwycięstwa przez Moszczyńskiego i spółkę do końca. Ważne bramki padały po rzutach Mariusza Gujskiego, Jankowskiego i Kopycińskiego, któremu asystował Moszczyński. W międzyczasie za kolejny brutalny faul i karę dwóch minut, z boiska musiał zejść z czerwoną kartką Semenov. Jedyne zagrożenie mogła sprawić sytuacja z 55. minuty, kiedy po rzucie „po obiegu” Zydronia karą dwóch minut został ukarany Bartczak. Zawodnik nie mógł pogodzić się z decyzją arbitrów, za co zobaczył natychmiast drugie wykluczenie. W ten sposób zespół z Olsztyna przez 4 minuty musiał grać bez jednego zawodnika. Na szczęście dla gospodarzy za faul na Moszczyńskim z boiska musiał zejść także zawodnik gości – Kus. Na bramkę Azotów odpowiedział bramkami numer cztery i pięć Kopyciński, za chwilę zaskakujący rzut oddal Gujski i kibice powoli mogli świętować zwycięstwo Warmii. Statystyki poprawił sobie jeszcze Sokołowski i gospodarze zasłużenie wygrali 30:26.




Dwa punkty w środowym meczu mogą okazać się bardzo cenne. Warmiacy liczą na zdobycze punktowe w następnych meczach, a te mogą przybliżyć ich do zajęcia miejsca w pierwszej czwórce przed play-off. Następny mecz w następna niedzielę, z Chrobrym Głogów. spotkanie będzie można obejrzeć na kanale Polsat sport.




Wypowiedzi (Gazeta Wyborcza)

Piotr Wyszomirski, bramkarz Azoty-Puławy
- Obrona w zasadzie przestała kierować się tam, gdzie powinna. Słabo nam wychodziły także akcje w ataku. W pierwszej połowie straciliśmy Michała Szybę, który jest jedną z ważniejszych postaci w naszym zespole. W dalszej części gry nasi dwaj zawodnicy zobaczyli czerwone kartki, przez co ucierpiała również gra ofensywna.

Sebastian Rumniak, rozgrywający Warmii

- W Kwidzynie graliśmy dobre zawody do 45. minuty, a potem coś pękło. Dziś byliśmy konsekwentni zarówno w ataku, jak i w obronie. Zyskaliśmy kilkubramkową przewagę w drugiej połowie, której do końca meczu nie oddaliśmy. Patrząc na wynik ostatniego spotkania Puław, kiedy znacznie postraszyli Kielce, mogliśmy obawiać się tej potyczki. Tymczasem rywale nie zaskoczyli nas wyśmienitą grą. Dlatego zawsze trzeba koncentrować się na własnej postawie i dać z siebie wszystko na parkiecie, a nie patrzeć na rezultaty innych drużyn.



shmon


 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

em (2011-02-19 16:01:38)

Shmon, nie przejmuj się, że co chwilę jakiś troll napisze, że zawyżasz liczbę widzów... - przez to zaniżasz... Delegat - Madejak Aleksander, podał do protokołu 1200widzów... to 1000 spokojnie było :)
Brawo... Mecz podobny do tego w Kwidzynie, Tylko my byliśmy MMTS, a oni Warmią :D

mass (2011-02-18 11:23:49)

Brawo-extra!!!

stefan (2011-02-18 11:12:31)

Wielkie brawa dla Damiana Moszczyńskiego, świetny mecz oby tak dalej.

jamajus (2011-02-17 21:12:21)

Wynik cieszy, jest progres.

kibic Warmii od lat (2011-02-17 18:30:26)

no tak-typowe dla polaków; jak przegrywają to wszyscy wypisują glupoty popisując się swoją znajomością ręcznej, ale jak wygrana, to już cisza...

a ja gratuluję! brawo chłopacy - bez przestojów będziecie na prawdę mocni! Zyśk na parkiet!

kibic (2011-02-17 09:21:18)

momentami bardzo dobra gra Warmii, szkoda wielu straconych, niełapanych piłek ale jest progres!