Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Dobry start Warmii. Warmia Olsztyn - Miedź Legnica 33:28

OKPR Warmia Anders Group Społem Olsztyn    33 (18)

MSPR Reflex Miedź Legnica                               28 (12)

Warmia: Sokołowski (10/33 - 30%), Boniecki (3/8 - 37,5%) - Bartczak 9 (9/11; karne 2/3), Jankowski 5 (5/5), Gujski 5 (5/6), Rumniak 5 (5/8), Malewski 2 (2/3), Moszczyński 2 (2/3), Garbacewicz 1 (1/1), Kopyciński 1 (1/2), Nowak 1 (1/5), Zyśk 1 (1/1), Molenda 1 (1/1), Ćwikliński;
skuteczność zespołu: 71%
Miedź: Kryński (5/29 - 17%), Banisz (3/12 - 25%) - Brygier 7, Skrabania 4, Piwko 3, Fabiszewski 3, Garbacz 3, Swat 3, Świątek 2, Boneczko 2, Szabat 1;
kary: Warmia - 12 min (Molenda x2, Nowak, Ćwikliński, Zyśk, Jankowski); Miedź - 8 min (Paluch x2, Garbacz, Fabiszewski)
widzów: ok. 900




Na pewno takiego początku swojej pracy w Olsztynie oczekiwał nowy szkoleniowiec Warmiaków, Zbigniew Tłuczyński. Jego zespół dominował na parkiecie i dość pewnie pokonał próbującą odbić się od dna ligowej tabeli drużynę Miedźi Legnica.

Jeszcze przed spotkaniem olsztyński Klub Kibica przekazał pamiątkę dla byłego zawodnika Warmii Olsztyn, Marka Boneczki. Potyczka z drużyną Edwarda Strząbaly, ex-trenera olsztynian, była przywitaniem z miejscowymi kibicami nowego szkoleniowca Warmii - Zbigniewa Tłuczyńskiego. I trzeba powiedzieć, że był to debiut bardzo udany. Chociaż zespół ma nadal wiele elementów, nad którymi trzeba pracować, to atmosfera na ławce oraz sposób prowadzenia ekipy przez byłego reprezentanta Polski jest dobrym prognostykiem przed kolejnymi ważnymi meczami.



W porównaniu do składu wystawianego przez Aleksandra Malinowskiego nie doszło do większych zmian w „nowej” siódemce wyjściowej Warmiaków. Na parkiecie od pierwszych minut pojawili się zatem: Sebastian Sokołowski, Marcin Malewski, Sebastian Rumniak, Damian Moszczyński, Mateusz Jankowski, Mariusz Gujski i Michał Bartczak. Pierwsza bramka meczu padła łupem gości i było to ich jedyne prowadzenie w spotkaniu. Gospodarze szybko złapali swój rytm, zdobywając trzy bramki z rzędu i wychodząc na prowadzenie 3:1. Po karze dla Jankowskiego legniczanie zbliżyli się na odległość jednej bramki (5:4), ale głownie dzięki skutecznej grze skrzydłowego, Bartczaka (4 z 7 bramek zespołu w tym okresie) i kilku kontrom olsztynianie osiągnęli czterobramkową przewagę (19 min). Do końca pierwszej części spotkania Warmiacy powiększali swoją przewagę, która na cztery minuty przed przerwą wynosiła już 7 trafień (17:10). Ostanie słowo w pierwszych 30 minutach należało do Tomasza Garbacewicza, który przytomnym rzutem z drugiej linii ustalił wynik na 18:12 dla gospodarzy. W pierwszej połowie drużyna ze stolicy Warmii i Mazur pokazała kawałek dobrego handballu, a okrasą dobrej postawy była wrzutka zagrana pomiędzy Malewskim i Rumniakiem, zakończona rzutem nad polem bramkowym przez Sebastiana. Podopieczni Edwarda Strząbaly nie mogli sobie poradzić z popularnym Barszczem, który sześciokrotnie pokonywał bramkarzy z Legnicy.

Walki na parkiecie nie brakowało...

Walki na parkiecie nie brakowało...


Druga połowa rozpoczęła się od wykluczeń. Na ławkę kar powędrowali, najpierw Jarosław Paluch, a po nim również Michał Nowak. Ponownie pierwsza bramkę zdobyli goście, ale szybko o sobie przypomniał Bartczak. Obie drużyny bez większych problemów przedzierały się przez obronę, zdobywając kolejne bramki. Trzeba przyznać, że bramkarze nie mieli zbyt dużej pomocy ze strony bloku defensywnego, stąd mało było skutecznych interwencji bramkarskich. Stąd też Sokołowski oraz Kryński co rusz wyciągali piłkę z bramki. W zespole z Olsztyna dobrze funkcjonowała współpraca z grającym na kole z kontuzją złamanego nosa Jankowskim. Popularny Janek perfekcyjnie wykańczał podania od swoich rozgrywających i powiększał przewagę gospodarzy (5 trafień i 100-procentowa skuteczność). Na 10 minut przed końcowym gwizdkiem wynik brzmiał 29:22 i było pewne, że ekipa ze stolicy Warmii i Mazur tego spotkania nie przegra. Trener Tłuczyński po kolei wprowadzał na parkiet kolejnych zawodników. W ofensywie zobaczyliśmy m.in. Pawła Molendę, który zdobył swoją pierwszą bramkę w barwach Warmii, pokonując w 55. minucie Kryńskiego. Szczęśliwy mógł być także Jacek Zyśk, który po raz pierwszy pokonał bramkarza rywali w Superlidze od powrotu po kontuzji kolana. Jedynie Paweł Ćwikliński nie wpisał się w meczu na listę strzelców, do tego pechowo „łapiąc” dwie minuty. Ostatnie słowo należało do jednego z wyróżniających się zawodników wśród rywali, Andrzeja Brygiera. Pomimo szybkiej akcji Rumniaka, sędziowie nie uznali już bramki rzuconej równo z gwizdkiem kończącym 60 minut niezłego spotkania w hali Urania. Ostateczny wynik 33:28 to w sumie najmniejszy wymiar kary dla przyjezdnych, którzy bez Wladimira Chuziejewa mieli spore problemy z grą w drugiej linii.


Wśród Warmiaków na brawa zasłużył cały zespół. W końcu widać było dobrą atmosferę i wiarę w swoje umiejętności. Przerwa ligowa na pewno nie zaszkodziła także najskuteczniejszemu obecnie zawodnikowi Warmii Olsztyn - Michałowi Bartczakowi, który zdobył 9 bramek i został wybrany najlepszym graczem meczu. Cieszy rosnąca forma Jankowskiego, na którego liczą działacze i kibice w Olsztynie.

W środę Warmia Anders Group Społem Olsztyn zmierzy się w spotkaniu rewanżowym w ramach ¼ Pucharu Polski z rezerwami Wisły Płock. Mecz w hali Urania nie będzie biletowany.




Po meczu powiedzieli:

Grzegorz Garbacz (Siódemka Miedź Legnica):
Mieliśmy parę sytuacji w obronie, w których źle wyszliśmy, wtedy Olsztyn rzucił nam te kilka bramek, Chcieliśmy szybko podgonić i udało się nam, jednak nie daliśmy rady utrzymać tego. Po prostu, dzisiaj ciężko nam się grało. Nie wykorzystaliśmy też dwóch rzutów karnych, nie dopisało nam tu szczęście. Musimy się szybko pozbierać i dobrze zagrać w Pucharze Polski.

Michał Bartczak (Warmia Anders Group Społem Olsztyn):
Dzisiaj pokazaliśmy, że prócz przygotowania fizycznego, popracowaliśmy nad atmosferą i zgraniem. To bardzo ważny czynnik, który wpływa na naszą grę. Cieszy mnie to, że akcje które wykonywaliśmy przynosiły bramki. Dużo wprowadził nowy trener. Pokazał nam, że nie chodzi tylko o taktykę i męczące treningi. Następny mecz to rewanżowe spotkanie z drugim zespołem Wisły. Trzeba podejść do niego, nie myśląc o zaliczce i zagrać swoje.


[ ZDJĘCIA ]



shmon
statystyki: Karina Wiśniewska
wypowiedzi: Michał Stawicki

 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

yes (2011-02-06 14:46:35)

Do kwidzyna!

mass (2011-02-06 10:35:53)

Koniecznie wszyscy di Kwidzyna -lać mmts....

x (2011-02-06 10:04:51)

Zapisywac sie na wyjazd do Kwidzyna