Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Na Seiera nie było silnych. Wisła Płock - Warmia Olsztyn 35:24

SPR Orlen Wisła Płock     35 (18)

OKPR Warmia Olsztyn      24 (14)


Wisła: Wichary, Seier - Miszka 12 (4k), Wiśniewski 5, Twardo 5, Chrapkowski 4, Samdahl 3, Kuzelev 2, Rajković 2, Paluch 1, Syprzak 1, Kwiatkowski, Dobelsek, Zołoteńko,
Warmia: Sokołowski, Boniecki - Ćwikliński 4 (1k), Bartczak 3 (2k), Moszczyński 3, Garbacewicz 3, Rumniak 3, Krawczyk 3, Gujski 2, Kopyciński 1, Nowak 1, Jankowski 1, Malewski, Hegier

Kary:
Orlen Wisła - 12 minut (Kwiatkowski, Dobelsek po 4 min, Zołoteńko, Twardo po 2 min)
Warmia - 8 minut (Rumniak 4 min, Bartczak, Krawczyk po 2 min)
Widzów: 2600



Olsztyńscy szczypiorniści nie zdołali przerwać passy niepowodzeń w spotkaniach wyjazdowych. W nowej hali w Płocku zespół trenera Malinowskiego był tylko tłem dla gospodarzy, w których szeregach szaleli Arkadiusz Miszka i Morten Seier.


Wynik otworzył znajdujący się ostatnio w wybornej formie Arkadiusz Miszka, jednak po kilku minutach kibice miejscowych przecierali oczy ze zdumienia. Od stanu 2:2, trzy kolejne bramki zdobyli goście i w 6. minucie - po trafieniu Tomasza Garbacewicza - prowadzili 5:2. Rzuty Vegarda Samdahla z drugiej linii i Adama Wiśniewskiego pozwoliły odrobić płocczanom część strat. Trzy minuty później wszystko zaczęło wracać do normy. Ponownie trafił Samdahl, świetnie w bramce zaprezentował sie Marcin Wichary i wyrównujące trafienie zanotował Rajković. Gospodarze odzyskali prowadzenie w 13. minucie, kiedy to drugą bramkę na swoim koncie zapisał Miszka i było 8:7. Kolejna udana interwencja w bramce "Wichury" i indywidualna akcja Adama Twardo zakończyła się dziewiątym trafieniem wiślaków. Następne minuty to gra "bramka za bramkę". Na listę strzelców wpisywali się kolejno Garbacewicz, Piotr Chrapkowski, Mariusz Gujski i Kamil Syprzak. Dzięki nim na świetlnej tablicy Orlen Areny widniał rezultat 11:9. Pierwsze dwuminutowe kary w meczu otrzymali w przeciągu 60 sekund Michał Zołoteńko i powracający do Płocka, ale występujący przeciwko byłym kolegom - Sebastian Rumniak. "Seba" dodatkowo faulował jednego z gospodarzy przy próbie rzutu, co skrzętnie z siódmego metra wykorzystał nieoceniony ostatnio Miszka. W międzyczasie w bramce gospodarzy pojawił się Morten Seier, który trzykrotnie wychodził zwycięsko z pojedynków z Warmiakami. Po szybkich akcjach "Nafciarzy", ich przewaga w 23. minucie spotkania wzrosła do czterech trafień (15:11). Olsztynianie co prawda zdobyli kolejne dwie bramki (Rumniak i Paweł Ćwikliński), ale po dobitce rzutu Zołoteńki przez Kuzieliewa i kolejnej kontrze Miszki wypracowana przewaga została utrzymana, a chwilę później nawet powiększona do pięciu trafień - 18:13 (kolejna kontra prawoskrzydłowego wiślaków, dzięki harującemu za dwóch w bramce Seierowi). Ostatnie słowo należało do kołowego olsztynian, który po raz pierwszy wpisał się na listę strzelców, ale jego drużyna po trzydziestu minutach przegrywała 14:18.


Drugą odsłonę rzutem z podłoża otworzył Michał Krawczyk zmniejszając stratę swojego zespołu do trzech bramek. Szybka odpowiedź Wiśniewskiego w 33. minucie i trzy bramki Miszki (dwie przy grze w podwójnej przewadze Orlen Wisły) dały gospodarzom najwyższą, bo siedmiobramkową przewagę (22:15). Warto dodać, że w 35. minucie spotkania prawoskrzydłowy Wisły miał na swoim koncie już dziewięć bramek, a Morten Seier jak zaczarowany nie wpuszczał piłki do siatki przez dziesięć kolejnych minut, po premierowym w drugiej części trafieniu Krawczyka. Duńczyk skapitulował dopiero w 42. minucie, kiedy z linii siódmego metra pokonał go Michał Bartczak. Kolejne minuty to spokojne kontrolowanie wyniku przez "Naciarzy" i szaleństwo... Miszki. To dzięki jego następnym trzem trafieniom gospodarze prowadzili w 47. minucie już 26:18. Olsztynianie byli kompletnie bezradni w ataku, czego wyrazem jest zdobycie zaledwie pięciu bramek w ciągu dwudziestu minut po przerwie. Kolejna rekordowa przewaga gospodarzy zanotowana została dziewięć minut przed końcem, po trafieniu Twardy (30:20). Bramki Bartczaka i Kopycińskiego straty gości nieco zniwelowały, ale wtedy z dziewiątego metra huknął Chrapkowski, trafiając po raz trzeci w 54. minucie. Ostatnie pięć minut to trafienia zarówno z jednej, jak i drugiej strony. Bramki dla gości zdobywali Damian Moszczyński i po raz kolejny Krawczyk, zaś ostatnie trafienie w meczu zanotował Tomasz Paluch pieczętując wysokie, jedenastobramkowe zwycięstwo Orlen Wisły 35:24.




źródło: Marcin Podgórski  / handball.pl


 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

wiem (2010-11-27 19:46:54)

panowie-bez podniety! zobaczcie na wyniki innych meczów - oby było 4-6 i będzie dobrze...

Darecki (2010-11-27 01:05:12)

Niestety taka jest prawda.Do tuzów naszej ligi jest nam daleko i zostaje nam sie cieszyc ze jestesmy w 1 lidze piłkarzy recznych ibedziemy w niej poki nas sponsorzy nie opuszcza.o podium mozemy pomazyc ale takie sa realia.pozro dla normalnych.

wiślak (2010-11-26 15:14:16)

Wasza gra dobrze wyglądała do 10 min. Później Olsztyn był tylko tłem dla Wisły. Mimo tak wysokiego wyniku Wisła zagrała to spotkanie bardzo przeciętnie.!

- (2010-11-26 00:02:18)

Wywalic Malinowskiego

rr (2010-11-25 21:05:11)

Pożegnajmy się od razu z PP :)

januszek (2010-11-25 11:30:26)

Gratuluję ambitnej gry w zbijanego szczególnie w okresie przewagi 6/4 .Seier nie zasłaniał całej bramki a ciągle był trafiany.

ali (2010-11-25 08:29:47)

o jak ładnie lecimy w tabeli na łeb na szyje,brawo jeszcze dwie kleiki i będziemy tam gdzie być powinniśmy brawo Dowgiałło i spółka hahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahah