Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

20 minut to za mało. Traveland Społem – Nielba Wągrowiec 26:28

OKPR Traveland Społem Olsztyn 26 (8)

MKS Nielba Wągrowiec                 28 (16)


Traveland Społem
: Wolański, Sokołowski - Boneczko - 7 bramek, Kopyciński 6, Masiak 2, Urbanowicz 3, Ćwikliński 5, Frelek 1 (1/1 k), Kłosowski 1, Krawczyk 1, Zyśk, Szymkowiak, Bartczak
Nielba: Konczewski - Przysiek 6 (2/2 z karnych), Białaszek 5, Shychkov 4, Gierak 3, Płócienniczak 3, Ciok 3, Krajewski 2, Witkowski 1, Frolov 1, Szulc, Świerad, Janusiewicz
kary: Traveland Społem - 20 minut; Nielba - 18 minut (czerwona kartka - Białaszek)
sędziowie: Rajkiewicz/Tarczykowski
widzów: ok. 800


Olsztynianie podejmowali na własnym parkiecie beniaminka ekstraklasy, licząc na punkty, które miały spowodować powrót na trzecie miejsce w tabeli. Po bardzo słabym występie w ostatniej kolejce ligowej w Płocku, zawodnicy bardzo chcieli powrócić do dobrej gry. Niestety spotkanie kompletnie nie wyszło Warmiakom i po raz drugi w tym roku schodzili z boiska pokonani.

Wągrowiczanie zagrali mocno w obronie, o czym przekonał sie Jacek Zyśk

Wągrowiczanie zagrali mocno w obronie, o czym przekonał sie Jacek Zyśk


To, co działo się w olsztyńskiej hali Urania w sobotnie popołudnie trudno opisać słowami. Zespół przyjezdnych zagrał bez jakichkolwiek skrupułów, prezentując świetną obronę i grając przez 60 minut z pełnym zaangażowaniem. Tymczasem grę Warmiaków przez większość spotkania można określić jednym słowem – „katastrofa”. Podopieczni Krzysztofa Kisiela przez 30 minut pierwszej połowy nie przypominali zespołu ekstraklasy. Indywidualne błędy, nietrafione rzuty, słaba gra w formacji obronnej – to tylko część zarzutow do postawy szczypiornistów Travelandu Społem. Dość licznie zgromadzona publiczność musiała przecierać oczy ze zdziwienia, widząc kompletną bezradność gospodarzy. Ostatnie 20 minut to znacznie lepsza postawa olsztynian i tylko szkoda, że przebudzenie trwało tak długo. Ryzykowna gra spowodowała, że Warmiacy odrobili dziewięciobramkową przewagę. Niestety w ostatniej akcji ryzyko nie popłaciło i goście w pełni zasłużenie wyjechali z Olsztyna z dwoma punktami.


Spotkanie rozpoczęło się od kilku ceremonii, przygotowanych przez organizatorów. Piłkę na parkiet przyniósł… Mikołaj Kopernik, który rozdawał także gadżety ze swoją podobizną. Dodatkowo Związek postanowił nagrodzić odznakami osoby związane z piłka ręczną w Olsztynie. Złote odznaki otrzymali: Zbigniew Dąbkowski i Sławomir Marozas. Srebrnymi odznakami uhonorowani zostali: Kazimierz Kapla i Paweł Szczurowski. Prócz tego, Klub Kibica przygotował prezent dla Piotra Frelka – Chudy otrzymał pamiątkową koszulkę z napisem: "Super Piotrek” za zajęcie wysokiego szóstego miejsca w plebiscycie Gazety Olsztyńskiej na najpopularniejszego sportowca Warmii i Mazur. Po tych ceremoniach rozpoczął się mecz. Warmiacy wyszli do obrony w tradycyjnym składzie, z Michałem Bartczakiem, Danielem Urbanowiczem, Markiem Boneczką, Krzysztofem Szymkowiakiem, Michałem Krawczykiem, Mateuszem Kopycińskim i Adamem Wolańskim. Już pierwsza akcja gości przyniosła im bramkę – zdobył ją z pozycji kołowego Jakub Płócienniczak. W ataku na boisku wśród olsztynian pojawili się Jacek Zyśk i Piotr Frelek. Pierwsza bramka dla Travelandu Społem padła jednak nie z ataku pozycyjnego, ale po indywidualnej kontrze Daniela Urbanowicza. Niestety od tego momentu na parkiecie zaczęli rządzić zawodnicy Nielby. Warmiacy grali bardzo nieskutecznie, kompletnie nie radząc sobie w ataku – dość powiedzieć, że trzy rzuty olsztynian lądowały prosto w rękach dobrze dysponowanego Adriana Konczewskiego, który kilka sezonów temu grał w Olsztynie. Druga bramka dla gospodarzy, po kolejnej kontrze, padła dopiero w ósmej minucie. W tym momencie wynik brzmiał 2:3. W nastepnej akcji karą dwóch minut ukarany został Michał Bartczak i podopieczni trenera Kozińskiego mieli okazję na poprawę dorobku bramkowego. I rzeczywiście tak się stało. Grając w przewadze beniaminek dorzucił dwie bramki, nie tracąc żadnej. Za chwile trafili Płócienniczak i Kamil Ciok i na tablicy wynik brzmiał 2:8. W tym momencie czas wziął trener Krzysztof Kisiel (11:43 min). To jednak nie zmieniło obrazu gry. Gospodarze wciąż grali nieskutecznie, grając bardzo indywidualnie i wykonując rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Szczególnie widoczny był brak współpracy z kołowym i bardzo nieudane rzuty z drugiej linii. W obronie popłoch wśród Warmiaków siał Dawid Przysiek, dobrze „rozrzucając” piłki do Cioka, samemu kilkakrotnie wpisując się na listę strzelców. Kuriozalna sytuacja miała miejsce w 19. minucie; Sebastian Sokołowski, który zmienił chwilę wcześniej w bramce Wolańskiego, ustalał z obrońcami sposób gry, a Przysiek, widząc wysuniętego bramkarza, rzucił po wznowieniu gry z linii środkowej do olsztyńskiej bramki, zdobywając łatwego gola. Do końca pierwszej połowy to goście rozdzielali karty na parkiecie. Ostatnie dwa trafienia w pierwszej odsłonie meczu padły po rzutach Łukasza Białaszka i Przysieka. Dzięki temu Nielba schodziła na przerwę z wysoką przewagą ośmiu bramek (16:8).


W przerwie spotkania trener Kisiel musiał powiedzieć kilka cierpkich słów swoim zawodnikom, bo na drugą połowę szczypiorniści wyszli bardziej skoncentrowani. Cóż z tego, skoro pierwsze dziesięć minut musieli radzić sobie bez jednego zawodnika. Na ławkę kar „lądowali” Frelek, Urbanowicz (x2) i Ćwikliński. W tym momencie na tablicy wynik brzmiał 11:20 i nikt w hali Urania nie wierzył, że można jeszcze powalczyć z mocno zmotywowanym tego dnia przeciwnikiem. Tymczasem Warmiacy w końcu zaczęli grać bez wykluczeń i obraz gry uległ natychmiastowej zmianie. Przy stanie13:22, olsztynianie pięciokrotnie pokonali Konczewskiego, na co goście odpowiedzieli tylko jednym skutecznym rzutem i ekipa ze stolicy Warmii i Mazur zbliżyła się do rywala na pięć trafień (18:23). Przez moment obie drużyny zdobywały na przemian gole, przy czym Warmiacy w końcu zdobyli bodaj pierwszą bramkę z drugiej linii w ataku pozycyjnym, której autorem był Urbanowicz. Jednak to nie gra w ataku pozycyjnym była kluczem do pogoni za Nielbą. Ryzykowna gra w obronie formacją 4+2, z wysuniętymi Boneczką i Ćwiklińskim sprawiła, że goście nie radzili sobie z rozwiązywaniem akcji ofensywnych. Błędy w ataku szybko wykorzystywał olsztyński kołowy, który po kontrach zdobył 5 bramek w ostatnich 30. minutach spotkania. Na dziewięć minut przed końcem trzecią karą dwuminutową i czerwoną kartką ukarany został Białaszek, który zaliczył bardzo udane spotkanie. Dwa kolejne trafienia gospodarzy i na parkiecie zrobiło się naprawdę ciekawie…

Marek Boneczko po spotkaniu...

Marek Boneczko po spotkaniu...


Końcówka meczu to mnóstwo emocji. W 55. minucie przewaga drużyny z Wągrowca wynosiła już „tylko” dwie bramki, a rozpędzonym Warmiakom nie przeszkodziła nawet kara dla Łukasza Masiaka, który chwilę wcześniej zaliczył dwa ważne trafienia. Po skutecznym rzucie karnym Frelka i trafieniu Boneczki w hali Urania był remis (26:26) i wszystko rozpoczęło się od nowa. Niestety dla walczących olsztynian, doskonałe podanie do Bartosza Witkowskiego, ten ostatni zamienił na bramkę i Nielba wyszła na prowadzenie 27:26 (59. min). Pół minuty wydawało się być wystarczającym czasem do zdobycia bramki na wagę jednego punktu. Piętnaście sekund przed końcem meczu Kisiel wziął czas, aby ustawić grę w ataku pozycyjnym. Niestety, kolejna ryzykowna próba dogrania do koła nie powiodła się, a szybko wyprowadzony kontratak zakończył Alosza Szyczkov i niespodzianka stała się faktem. Goście zasłużyli na zwycięstwo przede wszystkim za poczynania w pierwszej połowie. Warmiakom należy się ogromna nagana za anty-handball zaprezentowany przez pierwsze 30 minut w hali Urania. Przed Travelandem Społem Olsztyn bardzo trudne spotkanie wyjazdowe do Kielc. Do tego czasu szczypiorniści muszą się odbudować psychicznie, bo gra w drugiej połowie udowodniła, ze problemem nie jest brak formy fizycznej, tylko brak koncepcji na zespolową grę.


Powiedzieli po meczu:

Krzysztof Kisiel (trener Travelandu Społem Olsztyn)
Widać było, że zawodnicy chcieli odrobić te wszystkie sytuacje, ale otrzymywaliśmy kary dwuminutowe. Oczywiście Nielba też nie ustępowała. Gdyby była walka od początku, wynik na pewno by był na naszą korzyść. Byliśmy dzisiaj zespołem, który grał tylko przez 20-30 minut. Walczył, choć nie sądziłem, że moi zawodnicy jednak się otrząsną. Myślałem, że po meczu w Płocku wyjdziemy także tutaj, krzykniemy, ale jak nam dorzucą, to  znowu spadnie poziom gry i skonczy się na dziesięć, czy dwanaście bramek. Jednak chlopacy podjęli tą walkę, umiejętność gry do końca, No cóż, jeden mały błąd gdzieś tam w tej strefie między dwoma zawodnikami w ataku. Można było dać rzucać z drugiej linii i wtedy byśmy zobaczyli, jak by to wyszło.

Piotr Frelek (Traveland Społem Olsztyn)
Patrząc na statystyki, dopiero od 40 minuty zaczęliśmy w miarę dobra grę. To mówi samo za siebie. Jeżeli przez 40 minut się śpi, a potem chce wygrywać, to tak się nie da, aczkolwiek mała szansa była. Ostatnie akcje to nasza ryzykowna gra, którą wcześniej odrobiliśmy dziewięć bramek. Niestety na koniec nam nie wyszło. Tylko ostatnie piętnaście minut w naszym wykonaniu zasługuje na jakąkolwiek ocenę. Teraz musimy odbudować się na kolejne mecze - nie mamy wyjścia, bo nikt nam kolejnych punktów nie podaruje.

Jacek Zyśk (Traveland Społem Olsztyn)
Kolejny mecz w tym roku i kolejny raz, do 40 minuty, musimy go zaliczyć do bardzo nieudanych. Dzisiaj graliśmy anty-piłkę ręczną – graliśmy bardzo wolno, popełnialiśmy mnóstwo błędów w obronie, w ataku nie mogliśmy znaleźć sposobu na dobrze broniącego Adriana Konczewskiego. Jeżeli mamy mówić o grze z naszej strony, to można powiedzieć, że zaczęła się ona od 40 minuty, ale również wtedy bramki zdobywaliśmy po dobrej grze w obronie i kontratakach, a nie z ataku pozycyjnego. Na palcach jednej reki można policzyć liczbę bramek zdobytych z drugiej linii. Uważam, że woli walki nam nie brakuje, problemem jest, że nadal jesteśmy w szoku i nie wiemy, co jest przyczyną naszej słabej postawy. Bardzo przykro jest nam, że tak słabo zaprezentowaliśmy się przed olsztyńska publicznością. O ile przegraną z Wisłą Płock mogliśmy tłumaczyć klasą rywala, to przegrana, szczególnie w Uranii, z beniaminkiem ligi to wstyd – szczególnie, że chcemy zaliczać się do zespołów, które chcą walczyć o medale. Musimy znaleźć przyczynę naszej złej gry i to nie tylko drużynowo, ale również indywidualnie. Mogę tutaj mówić o swojej osobie – cztery oddane rzuty, zero bramek, a piłka leci z siłą rzutu młodzika. Tak sobie przypominam, że zeszły rok także zaczęliśmy od słabej gry i teraz historia się powtarza. Musimy wyciągnąć wnioski i wziąć się za grę.

Mateusz Kopyciński (Traveland Społem Olsztyn)
W pierwszej połowie Nielba grała szybką piłkę po wznowieniu, my nie mogliśmy poradzić sobie w obronie. Rzucali bramki, my mieliśmy problemy w ataku. Główny powód przegranej to pierwsza połowa. W drugiej zagraliśmy dobre zawody, doszliśmy ich na remis. Zabrakło zimnej krwi do końca, by zremisować albo wygrać ten mecz.

Dawid Przysiek (Nielba Wągrowiec)
Na pewno przyczyną naszej wygranej była pierwsza połowa, w której odskoczyliśmy na osiem bramek przewagi. To zdecydowało o końcowym wyniku. Gdyby w pierwszej połowie był inny wynik, mniejsza różnica bramek, to na pewno byłby on na naszą niekorzyść. Udało nam się wygrać, jesteśmy z tego bardzo zadowoleni.




shmon
Karina Wiśniewska
 

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

kibic (2010-02-22 11:53:55)

To co napisałem jest nawoływaniem, aby Trener przeanalizował swoje koncepcje, gry, a nie chodzi mnie aby Go wyrzucono. Każdy ma szansę, ale w tym sezonie jest bardzo wzmocniony zespół i co , gdzie jesteśmy w tabeli? Tyle i tylko tyle.

espey (2010-02-17 15:27:26)

Wypowiedzi wasze są na miano przeciętnego polaka - bezsensu...
Runda zasadnicza trener idealnie prowadził drużynę - wszyscy szczęśliwi smarowanie się oh i ah...

2 mecze przegrane - już żeby zwolnić, aby wypie-rzucic...
Powiem tak. Wina nie samego trenera - na boisku grają zawodnicy ich też zwolnic?

nie podpisujcie sie jako kibic... bo to obraża kibica że potrafi wypisywać takie bzdury... z waszego toku myślenia wynika że co porażkę trzeba zmienić trenera - to się nazywa bezrobotny troll który nie zna się na rzeczy...

kibic (2010-02-17 14:04:32)

Brak koncepcji taktycznej Trenera. Panie Kisiel słabiutko, ale to Pana specjalność, ma Pan bardzo dlugą ławę, ale brak koncepcji.

kibic (2010-02-16 14:23:25)

no cóż, nie od dziś mówimy o \"czarnej mafii\" - na ME widać było, jak norwescy sędziowie kłamali w żywe oczy, że zawodnicy byli zadowoleni z ich poziomu sędziowania. teraz to samo w lidze i tak rączka rączkę myje i związek jest szczęśliwy i problemu nie ma:(

framzik nielba (2010-02-16 12:04:54)

graliście 6 na 3 przez około inutę ale i tak walczyliście z Nami pozdro dla Warmii!!

x (2010-02-15 23:42:15)

Ja nie rozumiem dlaczego admin strony kasuje posty ktore sa szczera prawda.Przeciez nikt nie obraza klubu,kazdy ma prawo do swojej opinii.

Patryk (2010-02-15 22:29:07)

pewnie "ktoś"' kazał shmon-owi usunąć szczerą informację o sędziach, ale na SF jest wszystko:

http://www.sportowefakty.pl/pilka-reczna/2010/02/14/gralismy-anty-pilke-reczna-komentarze-po-meczu-traveland-spo/

do mass (2010-02-15 21:25:52)

nie graliśmy 6 na 3
był moment 3 na 3

mass (2010-02-15 20:21:19)

Eeeeee no z tym sędziowaniem to Panowie przesadzacie-Kuba Tarczykowski robił co mógł żeby Warmia dała radę-kto wie to wie -nawet jak graliśmy 6 na 3 to nie dawaliśmy rady-nie ma mocy w zespole(siła szybkość POMYSŁ NA GRĘ)!!!!NIESTETY.

były ręczny (2010-02-15 18:45:14)

sędziowie jedna z najsłabszych par w Polsce, przynajmniej według tych, które widziałem w uranii; oby chłopacy się podnieśli

marcin (2010-02-15 17:13:05)

a co było o sędziach? nie byłem na meczu ale słyszałem, że byli jeszcze gorsi niż traveland:>

byłem tam (2010-02-15 15:53:21)

a to co?! cenzura? jeszcze rano w relacji było o beznadziejnym sędziowaniu, a teraz już wyrzucono? klub zmienił zdanie, czy co?

espey (2010-02-14 15:06:49)

Warmiacy za zagrali w kratkę - pierwsze minuty dobra defensywa, ale przejęte piłki nie owocowały bramkami :( ... Dalej jak już wspomniałem było w kratę.

Sędziowie - oni byli na innym meczu chyba, zarówno kary dla Warmii i dal Wągrowca w większości wypadków były nieuzasadnione...

No ale cóż... 3 porażki z rzędu ale z Gdańskiem damy radę :)

OBIEKTYWNY (2010-02-14 13:49:41)

Prawda jest taka ze slabo zagrala Warmia, jeszcze gorzej sedziowie OBIEKTYWNY