Olsztyński Klub Piłki Ręcznej Warmia Energa Olsztyn

Logo sponsora

Olsztyński walec kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Chrobry Głogów - Traveland Społem 20:32

SPR Chrobry Głogów - OKPR Traveland Społem Olsztyn 20:32 (12:14)

Chrobry: Zapora, Szczęsny - Paluch 5, Żak 2, Świtała 1, Kuta 3, Piotrowski 3, Misiaczyk, Stodtko, Wita, Ścigaj 2, Mochocki, Achruk 4, Łucak
Traveland Społem: Wolański, Sokołowski - Ćwikliński 10, Urbanowicz 1, Frelek 3, Kłosowski 4, Waśko, Zyśk, Masiak 1, Kopyciński 5, Bartczak, Szymkowiak 1, Krawczyk 3, Boneczko 4.

Widzów: 1000.
Sędziowie: Włodzimierz Chmielecki (Kwidzyn), Mirosław Majchrowski (Gdańsk).


Krzysztof Kisiel ma powody do radości

Krzysztof Kisiel ma powody do radości


Warmiacy nie zwalniają tempa. To już szóste spotkanie z rzędu, w którym szczypiorniści z Olsztyna zdobywają punkty. Po pokazie zespołowej gry, Traveland Społem pokonał drużynę z Głogowa różnicą dwunastu bramek.


Kolejny raz olsztynianie górowali nad przeciwnikami grą zespołową. W bramce gości świetnie spisywał się Sebastian Sokołowski, dając znak do walki kolegom w ataku. Po udanym ostatnim meczu, na ławce rezerwowych zasiadł Michał Bartczak, a jego konkurent na pozycji skrzydłowego - Paweł Ćwikliński zdobył 10 bramek. Powracający do Głogowa Krzysztof Kłosowski (grał w Chrobrym dwa sezony temu - przyp. red.) "zalicza" kolejny dobry mecz. Gospodarze zdołali utrzymać poziom gry podopiecznych Krzysztofa Kisiela jedynie przez 20 minut. Druga połowa to już tylko skuteczna gra olsztynian, którzy między 30., a 40. minutą stracili zaledwie jedną bramkę, samemu rzucając sześć.


Miejscowi pojawili się na parkiecie w następującym ustawieniu: Sebastian Zapora w bramce, Marek Świtała i Maciej Ścigaj na skrzydłach, Krzysztof Misiaczyk, Paweł Wita i Krystian Kuta na środku obrony i wreszcie Jarosław Paluch na kole. Olsztynianie rozpoczęli w składzie: Adam Wolański w bramce, Adam Waśko i Paweł Ćwikliński na skrzydłach, na połówkach Daniel Urbanowicz i Krzysztof Kłosowski, Michał Krawczyk na środku rozegrania, na kole Marek Boneczko.

Początek pojedynku był bardzo wyrównany. Zespoły grały bramka za bramkę i wydawało się, że kibice obejrzą emocjonujący pojedynek, który może rozstrzygnąć ciekawa końcówka. Pierwszy na listę strzelców wpisał się Paluch. Za chwilę odpowiedział były zawodnik Chrobrego Kłosowski. W kolejnych akcjach zespoły zachowywały się bardzo podobnie, z żelazną wręcz konsekwencją. Jeśli gospodarze popełniali błąd, podobnie czynili goście. Jeśli bramkarz jednej z ekip popisywał się doskonałą obroną, za chwilę widzieliśmy rewanż po drugiej stronie parkietu. Do 20 minuty trwała wymiana ciosów, a żaden z zespołów nie potrafił zbudować większej przewagi. Na 9:9 ładnym rzutem z biodra wyrównał Achruk i w tym momencie z gospodarzy uszło powietrze. W błyskawicznym tempie podopieczni Krzysztofa Kisiela odskoczyli na 5 bramek, w czym szczególna zasługa obrony i doskonale spisującego się w bramce Sebastiana Sokołowskiego. Nie można jednak nie zwrócić uwagi na niezwykle nieprecyzyjne i pozbawione siły rzuty głogowian. Goście doholowali bezpieczną przewagę do końca pierwszej odsłony (16:12).

Wydaje się, że problem gospodarzy polegał na tym, że już w momencie wyjścia z szatni na drugie 30 minut brakowało im wiary w zwycięstwo. Zawodnicy stwarzali wrażenie stłamszonych, niepewnych swoich umiejętności. Ponadto nie pomagała publika, której niemrawy doping dostosował się do poziomu gry ulubieńców. Z drugiej strony ujrzeliśmy pewnych siebie olsztynian, którzy chcieli jak najszybciej zdecydować o losach pojedynku. Swoje założenia zrealizowali wręcz bezbłędnie. Postawili twardą i ruchliwą obronę. Nie dopuszczali głogowian do czystych sytuacji, a jeśli już udawało im się oddać rzut, na posterunku stał Sokołowski. Mnożyły się proste błędy, które irytowały tak kibiców jak i samych zawodników. Druga cześć spotkania wyglądała jakby spotkały się ekipy z dwóch różnych klas rozgrywkowych. Chrobry bił głową w mur, a goście spokojnie punktowali, najczęściej z kontry. Nie pamiętam sytuacji żeby kibice wychodzili z hali im. R. Matuszaka jeszcze przed końcowym gwizdkiem sędziego. Ostatnią bramkę w bardzo jednostronnym i przez to nudnym spotkaniu zdobył Mateusz Kopyciński.


Powiedzieli po meczu:

Jacek Okpisz (trener SPR Chrobry Głogów)
: Wszystko siedzi w naszych głowach. Do 20 minuty gramy jak równy z równym. Potem nie wykorzystujemy setek, przeciwnik odskakuje, a my nie potrafimy znaleźć recepty na zdobywanie bramek. Wcale nie musieliśmy tego spotkania przegrać. Zawodnicy bali się wziąć na siebie odpowiedzialność. Brakowało lidera, który dałby sygnał do ataku. Olsztynianie byli oczywiście zdecydowanie lepsi i jak najbardziej zasłużenie wygrali. W założeniach przedmeczowych zwracaliśmy uwagę na ich mocne strony, czyli szybki środek i kontrę pośrednią. Założenia założeniami, a w rzeczywistości nawrzucali nam dzisiaj wiele bramek właśnie z kontry. A my się męczyliśmy niemiłosiernie w ataku pozycyjnym. Nie jest to nasza mocna strona, gdyż brakuje nam rzutu z drugiej linii. Zdajemy sobie sprawę, że naszym atutem musi być twarda obrona i szybka gra z kontry. Dzisiaj tego brakowało. Oddaliśmy wiele nieprecyzyjnych rzutów, które padały łupem Sokołowskiego. Za mojej kadencji był to nasz najsłabszy mecz. W drugiej połowie niektórych z moich podopiecznych nie poznawałem. Cóż, walczymy dalej. Zobaczymy czy się uda w tym składzie personalnym, a może nastąpią zmiany. Cały czas jesteśmy na etapie poszukiwań.

Jarosław Paluch (SPR Chrobry Głogów)
: Przede wszystkim zagraliśmy fatalnie w ataku. Bramkarz Olsztyna nie dał nam dzisiaj porzucać. Staraliśmy się, walczyliśmy, jednak kolejny już raz w tym sezonie kompletnie nam nie wyszło. Przyszedł ten beznadziejny 5 minutowy okres gdzie nam odskoczyli i nie potrafiliśmy już dogonić przeciwnika. Nie wiem z czego to się bierze. Presja jest ogromna, każdy chce zagrać jak najlepiej, pokazać kibicom, że potrafimy grać w piłkę. Chyba im bardziej chcemy tym mniej nam wychodzi. Sytuacja jest bardzo nieciekawa. Mieliśmy mieć tyle spotkań na przełamanie i nic z tego nie wychodzi. Atmosfera w zespole jest bardzo napięta. Mam nadzieję, że w końcu przyjdą zwycięstwa.

Krzysztof Szczęsny (SPR Chrobry Głogów): Myślę, że brakuje nam wiary we własne umiejętności. Nie możemy się przebić z drugiej linii w ataku pozycyjnym przez co tracimy wiele bramek z kontry. W obronie nie jest najgorzej. Chłopaki bardzo mocno walczą i wydaje się, że jest wszystko ok. Brakuje nam ataku pozycyjnego. Jak każdy próbuje sam szarpać, nie ma płynności to rzuty są niezbyt precyzyjne. Ale trzeba oddać Sokołowskiemu, że zagrał dzisiaj bardzo dobrze. Nie sądzę, żeby brakowało nam sił. Naprawdę bardzo ciężko trenujemy i nasza kondycja zdecydowanie się poprawiła. Niestety, jak przeciwnik dorzuca nam kilka bramek to spuszczamy głowy i oddajemy pojedynek. Brakuje nam wygranej, która pozwoliłaby uwierzyć w nasze umiejętności.

Krzysztof Kisiel (trener OKPR Traveland Społem Olsztyn): Byliśmy zespołem zdecydowanie lepszym. Czekaliśmy cierpliwie na swoją szansę. Pierwsze minuty nie były może rewelacyjne, tak w naszym wykonaniu jak i gospodarzy. Pojawiło się kilka prostych błędów i niecelne rzuty. Później konsekwentnie graliśmy swoją grę. Chcieliśmy wyeliminować rzuty z drugiej linii i się udało. Do tego rewelacyjnie zagrał Sokołowski. Nie miał do tej pory zbyt dużo okazji do zaprezentowania swoich umiejętności, ale dzisiaj pokazał, że potencjał ma ogromny. Bardzo nam pomógł w wygranej.

Krzysztof Kłosowski (OKPR Traveland Społem Olsztyn): Jechaliśmy nastawieni bojowo i zwyczajnie chcieliśmy rozegrać dobry mecz. Idzie nam ostatnio, wygrywamy, tak więc chcieliśmy podtrzymać dobrą passę. 12 bramek różnicy jest dla nas na pewno pozytywnym zaskoczeniem. Nie spodziewaliśmy się aż takiej przewagi. Zagraliśmy super w obronie. Sokołowski świetnie łapał piłeczki. Z tego poszły kontry i spokojnie odjechaliśmy. Chrobry opadł z sił i chyba stracił wiarę w zwycięstwo.

Piotr Frelek (OKPR Traveland Społem Olsztyn): Nie spodziewaliśmy się takiej wygranej, niemniej jednak skoncentrowaliśmy się na dwóch punktach i to się udało osiągnąć. Nie miało najmniejszego znaczenia iloma bramkami wygramy. Myślę, że Głogów nie jest przygotowany pod względem wytrzymałościowym, co było widać już w pierwszej połowie. W okolicach 20 minuty kompletnie opadli z sił. Oddawali rzuty w bramkarza co świadczy o dużym zmęczeniu. Zwyczajnie zabrakło im zdrowia
.


shmon
źródło relacji i wypowiedzi: SportoweFakty.pl

Zapraszamy do skomentowania artykułu

Każda wypowiedź jest opinią wyłącznie jego autora lub grupy ludzi, którą reprezentuje w swoim imieniu. Serwis warmiaenerga.pl nie ponosi odpowiedzialności za komentarze pozostawiane przez użytkowników

Nick:
Wpis:
 

espey (2009-12-07 16:35:46)

teraz grać na pełnej aż do wisły.... wygrać z nią i można poluzować... ale 3 miejsce to jest to!

ps. Co raz fajniejsze filmiki na TV Warmia !

kibic (2009-12-07 11:57:30)

imponujące są ostatnie wygrane Warmiaków, brawo!

maciek s (2009-12-06 23:35:49)

Kolejny występ skrzydłowych. Brawo Kopyt !

adam m (2009-12-06 22:30:09)

Traveland Olsztyn ! W tym roku musi byc conajmniej brąz !